Takie rzeczy tylko w Małopolsce i na Pomorzu Zachodnim. Blue Velo, czyli Odrzańska Trasa Rowerowa. Ponad 400 kilometrów Trasy Pojezierzy Zachodnich. Kiedyś linie kolejowe, dzisiaj drogi rowerowe. Wielka dbałość o detale i bezpieczeństwo. Informacje praktyczne na nowych drogowskazach.
Szlak rowerowy Odra-Sprewa - spis treści Szlak rowerowy między Odrą a Sprewą Szlak Odra-Sprewa - podstawowe informacje Budujący mosty Frankfurt nad Odrą 40 kilometrów na szlaku rowerowym Odra-Nysa Eisenhüttenstadt - najdziwniejsze miasto Niemiec Ślady po Armii Czerwonej na kominach elektrowni Okazja do ciekawych rowerowych obserwacji Klasztor w Neuzelle z Teatrem Niebiańskim W maju w Niemczech zawsze szparagi Komfortowe drogi rowerowe Brandenburgii Jednolity system oznakowania szlaków Żywy skansen motoryzacyjny NRD Najładniejsza droga rowerowa na trasie Zamek, kościół i najstarszy budynek Brandenburgii Historyczne centra miast Brandenburgii Rowerem po Pojezierzu Odrzańsko-Sprewskim Kirkut, most zwodzony i wydma śródlądowa Nocleg w pensjonacie sieci Bett+Bike Gotyckie kościoły i kościółki Brandenburgii Jedyna fabryka Tesli w Europie Sprewa z kanałami Odra-Sprewa i Fryderyka Wilhelma Katedra, nowoczesny rynek i punkt komunikacyjny Świetne drogi rowerowe wzdłuż Sprewy i kanałów Cztery śluzy na kanale Odra-Sprewa Najpierw był kanał Fryderyka Wilhelma Rowerowym mostem do doliny Szlauby Dla kogo jest szlak Odra-Sprewa? Aż 7 tysięcy kilometrów dróg rowerowych Ambasadorzy turystyki rowerowej w Brandenburgii Most dla rowerzystów na kanale Odra-Sprewa Szlak rowerowy między Odrą a Sprewą Użyta przeze mnie nazwa "szlak Odra-Sprewa" sugeruje przebieg wzdłuż tych rzek, podobnie jak w przypadku szlaku rowerowego Odra-Nysa, jednak tak nie jest. Szlak Oder-Spree-Tour biegnie wzdłuż Odry tylko przez około 40 kilometrów, a wzdłuż Sprewy - może kilkanaście kilometrów. Nazwę "Odra-Sprewa" należy rozumieć raczej jako określenie obszaru Pojezierza Odrzańsko-Sprewskiego (Seenland Oder-Spree) leżącego "między" tymi rzekami, a nie jako trasę rowerową biegnącą wzdłuż ich biegów. A tym co bezpośrednio łączy Odrę i Sprewę, są kanały - najpierw Kanał Odra-Sprewa, potem jego poprzednik, Kanał Fryderyka Wilhelma, nad którymi nasz szlak prowadzi przez wiele kilometrów. Przy okazji - mimo, że w mowie potocznej częściej słyszy się słowo "Szprewa", tym jedynym poprawnym określeniem jest "Sprewa", o czym informuje Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych przy Głównym Geodecie Kraju w urzędowym wykazie polskich nazw geograficznych świata. Kanał Fryderyka Wilhelma i droga rowerowa Szlak Odra-Sprewa - podstawowe informacje Oder-Spree-Tour - czyli szlak rowerowy Odra-Sprewa - ma oficjalną długość 278 kilometrów. Podczas naszej 4-dniowej wycieczki po szlaku, którą rozpoczęliśmy we Frankfurcie nad Odrą, gdzie zostawiliśmy samochody, przejechaliśmy... właśnie 278 kilometrów. Zakończyliśmy jednak w Wiesenau, skąd ostatni odcinek przejechaliśmy pociągiem. Do Frankfurtu nad Odrą można dostać się samochodem, który można zostawić na miejskim bezpłatnym parkingu dla turystów. Do Frankfurtu można dotrzeć również pociągiem, co może być szczególnie przydatne, jeśli wziąć pod uwagę połączenia po niemieckiej stronie, które umożliwiają tworzenie wariantów trasy - trzydniowego z Frankfurtu przez Neuzelle, Beeskow do Fürstenwalde, a także jednodniowego - z Fürstenwalde do Frankfurtu nad Odrą. Co ważne - zdecydowana większość szlaku biegnie po drogach tylko dla rowerów lub po drogach leśnych zamkniętych przed ruchem samochodowym. Leśna droga rowerowa we wschodniej Brandenburgii Budujący mosty Frankfurt nad Odrą Nasz wyjazd rozpoczęliśmy we Frankfurcie nad Odrą podczas sprawnego, godzinnego spaceru po mieście z polskim przewodnikiem, o którego możecie pytać w Polsko-Niemieckiej Informacji Turystycznej w centrum miasta. Na naszej trasie znalazły się między innymi zabytkowe obiekty jak Kościół Mariacki, remontowany akurat Ratusz czy kościół św. Gertrudy, które przetrwały lub zostały odbudowane po zniszczeniach II wojny światowej, która niemal całkowicie zrujnowała miasto. Zajrzeliśmy także na Uniwersytet Europejski Viadrina, zobaczylismy tzw. Stolpersteine - kamienie pamięci o Żydach, którzy kiedyś mieszkali we Frankfurcie, zobaczyliśmy Oderturm - najwyższy budynek w Brandenburgii. Może dzisiejszy Frankfurt nie jest miastem, które rzuca na kolana, ale plany jakie ma i entuzjazm zaangażowanych w nie osób stawia miasto w pozytywnym, przyjaznym świetle. Kościół Mariacki we Frankfurcie nad Odrą Plany Frankfurtu, które wspierają władze federalne Niemiec, zakładają starania o budowę Centrum Przyszłości Jedności Niemiec i Transformacji Europejskiej. Nowa placówka we Frankfurcie chce budować społeczne mosty - z przeszłości w przyszłość, z Niemiec do Polski, znad Odry do Europy. Placówka ma być podobna chociażby do Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku i podejmować inicjatywy na polu transformacji społecznej, rozwoju nauki, działalności kulturalnej i społecznej. Już teraz Frankfurt i Słubice, które przed II wojną światową były dzielnicą Frankfurtu, działają jako tzw. Dwumiasto, koordynując wiele aspektów codziennego funkcjonowania. Tymczasem jedyny most między Frankfurtem a Słubicami zwykle stoi zakorkowany - albo przez Polaków jadących do pracy do Niemiec, albo Niemców zdążających na zakupy do Polski. Ratusz we Frankfurcie nad Odrą 40 kilometrów na szlaku rowerowym Odra-Nysa Pierwsze 40 kilometrów po opuszczeniu Frankfurtu nad Odrą spędziliśmy na szlaku rowerowym Odra-Nysa (Oder-Neiße-Radweg), który początkowo był dla nas odcinkiem dojazdowym, a następnie biegł razem z właściwym szlakiem Odra-Sprewa. Dla Niemców szlak Odra-Nysa jest jednym z wielu długodystansowych szlaków rowerowym którymi mogą się cieszyć i szlakiem, który czasem nawet plasuje się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych szlaków w Niemczech. Dla turystów rowerowych z Polski to najbliższy, najlepiej dostępny przykład doskonałej, spójnej, turystycznej infrastruktury rowerowej o długości aż około 600 kilometrów. To wiele więcej niż liczą najdłuższe szlaki rowerowe na Pomorzu Zachodnim czy w Małopolsce. Szlak Odra-Nysa ma swój początek koło czeskiego Jablonca w Górach Izerskich, koniec - w Ahlbeck na wyspie Uznam nad Morzem Bałtyckim. Kilka lat temu przejechałem jego większą część, a wrażenia opisałem w artykule poświęconym szlakowi rowerowemu Odra-Nysa. Szlak rowerowy nad Odrą koło Frankfurtu Niewiele szlaków rowerowych w Europie może pochwalić się tak ogromnym kontaktem z naturą, jaki jest udziałem rowerzysty jadącego po szlaku wzdłuż Odry i Nysy Łużyckiej. Na pokonanym przez nas odcinku znajdowało się zaledwie jedno 30-tysięczne miasto - Eisenhüttenstadt, które w dodatku przecina się jadąc zaledwie przez jedną, historyczną dzielnicę. Przez resztę dystansu dzielącego Frankfurt od Neuzelle zajmowaliśmy się cieszeniem oczu zielenią i widokami na szeroką Dolinę Dolnej Odry, które rozciągały się z wysokich wałów przeciwpowodziowych. Czasem zdarza się, że wąska droga rowerowa biegnąca po koronie wału się kończy i sprowadza rowerzystę na szeroką asfaltową drogę techniczną u podnóża wału - wtedy warto pilnować momentu, aby jak najszybciej wrócić z powrotem na koronę wału, by wykorzystać 100 procent okazji na podziwianie nadodrzańskiego krajobrazu. Szlak rowerowy Odra-Nysa koło Neuzelle Eisenhüttenstadt - najdziwniejsze miasto Niemiec Wspomniane Eisenhüttenstadt porównywane jest do krakowskiej Nowej Huty, ale zdarza się, że mówi się o nim “najdziwniejsze miasto Niemiec”. Eisenhüttenstadt powstało z osiedla mieszkaniowego, które wybudowano dla pracowników budowanej po II wojnie światowej huty żelaza. Początkowo nosiło nazwę Stalinstadt - jak Katowice, później zostało połączone z historycznym Fürstenbergiem nad Odrą i otrzymało obecną nazwę tłumaczoną dosłownie jako “miasto huty żelaza”. Ponieważ zostało zaplanowanie i wybudowane od zera, do dzisiaj doskonale zachowały się założenia socjalistycznych planistów, którzy w latach 50. XX wieku stworzyli tu być może najbardziej nowoczesne miasto Niemiec. Właśnie te miejskie założenia i architektura socjalistycznego klasycyzmu są dziś największą atrakcją miasta, choć z dawnych 50 tysięcy mieszkańców w Eisenhüttenstadt pozostała jedynie około połowa. Piszę o Eisenhüttenstadt jak o atrakcji leżącej niedaleko szlaku, choć sami uznaliśmy, że naszą aktywność tutaj ograniczymy jedynie do zabytkowego Fürstenbergu nad Odrą. Fürstenberg nad Odrą - dzielnica Eisenhüttenstadt Ślady po Armii Czerwonej na kominach elektrowni Tuż przed Fürstenbergiem z nadrzecznego krajobrazu nagle wyrastają dwa 100-metrowe kominy z wyraźnymi ubytkami - to elektrownia Vogelsang. Te pozornie nieciekawe industrialne ruiny stoją tu już prawie 80 lat. Budowa elektrowni Vogelsang rozpoczęła się w 1943 roku by zaspokoić zwiększone zapotrzebowanie przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy na energię elektryczną, a pracowali przy niej jeńcy wojenni i robotnicy przymusowi. Pierwsze plany przewidywały budowę aż 15 identycznych obiektów, jednak zostały zrewidowane do tylko pięciu. Budowy jednak nie dokończono - w 1945 roku zatrzymała ją radziecka ofensywa i to właśnie ślady po ostrzale Armii Czerwonej widać na kominach elektrowni. Po wojnie maszyny i całe wyposażenie elektrowni zostały wywiezione do Związku Radzieckiego. Pod koniec poprzedniego wieku zapadła decyzja o rozbiórce obiektu, która została zatrzymana przez protesty ekologów - przez dziesiątki lat ruiny elektrowni stały się siedliskiem ptaków i nietoperzy. Zniszczona elektrownia Vogelsang nad Odrą Okazja do ciekawych rowerowych obserwacji Popularność szlaku rowerowego Odra-Nysa wśród niemieckich turystów rowerowych sprawia, że nawet tak krótki przejazd jak nasz może być okazją do ciekawych obserwacji. W ciągu około dwóch-trzech godzin jakie spędziliśmy na wałach Odry widzieliśmy przynajmniej kilkanaście grup rowerzystów (w tym par) i pewnie drugie tyle samotnych podróżników rowerowych. Na pewno cieszy oko ogromne zróżnicowanie podróżujących rowerami - z partnerem, z przyjaciółmi, z dziećmi, w różnym wieku - turystykę rowerową w Niemczech uprawiają wszyscy. Dominują oczywiście rowery turystyczne - trekkingowe, jednak z wyraźnie widocznym trendem w postaci dużej liczby rowerów elektrycznych. Najsympatyczniejszym był chyba rowerzysta wiozący psa w przyczepce - ilość bagażu, słuchawka na uchu, wyprawowy strój i rower elektryczny wskazywały, że ów człowiek raczej nie wyskoczył tylko po bułki do Frankfurtu. Rowerzysta z psem w przyczepce Klasztor w Neuzelle z Teatrem Niebiańskim Z wału przeciwpowodziowego, którym biegnie szlak Odra-Nysa, zjeżdżamy, gdy daleko po prawej stronie widać już sylwetkę zespołu klasztornego Cystersów w Neuzelle. Tu szlak rowerowy Odra-Sprewa opuszcza wały Odry i od teraz kieruje się w kierunku Berlina. Klasztor w Neuzelle nazywany jest “barokowym cudem Brandenburgii” i w 2018 roku obchodził jubileusz 750-lecia powstania. Przez całą historię swojego istnienia przetrwał nieuszkodzony w pierwotnej formie. Niestety, nie zobaczyliśmy przepięknego, bogatego wnętrza Kolegiaty Najświętszej Maryi Panny - w weekendy kościół zamykany jest już o godzinie 16. Udało nam się jednak zajrzeć do mniejszego, ewangelickiego kościoła św. Krzyża, przejść po klasztornym ogrodzie i rzucić okiem na znajdującą się w nim oranżerię. To miejsce, o którym warto pamiętać także jadąc po szlaku Odra-Nysa - zresztą kilka lat temu właśnie przez Neuzelle prowadził jeden z objazdów wyznaczonych na czas robót drogowych na szlaku. Klasztor Cystersów w Neuzelle w Brandenburgii Na szczęście zobaczyliśmy wyjątkowe miejsce, jakim jest Muzeum Teatr Niebiański, mieszczące się w budynku dawnej powozowni naprzeciw kolegiaty. W zaciemnionym, wysokim pomieszczeniu prezentowane są dwie konstrukcje przypominające wyglądem sceny w niewielkim teatrze. Każda składa się z dwóch rzędów kilkunastu drewnianych planszy obitych malowanym materiałem, układających się w wielowymiarową scenę. Najstarsze prezentowane elementy sceny pochodzą z XVIII wieku i - wszystkie przedstawiają wydarzenia związane z cierpieniem, śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa. Wszystkich scen zachowanych w klasztorze w Neuzelle jest pięć, z nich prezentowanych są właśnie dwie. Swoją wyjątkowością “teatr” z Neuzelle przypomniał o innym niecodziennym zabytku sztuki sakralnej, jakim jest zachowana oryginalna zasłona wielkopostna, którą oglądać można w Żytawie (więcej o niej w tekście o szlaku Odra-Nysa). Teatr Niebiański w klasztorze w Neuzelle W maju w Niemczech zawsze szparagi Tuż koło zabudowań klasztornych w Neuzelle działa miejscowy browar i restauracja. A takie zestawienie zawsze brzmi nam jak dobra okazja na dłuższy postój i przerwę w jeździe. Co wylądowało na naszych talerzach? Oczywiście - szparagi, ulubione warzywo Niemców, bez którego nie można wyobrazić sobie majowego wyjazdu do Niemiec. Wśród warzyw, które uprawia się na wolnym powietrzu, właśnie uprawy szparagów zajmują największy areał w Niemczech. Z kolei Brandenburgia jest jednym z trzech regionów, gdzie zbiera się ich najwięcej, głównie dzięki pracownikom sezonowym z Polski. W efekcie w majowym menu niemal każdej restauracji znajduje się zupa szparagowa oraz sznycel ze szparagami i sosem holenderskim. Kolejnego dnia w przyjemnej włoskiej tawernie nad samą Sprewą w Beeskow znaleźliśmy nawet (i oczywiście zamówiliśmy) pizzę ze szparagami. Doskonała! Na szparagi do Brandenburgii Komfortowe drogi rowerowe Brandenburgii Droga z Neuzelle do naszego noclegu nad jeziorem Wirchensee, zaszytym w lesie w dolinie rzeki Szlauby, przypomniała, dlaczego tak lubimy jeździć rowerem po Niemczech. Na kilkunastu kilometrach, które mieliśmy do pokonania, szosie towarzyszyła doskonała, szeroka droga rowerowa, którą prowadził “nasz” szlak Odra-Sprewa. W dodatku - o ile dobrze pamiętam - nie zdarzyło się nawet przez chwilę, by biegła tuż obok drogi, przeciwnie - często wchodziła w las oddalając się na kilka-kilkanaście metrów od drogi, przypominając Kaszubską Marszrutę w Borach Tucholskich. To właśnie tak budowana infrastruktura rowerowa zapewnia komfort i bezpieczeństwo rowerowych podróży po Niemczech. Przez następne trzy dni jazdy jeszcze wielokrotnie mieliśmy okazję zachwycać się jakością dróg rowerowych w Brandenburgii. Wygodne drogi rowerowe w Brandenburgii Jednolity system oznakowania szlaków Elementem tej rowerowej wygody jest system oznakowania szlaków rowerowych, jednolity w całych Niemczech. Biało-zielone tablice z nazwami miejscowości stoją od Bałtyku po Alpy. Czytelna, wyraźna czcionka informuje o odległości do najbliższego, większego miasta na szlaku (wyżej) oraz do najbliższej miejscowości lub obiektu (niżej), czyli zawsze dostarcza rowerzyście tych najbardziej istotnych informacji. Kwadratowe tabliczki pod drogowskazami (rzadziej nad nimi) informują za pomocą logo o szlaku rowerowym, który prowadzi w kierunku wskazywanym przez drogowskaz. Podczas naszej majówki w Brandenburgii prowadziła nas siedząca na rowerze czarna sowa na żółtym tle - znak szlaku Odra-Sprewa. Innym ważnym szlakiem widocznym na zdjęciu jest Tour Brandenburg, najdłuższy szlak rowerowy Niemiec, którym podróżowaliśmy po Brandenburgii podczas dwóch wyjazdów w poprzednich latach. Drogowskazy na szlaku Odra-Sprewa Żywy skansen motoryzacyjny NRD Niecodzienna scena rozpoczęła drugi dzień wyjazdu. O tym, że znajdujemy się w dawnych wschodnich Niemczech, przypomniał nam klimat stworzony przez kilkadziesiąt osób w jednym trabancie i na kilkudziesięciu nie najmłodszych motorowerach i skuterach produkowanych jeszcze w czasach Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Ten żywy skansen motoryzacyjny uformował się w kolumnę w jednej z bocznych dróg koło wsi Dammendorf, a następnie ruszył w kierunku Beeskow. Kim byli, dlaczego zbierali się w niewielkiej wsi, dlaczego wielu z nich wyglądało jak żywcem wyciągnięci z muzeum DDR, które zwiedzaliśmy zwiedzając Berlin i Szlak Muru Berlińskiego kilka lat temu - niestety, nie wiemy do dziś. Niecodzienny orszak w Brandenburgii Najładniejsza droga rowerowa na trasie Wkrótce po tym wydarzeniu trafiliśmy na jedną z najładniejszych dróg rowerowych podczas całego wyjazdu i jeszcze jeden z przykładów, jak wiele można zrobić dla turysty rowerowego. W dolinie Szlauby (Schlaubetal) wjechaliśmy na około kilometrową drogę rowerową poprowadzoną po wysokim brzegu kameralnego jeziora Hammersee, przez które przepływa Szlauba. Wąski asfaltowy trakt wykończono z obu stron brukiem nadając trasie dodatkowej estetyki, ale w ten sposób - tak podejrzewam - wprowadzono wdzięczny element ostrzegający przed zagapieniem się i zjechaniem z drogi. Na końcu tej drogi, na wysokim półwyspie nad jeziorem zastajemy zabudowania leśniczówki Siehdichum z kawiarnią i tarasem z widokiem na jezioro - o tej porze dnia to doskonałe miejsce na krótki postój przy kawie i ciastku. Pod względem estetyki, atrakcyjności krajobrazowej, ale i jej ukształtowania - mieliśmy wrażenie, że biegnie delikatnie z góry w dół - to na pewno jeden z najładniejszych fragmentów dróg rowerowych, jakimi jechaliśmy. Przy tej zaskakująco ciepłej i słonecznej pogodzie - szczególnie. Piękna droga rowerowa w dolinie Szlauby Zamek, kościół i najstarszy budynek Brandenburgii Z Beeskow, oprócz wspominanej już pizzy ze szparagami nad Sprewą, wywieziemy też wspomnienie o niewielkim, wciąż odbudowywanym zamku w pobliżu Sprewy i dużym, jednym z największych w tej części Niemiec, kościele gotyckim z XIV wieku. A tuż przed głównym wejściem do Kościoła Mariackiego stoi najstarszy zachowany budynek we wschodniej Brandenburgii. Budynek pochodzi z końcówki XV wieku, początkowo został zbudowany jako spichlerz, później służył za budynek mieszkalny. Przetrwał zarówno średniowieczne pożary, jak i radziecki nalot z 1945 roku, który zniszczył dużą część miasta. Dziś znajduje się w nim otwarta ekspozycja muzealna - maluteńki skansen miejski. Z tego miejsca wąska uliczka prowadzi na rozległy rynek w Beeskow. Wieża zamku w Beeskow w Brandenburgii Historyczne centra miast Brandenburgii Beeskow wydało mi się miastem bardzo charakterystycznym dla tej części Niemiec, podobnym do kilku innych, jakie odwiedzaliśmy podczas naszych wcześniejszych tras po Brandenburgii. Wszystkie należą do grupy “Historyczne centra miast”, skupiającej miasta z zachowanym dawnym układem urbanistycznym i przyjętą polityką rozwoju, uwzględniającego troskę o dziedzictwo kulturowe i historyczne. Oprócz Beeskow z listy 31 miast Brandenburgii z historycznymi centrami widzieliśmy także Brandenburg nad Hawelą, Lenzen nad Łabą, Lübbenau w Spreewaldzie, Perleberg, Poczdam, Rheinsberg, Templin, Werder nad Hawelą i Wittstock nad Dosse. Wszystkie kojarzą mi się z gotycką ceglaną architekturą, zachowanymi murami i bramami miejskimi, ale takze małomiasteczkowym, jednak bardzo przyjemnym klimatem niemieckiej prowincji. Wyobrażam sobie, że w Polsce podobna inicjatywa mogłaby się również sprawdzić i uchronić wiele miasteczek przed niekontrolowaną rozbudową i zacieraniem historycznego dorobku. Historyczne centrum Beeskow w Brandenburgii Rowerem po Pojezierzu Odrzańsko-Sprewskim Przejazd wzdłuż dwóch dużych jezior, jakie leżą między Beeskow a Storkow, przypomniał nam, że niemal cała nasza trasa leży na obszarze Pojezierza Odrzańsko-Sprewskiego (Seenland Oder-Spree). Choć nazwa powstała raczej w celach turystyczno-promocyjnych i nie jest oficjalną nazwą żadnego z niemieckich regionów geograficznych, dość dobrze oddaje charakter tego regionu. Wśród wypoczynkowych miejscowości Pojezierza Odrzańsko-Sprewskiego jest leżące nad jeziorem Scharmützelsee miasteczko Bad Saarow, które w latach 20. XX wieku, czyli w latach rozkwitu niemieckiej kultury i sztuki, było popularnym miejscem spotkań i wypoczynku przedstawicieli berlińskich kręgów artystycznych i kulturalnych. Obecnie do najpopularniejszych miejsc w okolicy należą termy w Bad Saarow funkcjonujące dzięki miejscowemu ujęciu wód solankowych i okolicznym torfowiskom. Pawilon plażowy w Bad Saarow Kirkut, most zwodzony i wydma śródlądowa Interesującym miejscem podczas jazdy szlakiem rowerowym Odra-Sprewa było również niewielkie Storkow, gdzie spędziliśmy drugi z naszych z noclegów. Najcenniejszym obiektem jest tu niewielki zamek, podobny do tego w Beeskow. Pochodzi już z XIII wieku, a w obecnej formie służy dopiero od kilkunastu lat, odbudowany po pożarze z lat 70. poprzedniego wieku. W Storkow znajduje się również zabytkowa zabudowa centrum miasta i odnowiony zabytkowy, drewniany most zwodzony. Przy szosie którą prowadzi szlak znajduje się również zadbany cmentarz żydowski, a niedaleko dalej w przydrożnym lesie można zobaczyć aż 69-metrową wydmę Waltersberge, jedną z największych wydm śródlądowych w Brandenburgii. Zamek w Storkow w Brandenburgii Nocleg w pensjonacie sieci Bett+Bike W Storkow spaliśmy w pensjonacie Storchenklause - to jeden z prawie 50 obiektów noclegowych sieci Bett+Bike położonych przy szlaku rowerowym Oder-Spree-Tour. Bett+Bike to niemiecka sieć “miejsc przyjaznych rowerzyście”, jakie w Polsce znamy ze szlaku Green Velo i których sieć rozwijają także Małopolska i Pomorze Zachodnie. We wszystkich z takich miejsc noclegowych dostępny jest garaż lub inne zamykane, bezpieczne pomieszczenie na rowery, turysta rowerowy może również skorzystać z podstawowych narzędzi i części zapasowych. Jak zawsze w takich momentach, zachęcam do planowania z dużym wyprzedzeniem i możliwie szybkiego dokonywania rezerwacji podczas wyjazdów do Niemiec - przez popularność turystyki rowerowej u naszych sąsiadów te najlepsze, także najtańsze i najlepiej zlokalizowane pensjonaty i hotele są szybko rezerwowane. Więcej noclegów w Brandenburgii znajdziecie zaglądając do popularnego serwisu noclegowego. Pensjonat sieci Bett+Bike w Storkow Gotyckie kościoły i kościółki Brandenburgii Południowa część pętli szlaku wydaje się podobna do naszej Warmii. Podobnie pofałdowany polodowcowy krajobraz, ale i te same dawne pruskie klimaty dominujące w starszej zabudowie. Oprócz monumentalnych świątyni w Beeskow czy w Fürstenwalde, w wielu brandenburskich wsiach znajdziecie niewielkie, zabytkowe kościoły gotyckie. Wśród nich jest ten w Möbiskruge, niedaleko Neuzelle - wczesnogotycki, halowy kościół z połowy XIV wieku. Wewnątrz znajduje się zachowany ołtarz z XVI wieku, a jeden z trzech dzwonów datowany jest na XVII wiek. Inny znajduje się w Merz kilkadziesiąt kilometrów dalej - XV-wieczna sylwetka z kamienia polnego wykończona jest dzwonnicą z muru pruskiego. Wszystkie są zadbane, należą do gmin ewangelickich, zwykle stanowią centralny punkt miejscowości nadając im nieco średniowiecznego sentymentu. Gotycki kościół w Möbiskruge Jedyna fabryka Tesli w Europie Część zachodnia pętli szlaku Odra-Sprewa jest bezdyskusyjnie najmniej ciekawa, choć nie brakuje tu ani dobrych dróg rowerowych, ani miejsc do zobaczenia. Dla mnie sporą atrakcją na tych kilometrach była gigafabryka marki Tesla. Mimo że ogromny obiekt, pod który wycięto sporą połać lasu niedaleko miasta Erkner, jest wciąż budowany, warto podjechać na jeden z wiaduktów nad autostradą A10, czyli tzw. “ringiem” wokół Berlina. Brukowany wiadukt został zaślepiony, droga zamknięta, lecz jedyną fabrykę koncernu Elona Muska w Europie widać stąd dość dobrze. Ten dojazd widać wyraźnie na mapie naszego przejazdu u góry strony. A jeśli widok na gigafabrykę nie jest tym, o czym marzycie, możecie spędzić trzy dni w Brandenburgii zamiast czterech i wygodnie skrócić trasę przejeżdżając z Bad Saarow na północ, prosto do miasta Fürstenberg nad Sprewą. Gigafabryka Tesli pod Berlinem Sprewa z kanałami Odra-Sprewa i Fryderyka Wilhelma Przed miastem Erkner szlak rowerowy po raz pierwszy przecina Kanał Odra-Sprewa, a niedługo później także samą Sprewę. To jeden z najstarszych kanałów Brandenburgii i jeden z najciekawszych zabytków techniki w regionie. Kanał Odra-Sprewa został oddany do użytku w 1891 roku, połączył rzekę Dahme (dopływ Sprewy) z Odrą. Powstała w ten sposób droga wodna ma 85 kilometrów długości i łączy zlewnie Morza Bałtyckiego i Morza Północnego. Jednak zanim powstał współczesny Kanał Odra-Sprewa, przez dwieście lat żegluga między Berlinem a Odrą odbywała się dzięki kanałowi wybudowanemu (a raczej: dokończonemu) przez Fryderyka Wilhelma I, od którego kanał wziął swoją nazwę. Nasz szlak rowerowy kilkukrotnie przecina i Sprewę, i Kanał Odra-Sprewa, i a na końcu Kanał Fryderyka Wilhelma - wzdłuż nich biegną długie kilometry ostatniego dnia wyjazdu nadając mu wyjątkowo nadwodnego charakteru. Rzeka Sprewa koło Erkner Katedra, nowoczesny rynek i punkt komunikacyjny Robiące przyjemne wrażenie Fürstenwalde nad Sprewą jest - podobnie jak Erkner, wcześniejsze miasto na trasie - położone przy linii kolejowej z Frankfurtu nad Odrą do Berlina. Takie udogodnienie pozwala na planowanie albo tylko dwu-/trzydniowej wycieczki na trasie Frankfurt-Neuzelle-Beeskow-Bad Saarow-Fürstenwalde, albo nawet jednodniowej z Fürstenwalde do Frankfurtu. Niemieckie pociągi regionalne jeżdżą tędy co godzinę, co ułatwia szybki powrót albo do samochodu pozostawionego we Frankfurcie, albo dalej pociągiem do Polski. W samym Fürstenwalde warto zobaczyć Katedrę Mariacką i stojącą u jej podnóża odtworzony, współczesny rynek z zabytkowym ratuszem. Nie oczekujcie fajerwerków, a jedynie tej specyficznej sytuacji, gdy zabytkową średniowieczną tkankę miejską łączy się z powojennym, dość specyficznym poczuciem nowoczesności. Ze względu na ogromne zniszczenia po II wojny światowej miasto może pochwalić się jedynie pojedynczymi zabytkami z wcześniejszych epok. Na głównej ulicy handlowej Fürstenwalde można poszukać miejsc na niedrogi posiłek. Katedra Mariacka w Fürstenwalde nad Sprewą Świetne drogi rowerowe wzdłuż Sprewy i kanałów Jednak za Fürstenwalde szlak znów robi się ogromnie przyjemny i naprawdę warto traktować go w kategorii dobrych propozycji nawet na jednodniową wycieczkę w Brandenburgii. Wkrótce po opuszczeniu miasta wjeżdżamy na wąskie leśne drogi asfaltowe zamknięte przed samochodami, które najpierw nieco kluczą po gęstych, przyjemnych lasach, a potem nagle wyprowadzają na długi, drewniany most pieszo-rowerowy nad Kanałem Odra-Sprewa. W okolicy nie ma żadnych miejscowości, więc most stanowi kolejny przykład infrastruktury zbudowanej przez Niemców wyłącznie na potrzeby lokalnego ruchu turystycznego. Co ciekawe, w momencie gdy dotarliśmy na most, właśnie zjeżdżała z niego ekipa zawodowych kolarzy w trykotach niemieckiej kadry narodowej i jechała dalej w kierunku z którego przyjechaliśmy - trudno o lepszy dowód na doskonałą jakość dróg rowerowych. Most rowerowy na kanale Odra-Sprewa Cztery śluzy na kanale Odra-Sprewa Nie dalej niż kilometr od mostu nad kanałem znajduje się śluza Kersdorf, jedna z czterech na Kanale Odra-Sprewa. Wybudowana w 1891 roku początkowo posiadała jedną komorę, drugą wybudowano w 1914 roku. Ciężka niebieska konstrukcja to windowane wrota, którymi w 1928 roku zastąpiono dotychczasowe wrota o klasycznej konstrukcji. Jeśli czas Wam pozwala, warto zatrzymać się na śluzie - dostępny jest przejazd po koronie zapory - i poczekać na okazję do obserwacji procesu śluzowania. Ostatni raz śledziliśmy działanie śluzy podczas wycieczki po Kanale Elbląskim - obiekty na Kanale Odra-Sprewa są znacznie większe. Śluza Kersdorf na kanale Odra-Sprewa Niedaleko za śluzą Kersdorf szlak rowerowy ponownie robi wrażenie - tym razem prowadzi rowerowego turystę wąskim pasem ziemi pomiędzy głównym przebiegiem Sprewy (z prawej) a Kanałem Odra-Sprewa (z lewej). Trafiliśmy akurat na moment, kiedy z jednej strony po Sprewie płynęła 4-osobowa łódka wioślarska ze sternikiem, a z drugiej holownik rzeczny pchał do celu barkę do pogłębiania dna. Podejrzewam, że to kolejny symboliczny widok - Sprewa jako akwen wykorzystywany przede wszystkim do rekreacji i sportów wodnych, za to Kanał Odra-Sprewa jako droga wodna wykorzystywana jako transregionalny szlak transportowy. Na zdjęciu widać też wyraźną różnicę poziomów wody pomiędzy Sprewą a jej kanałem, utrzymywaną właśnie przez śluzę Kersdorf. Droga rowerowa między Sprewą a kanałem Odra-Sprewa Najpierw był kanał Fryderyka Wilhelma Ze Sprewą meandrującą po prawej stronie dojeżdżamy wkrótce do małej, leśnej miejscowości Neuhaus nad Sprewą. Panujące tu cisza i spokój są uderzające - to wyśmienite okolice na rowerową ucieczkę z wielkiego miasta. W Neuhaus wjeżdżamy na stary drewniany most zwodzony połączony z zabytkową śluzą. Tutaj rozpoczynał się Kanał Fryderyka Wilhelma (Friedrich-Wilhelm-Kanal) łączący drogi wodne Odry i Sprewy, który przez 200 lat umożliwiał żeglugę z Berlina do Wrocławia. Budowano go w latach 1662-1668, a z Neuhaus prowadził do Brieskow leżącego niedaleko Frankfurtu nad Odrą. Na 27 kilometrach posiadał 13 śluz, które umożliwiały pokonanie łącznie około 27 metrów sumy różnicy wysokości pomiędzy Sprewą a Odrą. Stary kanał ma już dzisiaj znaczenie wyłącznie turystyczne i znów, świetnie wpasowuje się w ten rekreacyjny nastrój tej części Brandenburgii. Droga rowerowa wzdłuż kanału Fryderyka Wilhelma Większość starych śluz, jakie mijaliśmy jadąc doskonałą, kameralną drogą rowerową wzdłuż Kanału Fryderyka Wilhelma, była już mocno nadgryziona zębem czasu. Te które widzieliśmy sprawiały wrażenie, jakby to były ich ostatnie lata, podczas których turyści mają jeszcze okazję je oglądać. Może właśnie to mieli na uwadze autorzy malowidła, jakie pokrywa wrota śluzy w Groß Lindow. Trójwymiarowy obraz namalowany właśnie dla turystów jadących drugim brzegiem kanału sprawia łudzące wrażenie, jakby do śluzy właśnie wpływała niewielka łodź. Dopiero w domu zobaczyłem więcej detali - czaplę, przelatujące kaczki, cień rzucany przez wrota na tablicę z nazwą i datą budowy, ale przede wszystkim idealnie "otwarte" przez malarza wrota, dzięki którym scena nabiera takiego realizmu. Trójwymiarowe malowidło na śluzie kanału Rowerowym mostem do doliny Szlauby Na ostatnim odcinku trasy, za miasteczkiem Müllrose, przeprawę nad Kanałem Odra-Sprewa stanowi jeszcze jeden drewniany pieszo-rowerowy most. Choć tędy nie biegnie nasza trasa, z ciekawością rzucamy na niego okiem. Tutaj początek ma prawie 50-kilometrowy szlak rowerowy Schlaubetal-Radtour biegnący do doliny Szlauby i z powrotem, czyli do efektownego odcinka drogi rowerowej nad jeziorem, którym zachwycaliśmy się pierwszego dnia w okolicach leśniczówki Siehdichum. Fakt, że po niewielkiej dolinie Schlaubetal prowadzi poświęcony jej szlak rowerowy musi świadczyć o tym, że nasze zachwyty z przejazdu po bukowych lasach Brandenburgii nie były przypadkowe. Sam zapisuję sobie tę krótką trasę na długa listę inspiracji. Most pieszo-rowerowy nad Kanałem Odra-Sprewa Dla kogo jest szlak Odra-Sprewa? Jak to w Niemczech - właściwie dla każdego. Żaden przeciętny, zdrowy, silny rowerzysta nie będzie miał najmniejszego problemu, by przejechać rowerową pętlę między Frankfurtem a Berlinem. Ale szlak będzie też wyśmienity dla innych, w tym także dla osób słabszych lub wymagających zwiększonego bezpieczeństwa: dla rodzin z dziećmi w przyczepkach, a przy zachowaniu zwiększonego dorozu nad dziećmi na odcinkach w ruchu ogólnym - myślę że również dla dzieci jadących samodzielnie. Przypominam, takich odcinków nie ma wiele i jeśli dobrze pamiętam, większość z nich to okolice Erkner. Podjazdy - zdaje się, że jeden - przy wyjeździe z Frankfurtu. Bez problemu trasę pokonają także osoby starsze. Myślę nawet, że Odra-Sprewa jest szlakiem bardziej wartym jazdy, na pewno bardziej urozmaiconym niż słynna trasa Odra-Nysa. Droga rowerowa w Brandenburgii Aż 7 tysięcy kilometrów dróg rowerowych Tylko w jednej Brandenburgii znajduje się aż 7 tysięcy kilometrów dróg rowerowych. Łatwo policzyć, że na terenie całego regionu moglibyśmy zorganizować aż ponad 100 różnych jednodniowych wycieczek rowerowych, z których każda biegłaby tylko po bezpiecznej, nieznanej jeszcze infrastrukturze rowerowej. A jeśli jeszcze dodać, że każda wycieczka rowerowa, choćby jednodniowa, jest doskonałą okazją na aktywne spędzenie wolnego czasu, poznanie nowych miejsc, wysłuchanie nieznanych historii i oczywiście na pobycie w przyjemnej atmosferze z bliską osobą lub przyjaciółmi, można wyobrazić sobie, jak ogromnym kapitałem rekreacyjno-społecznym dysponuje region, który posiada rozwiniętą, bezpieczną infrastrukturę rowerową. Zachęcam więc, by podczas Waszych pobytów w bardzo rowerowych Niemczech przyglądać się sposobowi, w jaki dba się tam o ruch rowerowy - i ten codzienny, i ten turystyczny, a następnie przenosić podobne oczekiwania wobec samorządów w Polsce. Na rowerach na szlaku Odra-Sprewa Ambasadorzy turystyki rowerowej w Brandenburgii Na koniec mamy ogromną przyjemność zakomunikować, że jako ambasadorzy turystyki rowerowej w Brandenburgii będziemy zapraszać Was na wycieczki rowerowe do Naszych Sąsiadów jeszcze przez najbliższe dwa lata. W planach mamy między innymi kolejne odcinki Tour Brandenburg, chcielibyśmy przejechać popularną trasę rowerową Berlin-Uznam, która może być niezłą propozycją dla turystów z Polski. Ale bardzo dużo obiecujemy sobie także po szlaku ze Szczecina do Berlina, który już wkrótce zyska ogromną atrakcję w postaci nowego-starego mostu kolejowego w Siekierkach. To będzie na pewno fantastyczna przeprawa łącząca Polskę i Niemcy - Pomorze Zachodnie i właśnie Brandenburgię. Mówimy Wam więc "do zobaczenia" w kolejnych relacjach z Brandenburgii :-)
To właśnie gdy jeździsz rowerem na Kubie , w Ameryce Północnej odkrywa przed Tobą swoje uroki. Żeby pomóc Ci w planowaniu, sprawdziliśmy wszystkie nasze kolekcje kolarskie na Kubie i wybraliśmy 20 najlepszych tras. Kliknij je, aby sprawdzić profil wysokościowy oraz analizę nawierzchni i zobaczyć wskazówki oraz zdjęcia dodane przez innych użytkowników komoot.Rowerem po wyspie Karsibór Jeden dzień naszego urlopu postanowiliśmy spędzić na wyspie Karsibór. Wyspa powstała w latach 1874-1880 przez przekopanie południowo-wschodniego fragmentu wyspy Uznam kanałem Piastowskim (nazwę tę otrzymał w 1945 r.), który skrócił drogę wodną ze Świnoujścia do Szczecina. Karsibór jest trzecią, zamieszkałą wyspą Świnoujścia, na której znajduje się osada, nosząca tę samą nazwę co wyspa – Karsibór. Na wyspę przedostaliśmy się starym Mostem Piastowskim. Stary Most Piastowski został wybudowany w 1966 roku i miał długość 370 metrów. Służył bez remontu aż do grudnia 2012 roku, kiedy to oddano nowy most. Podczas naszego pobytu trwały jeszcze prace budowlane. Po przekroczeniu go zatrzymaliśmy się aby obejrzeć Basen U-Bootów – wybudowany w 1944r. Do końca II wojny światowej stacjonowały tu U-booty 4 szkolnej flotylli Kriegsmarine. Niestety ale nie ma żadnej tablicy informacyjnej. W przewodniku owszem są ale na miejscu już nie. My zmierzaliśmy w kierunku Wschodniego falochronu bramy torowej Kanału Piastowskiego, mając nadzieję na ciekawą sesję fotograficzną ptactwa. Wschodni Falochron tak samo jak i zachodni naprowadzają statki wchodzące i wychodzące z Kanału Piastowskiego na tor wodny. Po dotarciu na miejsce nagle zerwał się wiatr i nadeszła letnia burza. W strugach deszczu dotarliśmy do stacji urzędu Morskiego. Schroniliśmy się pod małym okapem jednego z budynku. Po chwili pojawił się sympatyczny pan – pracownik stacji, który zaprosił nas do środka. Nad nami szalała burza, miało się wrażenie, że pioruny uderzają tuż obok nas. Załamanie pogody pokrzyżowało nasze palny i zdecydowaliśmy, że nie będziemy wracać, aby zobaczyć pomnik lotników RAF, postanowiliśmy podjechać jeszcze na Karsiborską Kępę, czyli Ptasi rezerwat. Znajduje się na północy wyspy i zajmuje 180 ha podmokłych łąk. To lęgowisko ptaków siewkowatych i jedno z trzech najcenniejszych obszarów występowania wodniczki. Bezkrwawe łowy z tego miejsca prezentuje fotogaleria 🙂 W drodze powrotnej z rezerwatu podjechaliśmy obejrzeć zabytkowy, gotycki kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Świątynię zbudowano w XV wieku, w miejscu historycznej przeprawy przez Świnę do Przytoru na prastarym szlaku handlowym wokół Bałtyku. W 1630, w oczekiwaniu na przeprawę swoich wojsk, w plebanii kwaterował przez 5 dni szwedzki król Gustaw II Adolf. Miejscem gdzie warto zajrzeć jest również marina, niestety pogoda nie sprzyjała na eksplorację terenów wokół wyspy w kajaku – zatem skusiliśmy się na kawę i lody. Podsumowanie Karsibór jest cichym, spokojnym miejscem godnym polecenia osobom chcącym uciec od zgiełku i hałasu nadmorskich kurortów. Przejechaliśmy ok 40 km. Mapa w nowym oknie lub ślad trasy dostępny pod GoogleEarthTrudność trasy: trudna. Szlak rowerowy o długości 28 km, który prowadzi po południowej części Beskidu Śląskiego. Rozpoczyna się i kończy w Istebnej, ale punkt początkowy i końcowy oddalone są od siebie o ok. 3,5 km, dlatego szlak nie tworzy pętli. Trasa prowadzi przez Jaworzynkę i Koniaków.Przedpołudniowa wyprawa rowerami i promem do rezerwatu Karsiborskie Paprocie. Wbrew nazwie rezerwat nie jest położony na wyspie Karsibór, lecz na sąsiedniej wyspie Uznam, na której leży również Świnoujście. Wybieramy się na odludną południową część wyspy. Do dziś, tyle lat po przyłączeniu Pomorza Zachodniego do Polski, Uznam nie jest połączony z resztą kraju żadną drogą lądową. Tunel do Świnoujścia jeszcze się buduje, a kolejne terminy oddania do użytku nie brzmią optymistycznie. Jedynym sposobem dostania się tam z reszty Polski są dwie przeprawy promowe – jedna w samym Świnoujściu, druga z okolic mostu drogowego Wolin-Karsibór. I z tej drugiej przeprawy położonej tylko kilka minut jazdy rowerem od nas przedostajemy się na na promem za chwilę popłyniemy. Przeprawa jest bardzo sprawna. Oczekiwanie na prom i sam czas na wodzie to znacznie mniej niż pół godziny. W końcu na co dzień wielu mieszkańców tych okolic korzysta z tej drogi codziennie w drodze do pracy czy szkoły, więc musi działać sprawnie. nami Karsibór Tylko pierwszy kilometr pokonujemy ścieżką asfaltową wzdłuż drogi do Świnoujścia. Po chwili skręcamy w las Jesteśmy na terenie Torfowisk Uznamskich i Karsiborskich Paproci. Ale największą część trasy pokonujemy ścieżką rowerową wzdłuż Kanału Piastowskiego. Kanał powstał w XIX wieku, więc jako on tędy płyną ładunki morskie do i ze Szczecina. Do niedawna tylko drobnica, bo tor wodny miał 9,5m głębokości. Teraz jest pogłębiany do 12,5 metra, co umożliwi pływanie tędy również i statkom pochodzący z pogłębiania toru wodnego trafia na pola refulacyjne. Jest ich kilka w całym obszarze Zalewu Szczecińskiego, bo i olbrzymie masy piachu i ziemi trzeba wydobyć i jakoś zagospodarować. Tworzone są na przykład nowe wyspy na Zalewie (Brysna i Śmięcka), na których mają powstać ptasie na jeden z takich obszarów składowania refulatów. Widok nieoczekiwany – między lasem a wodami Zalewu powstała pustynia o powierzchni kilku hektarów. Pełno tu skarbów z dna wydobytych Latarnie w miejscu, gdzie szeroki Zalew Szczeciński wpływa do wąskiego na niewiele ponad 100 metrów (licząc w dnie) kanału. Na drzewie przy latarni usiadł bielik Natrafiamy na ślady żerowania bielika: w jednym miejscu jadł kormorana, w drugim sporą rybę, sądząc po wielkości łusek. Po karsiborskiej stronie kanału kolonię lęgową mają kormorany. Oprócz mew to najczęściej widywane przez nas ptaki na morzem. Falochrony ochraniające wejście do kanału Rzut okiem przez Zalew na południe w kierunku Szczecina Holownik pilotujący niewiele większą jednostkę Już bez wjeżdżania do lasu wracamy na prom ścieżką wzdłuż kanału. Na Karsiborze zahaczamy jeszcze o pozostałości bazy U-botów z czasów wojny. Kawa przy karsiborskiej marinie. Towarzyszą nam podloty dymówek A nad nami kołują bieliki. W pewnej chwili były ich aż cztery. Nie była to ani ptasia ani szczególnie fotograficzna wyprawa. Tylko ja dźwigałem aparat ze sobą. Więc dla odmiany zapraszam do Galerii na moje własne zdjęcia mew – bo ich było dziś najwięcej.
Wycieczkę możemy zacząć w Wolinie, Międzyzdrojach lub Kamieniu Pomorskim, wszedzie dojeżdżają pociągi. Wróć do listy. Trasa rowerowa Wokół Wyspy Wolin o długości 85,6km w Zachodnio-Pomorskie prowadzi przez: Wolin / Międzyzdroje / Kamień Pomorski - trasa okrężna.
Przed wyjazdem wyraźnie określiliśmy warunki: trasa tegorocznych rowerów MUSI być blisko, pozwalając na maksymalną mobilność, by w razie potrzeby przerwać wakacje i w krótkim czasie wrócić do domu. Wybór padł więc na szlak rowerowy, który od lat odkładaliśmy na bliżej nieokreśloną przyszłość, czyli Nysa Łużycka – Odra, kierunek oczywisty z południa na północ, tak daleko jak to będzie możliwe. Szukaliśmy plusów takiego wariantu – z jednej strony niemieckie standardy, z drugiej logistyczne pozytywy. Dla nas to była już czwarta wyprawa rowerowa do Niemiec po Dunaju, Łabie i Mozeli z Renem. Jak było? Zapraszam do lektury relacji z wyprawy: Nysa Odra Rugia Uznam – rowery 2021. Przedłużony start Oficjalnym początkiem naszej wyprawy ma być punkt trójstyku granic, polskiej, czeskiej i niemieckiej, w pobliżu Zittau. Wprawdzie zacząć można by zdecydowanie wyżej, w Jabloncu albo Libercu, ale ten pierwszy odcinek odrzucamy ze względu na utrudniony dojazd. Wyruszamy pociągiem z Kalisza i z przesiadką we Wrocławiu dość sprawnie dojeżdżamy do Zgorzelca. Wczesnopopołudniowa pora daje szansę, by dojechać na camping w Zittau. Nad nami chmury, pierwszy deszcz, a po przekroczeniu granicy, za Radomierzycami leje już konkretnie. Przemoczeni chowamy się w pierwszym Biergarten w okolicach Leuby, rozgrzewamy się gorącą kawą i weryfikujemy plany – postanawiamy jechać do Bogatyni, znaleźć nocleg pod dachem, wysuszyć się i kolejnego dnia skierować do Zittau. Jeden z nielicznych odrestaurowanych domów przysłupowych w Bogatyni W Bogatyni jesteśmy po raz pierwszy, oglądamy znajdujące się w centrum XIX-wieczne dwukondygnacyjne domy przysłupowe o bardzo charakterystycznej konstrukcji szachulcowej, wśród nich najbardziej znany Dom Zegarmistrza. Domy przysłupowe to prawdziwa perełka i chluba Bogatyni. Tych odrestaurowanych jest zaledwie kilka, ale miasto na pewno ma ogromny potencjał. Dom Zegarmistrza w Bogatyni Trasa z Bogatyni do trójstyku granic prowadzi początkowo drogą o dość dużym natężeniu ruchu samochodowego, dalej jest zdecydowanie lepiej. Mijamy gigantyczne wyrobisko kopalni Turów. Połączenie trzech granic to nasz punkt startu! Są flagi nad rzeką, sporo ludzi i pamiątkowe zdjęcie. Pogoda też zdecydowanie lepsza. Po krótkim błądzeniu, przez Czechy przedostajemy się na niemiecką stronę i zmierzamy wprost do Zittau, czyli Żytawy, historycznej stolicy Łużyc. Trójstyk granic nad Nysą Łużycką w pobliżu Zittau. Tutaj jest nasz początkowy punkt wyprawy „Nysa Odra Rugia Uznam – rowery 2021” Nysa, czyli urzekający początek Zittau, miasto o dość skomplikowanej i wielokulturowej przeszłości, jest naprawdę godne uwagi. Podziwiamy jego architekturę, klucząc z rowerami po zabytkowym centrum, oglądamy ratusz i kościół pw. Jana Chrzciciela. Rynek w Zittau Na dłużej zatrzymujemy się w Ostritz w barokowym kompleksie klasztornym St. Marienthal, którego początki sięgają XIII wieku. Miejsce okazuje się nad wyraz urokliwe, zwłaszcza nieco mroczna kaplica klasztorna. Obok znajduje się winnica wysunięta najdalej na wschód Niemiec. Klasztor St. Marienthal został założony w 1234 i istnieje nieprzerwanie do dziś. W 2006 r. zamieszkiwało go 16 zakonnic. Wnętrze kościoła klasztoru St. Marienthal Ciesząc się wyjątkowo leniwym początkiem wyprawy, jeszcze raz zaglądamy do znanego nam z poprzedniego dnia ogródka piwnego koło Leuby na pierwszego wursta. Wprawdzie fanami kiełbasy nie jesteśmy, ale tutaj traktujemy ją jako element lokalnego klimatu, a pierwsza parówka (!) z musztardą daje nam dużo radości. Pierwszy Biergarten na trasie Most kolejowy w Zgorzelcu to łukowy most kamienny o 475 m długości i 35 przęsłach Ostatnim ważnym miejscem na trasie jest tego dnia Görlitz. Przy wjeździe do miasta podziwiamy kamienny most na Nysie Łużyckiej, jeden z czterech największych tego typu w Polsce i najdłuższy w Niemczech. Masywne przęsła efektownie odbijają się w wodzie, szkoda tylko, że światło mało fotograficzne. Na pobyt w Görlitz możemy przeznaczyć niespełna dwie godziny. Jesteśmy zachwyceni. Można się nawet spotkać z opinią, że to najpiękniejsze miasto w całych Niemczech. Görlitz Görlitz podobnie jak Zittau nie zostało zbombardowane podczas nalotów alianckich, kiedy to tak bardzo ucierpiało nieodległe Drezno. Jest w nim ponoć 4000 zabytków. Robimy sobie zdjęcia na tle kamieniczek na rynku, apteki ratuszowej i dwóch ratuszów. Do Kościoła Piotra i Pawła wprowadza nas jakiś tajemniczy jegomość. Z okalających go murów patrzymy na Zgorzelec – brzydszego brata Görlitz. Przechodzimy Mostem Staromiejskim, by podziwiać je z drugiej strony. Aż trudno sobie wyobrazić, że odbudowano go dopiero w 2004 roku, by połączyć obie części miasta. Apteka RatuszowaKościół św. Piotra i PawłaNowy Ratusz Görlitz jest jednym z niewielu niemieckich miast tej wielkości niezniszczonych podczas II wojny, a co za tym idzie posiadających niezaburzony układ przestrzenny i zabytki ze wszystkich epok. Jest już późno, kiedy opuszczamy Görlitz. Rezygnujemy z poszukiwania kempingu, a zamiast nocy w namiocie wybieramy pokój w pensjonacie w Pieńsku. Bez szału, ale pod dachem. Od rana przejażdżka po maleńkim Pieńsku i ruszamy na trasę. A ta okazuje się prawdziwie malownicza. Prowadzi wzdłuż Nysy, ale często od niej odbija, wycinając zygzaki. Rzeka o zmiennym nurcie często wcina się głęboko, tworzy zakola i meandry. To miejsce spływów pontonowych i kajakowych. Sporo tu kluczenia i podjazdów, ale trasa warta jest wysiłku. Na całej długości trasy wzdłuż Nysy i Odry towarzyszyły nam te niemieckie czarno-czerwono-żółte słupki graniczne Główna atrakcja dnia to niewątpliwie Bad Muskau, czyli Mużaków i wielki kompleks parkowy rozciągający się po obu stronach Nysy. Teren jest rozległy, a rowery pozwalają dotrzeć w najdalsze zakamarki. Przejeżdżamy też na polską stronę parku, a potem do Łęknicy, gdzie poraża nas brzydota przygranicznego targowiska. Robi się późno. Bad Muskau czyli Mużaków po łużycku. W tle Nowy Zamek (Neues Schloss) z XVI w. Bad Muskau Za Mużakowem spieszymy do Forst, by znaleźć nocleg o jakiejś sensownej porze. Na doskonałe miejsce trafiamy w Sacra. To restauracja z pensjonatem i rozległym ogródkiem dla kilku namiotów, z niezależnym zapleczem sanitarnym. Po całym intensywnym dniu zasłużenie raczymy się chłodnym piwem. Nysa Łużycka zaskakuje przełomami, jest widoczny spory ruch kajakowo-wioślarski Ten odcinek ścieżki rowerowej został poprowadzony po zamkniętej linii kolejowej Przed nami ostatni odcinek wzdłuż Nysy. Przejeżdżamy przez Gubin. To wyjątkowa sytuacja, kiedy główna część miasta rozdzielonego granicą na Odrze znalazła się po wschodniej stronie, jest starsza i wydaje się ciekawsza. Gubin – kościół parafialny pod wezwaniem Świętej Trójcy, z połowy XV wieku – niestety zniszczony podczas wojny. W tle ratusz wzniesiony w XIV wieku, przebudowany w stylu renesansowym. Zmierzamy w stronę ujścia Nysy do Odry. W planie dłuższy odpoczynek z widokiem na to szczególne miejsce na trasie Nysa – Odra. I znów niespodzianka – szlak rowerowy odbija nieco na zachód, w dodatku, jak na całej trasie wzdłuż granicy, znajduje się tu ogrodzenie, które chroni przed dzikami i afrykańskim pomorem świń. Czasem to masywny, drewniany płot, czasem taśma pod prądem. O dojściu do rzeki nie ma mowy. Pozostaje nam usiąść nad brzegiem Odry, skąd Nysę ledwie widać. I tak zamykamy pierwszy etap naszej podróży, Teraz Odra. Dotarliśmy do Odry, pora na małe świętowanie Nadodrzańskie wały O ile ścieżka rowerowa wiodąca wzdłuż Nysy często odbijała od rzeki, to wzdłuż odry prowadzi niemal bez przerwy wałami. Jest może nieco monotonna, ale za to doskonale przygotowana i cieszy się sporą popularnością. Właściwie ścieżki są dwie – jedna na grzbiecie wału, druga poniżej. Wygodna ścieżka rowerowa wiodąca bez końca po wałach nadodrzańskich W Fürstenberg, na peryferiach przemysłowego miasta Eisenhüttenstadt, z daleka straszą kominy elektrowni wzniesionej w 1943, a później zniszczonej i rozebranej przez Armię Czerwoną. Po raz kolejny decydujemy się na nocleg pod dachem po polskiej stronie, w Słubicach. Każdy kolejny nocleg jest gorszy, a ten to kompletna porażka. Pensjonat Oaza – siermiężny pokój z łazienką, czyli prysznicem, bo wc o bardzo wątpliwej czystości wspólne na korytarzu, jeden czajnik na cały obiekt, na dole bar z dość specyficzną klientelą. Niestety, jest zbyt późno, by wybrzydzać, zresztą zdążyliśmy już za to zapłacić. Tłumaczymy sobie – to tylko jedna noc i obiecujemy: nigdy więcej. Charakterystyczne, widoczne z daleka kominy ruin elektrowni w Eisenhüttenstadt Od rana spieszymy się bardziej niż zwykle – jesteśmy umówieni w Kostrzyniu na przyjacielskie spotkanie. Przy okazji smaczny obiad w restauracji Bastion i objazd twierdzy, a potem znowu wały – równe, proste, nieco monotonne. Miejscowości niewiele, po lewej stronie rzeki pola, po prawej łąki, lasy i rozlewiska. Nad nami zbierają się chmury, ale deszcz nam raczej nie grozi. Atrakcją na trasie okazuje się Most Siekierkowski, imponujący, widoczny z daleka. Wiedzieliśmy, że ma nim prowadzić ścieżka rowerowa, ale nie przyszło nam do głowy, że już jest otwarta. Z pewnością byśmy ją wypróbowali. Niestety, na naszej trasie nie było żadnych oznaczeń informujących o możliwości przejazdu przez most. Most siekierkowski, teraz ścieżka pieszo – rowerowa, fragment trasy Neurüdnitz-Siekierki Z bazą noclegową nie jest tu za dobrze. Kempingów właściwie nie ma, a że zbliża się wieczór i na liczniku kilometrów sporo, decydujemy się rozbić namiot na dziko. Znajdujemy łąkę osłoniętą od trasy pasem drzew. Wieczorem przychodzą sarny, które szczekają zaniepokojone obecnością intruzów. Oszczędnie dzielimy skromne zapasy wody. Jest cicho i przytulnie, zdecydowanie lepiej niż w pensjonacie w Słubicach. A już wczesnym rankiem pojawiają się pierwsi rowerzyści. Pozdrawiamy się z uśmiechem – oni energicznie na rowerach, my leniwie przy romantycznym śniadaniu. Nasz pierwszy nocleg na dziko Ostatni dzień wzdłuż Odry. Przejeżdżamy na polską stronę do Osipowa. Napotkani rowerzyści opowiadają nam o niewielkim kempingu, który znajduje się w pobliżu granicy. Miejsce jest darmowe, z możliwością korzystania z toalet znajdujących się na pobliskiej stacji benzynowej. Szybko wracamy na stronę niemiecką, uciekając przed brzydotą targowisk. Schwed, Gartz i Mescherin to miejscowości dobrze znane mieszkańcom Szczecina chętnie odwiedzającym te okolice. Wielu zdecydowało się na to, by zamieszkać po lewej stronie Odry, korzystając z niskich cen nieruchomości na peryferiach byłego NRD. Gartz – kościół św. Szczepana zbudowany na przełomie XIII i XIV wieku w stylu gotyckim, murowany. Zniszczony w 1945 r., zachowany chór i transept. Pozostawiony w formie trwałej ruiny. Gdy docieramy do Gartz, wpadamy na pomysł, by wykorzystać okazję i zobaczyć Krzywy Las. Tyle razy czytaliśmy o nim i oglądaliśmy fotografie, że trudno byłoby przejechać obok. Mostem w Mescherin, a właściwie dwoma, przejeżdżamy na polską stronę. Droga do Gryfina jest brukowana i bardzo wyboista, obok niej równie wyboista ścieżka wyłożona kostką. Do Krzywego Lasu trzeba jechać drogą samochodową o bardzo nasilonym ruchu. Krzywy Las Wreszcie sam Krzywy Las – zdecydowanie przereklamowany. Prowadzi do niego piaszczysta, zaśmiecona ścieżka, a las jest zadeptany. Nie pomagają prośby na tablicach – kto może, a byliśmy tego świadkami, wchodzi na pochylone drzewa i skacze z nich. Jacyś chłopcy, zresztą pod opieką rodziców, kopali w pnie, sprawdzając wytrzymałość kory. Tą samą trasą wracamy do Gryfina. Trochę kręcimy się po urokliwym centrum. Czas pomyśleć o noclegu. Na pewno mijaliśmy kemping w Mescherin, ale postanawiamy zostać w Gryfinie. I tu zaczynają się problemy. Gryfino – Brama Bańska – wybudowana w XIV wieku i Kościół Narodzenia NMP z XIII w. Informacje o tym, że w Gryfinie jest kemping, znaleźliśmy wcześniej w internecie. Przejeżdżając przez most tuż za granicą widzieliśmy tabliczkę, kierującą na pole namiotowe: strzałka i 200m. Jedziemy. Oczywiście bruk taki sam wyboisty, jak poprzednio. Tabliczka jest, ale żadnego miejsca na namioty nie ma. Kto ją postawił i dlaczego? Problem z zasięgiem, ale wreszcie znajdujemy numer telefonu. Tak, kemping jest, w OSiRze w samym centrum Gryfina. Jeszcze raz ten sam wyboisty bruk. Na polu namiotowym trawka, cisza i spokój. Jeden rowerzysta w maleńkim namiocie, jeden kamper z Holandii. I byłoby świetnie, gdyby nie zaplecze sanitarne. Toaleta jak z czasów głębokiego PRL-u. Ohyda. Wieża widokowa w Mescherin, ostatni rzut oka na Odrę. Odbijamy od niej w kierunku na Rugię rozpoczynając drugi etap wyprawy „Nysa Odra Rugia Uznam – rowery 2021” Na dzień dobry jeszcze raz bruk. Znamy go już na pamięć. Zaraz za mostem po stronie niemieckiej zbaczamy do wieży widokowej, z której roztacza się rozległa panorama. Na bardzo podobną wspinaliśmy się w Stützkow przed Schwedt. Tutaj rozstajemy się na dobre z Odrą. Nowe krajobrazy Meklemburgii Jedziemy przez bardzo rolnicze tereny Meklemburgii, mijamy Tantow, Penkun, Krackow i Löcknitz. Przejazd przez małe miejscowości to niemal zawsze próba zaprzyjaźnienia się z historycznymi brukami. W Ramin przed Löcknitz zatrzymujemy się przy małym kamiennym kościele pochodzącym z XIII wieku. Obok znajdują się stare krzyże i tablica z nazwiskami poległych w I wojnie światowej, taka jakich wiele w całych Niemczech. Gubimy się trochę w Löcknitz. Szukamy ruin zamku i wieży zamkowej, a potem ruszamy na północ. Zamek w Penkun ostateczny kształt uzyskał w 1658 roku po zakończeniu wojny 30-letniej. Ale brama wjazdowa pochodzi z około 1300 roku. W średniowieczu na Pomorzu Przednim kościoły budowano z ciosów granitowych. Jeden z najstarszychdo dziś zachowanych znajduje się w Ramin niedaleko Löcknitz. Z Ludwigshof kierujemy się na Rieth, a stąd jeszcze raz przekraczamy granicę, by dojechać do Nowego Warpna. Niemiłą niespodzianką tuż za Rieth okazał się odcinek drogi z piaskiem po osie. Chyba trochę pobłądziliśmy. Za to Warpno – cudowne! Na kemping wygłodniali dojechaliśmy późnym wieczorem, ale mimo zamkniętego o tej porze baru udało się jeszcze zorganizować jakieś frytki. Ratusz o konstrukcji ryglowej, z Warpno Od rana rowerowa przejażdżka po Nowym Warpnie. Jest słonecznie, ale chłodno. Na ulicach pusto. Miasteczko jest wyjątkowo malownicze, stare, zadbane, o ciekawej historii. Aleją Żeglarzy przechodzimy na nabrzeże i starym, niemieckim kutrem rybackim przepływamy do Altwarp (16 zł/os. + 16 zł/rower). Tu znów gubimy się przez fatalne i mylące oznaczenia trasy. Za to dalej malownicza leśna ścieżka. Jedziemy na zachód wzdłuż Zalewu Szczecińskiego, dojeżdżając do trasy rowerowej, którą porzuciliśmy poprzedniego dnia. Do Starego Warpna (Altwarp) po drugiej stronie granicy i zatoki dostaniemy się kutrem rybackim przysposobionym do przewozu turystów Mijamy Ueckermünde, ładne wakacyjne miasteczko z plażą pełną ludzi. W Bugewitz okazuje się jednak, że trasa do Anklam wzdłuż zalewu jest z jakiegoś powodu zamknięta. Przypadkowo spotkani rowerzyści radzą, by kierować się na zachód. Trudno powiedzieć, czy zrobiliśmy dobrze. Na mapie są tu wprawdzie zaznaczone ścieżki rowerowe, ale trasa prowadzi mało ruchliwymi drogami publicznymi, wśród pól uprawnych, przez nieciekawe wsie, w dodatku zwykle brukowane. Znużeni i zmęczeni decydujemy się na nocleg na dziko, zwłaszcza że na nic innego nie możemy liczyć. Póki co mamy drogę wysypaną ostrym tłuczniem. Wreszcie trafiamy na rozległą łąkę osłoniętą drzewami. Znów towarzyszą nam ciekawskie sarny. Urokliwe miasteczko Ueckermünde Anklam – Steintor (Kamienna Brama) pochodząca z XIII w. i kościół św. Mikołaja, którego budowę rozpoczęto około 1280 r.. Nasz nocleg na łące przed Griefswaldem Rano zwijamy mokry namiot i wcześniej niż zwykle ruszamy w drogę. Jedziemy wprost do centrum Greifswaldu. Greifswald to stare miasto hanzeatyckie, co tłumaczy jego bogatą, piękną zabudowę. Przechadzamy się wśród straganów na rynku, podziwiamy niezwykłe kamieniczki, zaglądamy do trzech kościołów, wędrujemy ulicami starego miasta. Przepiękne hanzeatyckie miasto Greifswald – rynek staromiejski Greifswald – Kościół Mariacki zwany Grubą Marią – Katedra św. Mikołaja – Kościół św. Jakuba – wszystkie z XIIIw. Bogactwo i potęga Hanzy!!! Czas biegnie, a przed nami niemało kilometrów. Jedziemy Głównym Szlakiem Bałtyckim do Stralsundu. Bruk ciągnie się przez ponad 20 km. To stara droga, obok której powstała trasa samochodowa. Tę brukowaną oddano rowerzystom. Wielkie dzięki! Na liczniku kilometrów nie za dużo, ale jest późno. Obiecujemy sobie, że zwiedzimy Stralsund w drodze powrotnej, z czego ostatecznie nic nie wyszło. Kierujemy się na stary, zwodzony most, by jak najszybciej przedostać się na Rugię. Mordercze bruki w drodze do Straslundu Przez wietrzną Rugię Kiedy rozpoczynaliśmy naszą nadodrzańską trasę, Rugię traktowaliśmy jako cel możliwy, ale nie warunek konieczny. Wiedzieliśmy, że trzeba jej poświęcić więcej czasu i uwagi. Kiedy jednak perspektywa dotarcia tam stał się realna, nie wahaliśmy się. Niestety, mieliśmy tylko dwa dni! I może za dużo było w tym przypadkowości i improwizacji wynikających z niewiedzy. Na Rugię dostajemy się mostem zwodzonym Pierwsze wino wypite na Rugii Za mostem ruszyliśmy na zachód w kierunku Altefähr, zakładając, że objedziemy znaczną część wyspy zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Nie ma tu plaż ani kurortów, rowerzystów też niewielu. Pierwszy nocleg znajdujemy na dużym i raczej mało przytulnym kempingu w Sührendorf. Na Rugii jest chłodno i wieje, oczywiście w oczy. Zatrzymujemy się przy średniowiecznych kościołach w Gingst i Schaprode. Interesujący wydaje się zwłaszcza ten drugi, pod wezwaniem św. Jana, z zachowanymi elementami romańskimi. Centralna część wyspy to tereny rolnicze, a pejzaż wydaje się nieco monotonny. Takie ścieżki nie były regułąKościół Schaprode – lista osób z parafii poległych w Wielkiej pokrycie dachowe na Rugii Promem przeprawiamy się na północną, niedostępną część wyspy, Wittow, jednak ograniczony czas nie pozwala na to, by dotrzeć do Arkony – przylądka wysuniętego najdalej na północ Rugii. Szkoda, bo ominęło nas sporo atrakcji: miejsce kultu słowiańskiego boga Świętowita, latarnia morska i stara rybacka wioska Witt. Przez wąską mierzeję Schaabe zmierzamy ku wschodniej części wyspy. Sporo tu podjazdów, co przy ostrym wietrze nieźle daje się nam we znaki. Prom w Wittiwer przewozi nas na północną część wyspy. Przed nami jedna z największych atrakcji Rugii – Park Narodowy Jasmund. Docieramy krótko przed zamknięciem kasy, więc płacimy tylko 50% ceny biletów – po 5 Euro. Zdaje się, że po zamknięciu też można wejść. Fotografujemy się przy słynnych Kredowych skałach na Rugii Friedricha, a na szczycie, na krawędzi wysokiego klifu, gdzie obecnie znajduje się taras widokowy, konfrontujemy imponujący pejzaż z wizją malarską. Cóż, Friedrich wyraźnie dodał swemu dziełu ekspresji, „zagęszczając” krajobraz i zamykając w nim kilka postaci w symbolicznych pozach. Skały kredowe na Rugii namalowane przez Caspara Davida Friedricha w 1818 Skały kredowe na Rugii Coraz bardziej zdeterminowani późną porą, niecierpliwie rozglądamy się za noclegiem. Przed Sassnitz trafiamy przypadkowo na osobliwy kemping, którego atrakcją (chyba) miało być składowisko starych hanomagów, ciężarówek pomalowanych w barwy militarne (Naturerlebniscamp Rugen – Ferienheim Birkengrund). Kemping mimo wysokiej ceny okazał się dość siermiężny, ale za to z wygodnym dostępem do prądu, co w innych miejscach wcale nie było takie oczywiste, bezpłatną kawą i ciepłymi bułeczkami na śniadanie. Ponoć przygotowywał je dość ekscentryczny szef pola namiotowego. No i atmosfera zdecydowanie swobodniejsza niż na innych niemieckich kempingach, o czym zdecydowało pewnie towarzystwo bardzo wielonarodowościowe. Drogi na Rugii Wschodnia cześć Rugii jest pełna różnorodnych atrakcji. Jedną z nich jest wybudowany przed II wojną światową gigantyczny ośrodek wypoczynkowy i szkoleniowy dla 20000 osób w Prora, oczywiście z przeznaczeniem dla nazistów. Z jednego z budynków wychodzi akurat gromada dzieci z walizkami – pewnie spędzały tu wakacje. Jedziemy wzdłuż morza i ciągnących się wielokilometrowych plaż odgrodzonych od drogi pasem lasu. Przedostanie się tam z rowerem i ciężkim sakwami to spory wyczyn ze względu na ścieżki pełne nadmorskiego piasku. Niedaleko Binz podjeżdżamy do zamku Granitz – ostry podjazd po bruku, gdzie nie dają rady solidne niemieckie elektryki, dla nas jest wyzwaniem i próbą sił. Co, my nie podjedziemy! Późnoklasycystyczny zamek myśliwski Granitz (1837-1846/51) położony jest na południe od Binz na górze Tempelberg Czasu mamy coraz mniej, południowo-wschodnią część wyspy zostawiamy więc na kolejny przyjazd, a teraz wzdłuż morza kierujemy się na zachód. Trzeba zdążyć na prom w Glewitz i jeszcze poszukać noclegu. Pozwalamy sobie jeszcze na dłuższy odpoczynek w urokliwej letniskowej miejscowości o zabawnej nazwie Gross Stresow, a potem przez Putbus i Garz spieszymy do Glewitz na prom do Stalbrode. Nie ma szans na powrót do Stralsund. Szkoda, bo w ten sposób ominęliśmy ważne miasto na trasie naszego wyjazdu. Groß Stresow, tam zjedliśmy najlepszy wurst na szlaku, no i piwo było super Rugię opuszczamy promem w Glewitzer Powrót wzdłuż Bałtyku Drogę do Greifswaldu pamiętamy aż za dobrze. To kostka brukowa i żadnej alternatywy. Niestety, nie ma też kempingu. Zmęczeni dojeżdżamy do pola namiotowego w Wieck na peryferiach Greifswaldu, ale po nie ma mowy by dostać się do środka. Nieuprzejmy głos w telefonie mówi: geschlossen i koniec. Zapada zmrok i robi się coraz beznadziejniej, bo miejsca, by rozbić namiot na dziko najzwyczajniej nie ma. Wreszcie 4 m2 za polem kukurydzy, są trzcina i parę drzew. Jest cicho i „nastrojowo”, trafiła się nawet jakaś dorodna sarna, zaskoczona namiotem na jej terenie. Super miejsce noclegowe na skraju pola kukurydzy. Nad morzem zwalniamy tempo. W miejscowości Lubmin pozwalamy sobie na spacer po molo. W Wolgast, dawnej siedzibie książąt pomorskich, przedostajemy się na wyspę Uznam i tu najpierw odwiedzamy Peenemünde, legendarne miejsce produkcji rakiet V2. Wolgast (Wołogoszcz) – dawna stolica książąt pomorskich. Tutaj będziemy przejeżdżać mostem na Uznam Muzeum w Peenemünde na wyspie Uznam poświęcone budowie rakiet V2 Kempingów na Uznam jest bardzo dużo. Ciągną się kilometrami wzdłuż trasy i są przepełnione. Okazuje się, że należało dokonać wcześniejszej rezerwacji. W Zinnowitz znajdujemy miejsce tylko dlatego, że mamy bardzo mały namiot. Pan z obsługi pola prowadzi nas najpierw długo, długo do wyznaczonego miejsca, a potem wskazuje kawałek piachu między linkami innych namiotów. Rozbawieni są wszyscy, także ci, którym mamy wbić szpilki w przedsionku. Podładowanie telefonów w takim tłumie też nie jest proste. No ale tutaj trudno myśleć o noclegu na dziko. Na molo w Zinnowitz Ostatnie piwo pite w Niemczech, tym razem na plaży w Ahlbeck. Jakżeż smakowało.,..,, Z Zinnowitz do Świnoujścia, mety naszej wyprawy, mamy już niedaleka. Trasa rowerowa prowadzi przez nadmorskie kurorty i jest naprawdę malownicza. Są też krótkie, ale bardzo ostre podjazdy, na których nasze rowery znów radzą sobie lepiej niż elektryczne. Jeszcze chwila relaksu na plaży, Ahlbeck i… Świnoujście. Potem już tylko wieczór w Szczecinie, powrót pociagiem i ostatni rowerowy odcinek z Koła do Turku – w zimnym ulewnym deszczu. Deszcz jak klamra otwierał i zamykał cały nasz wyjazd. Granicę przekraczamy pomiędzy Ahlbeck a Świnoujściem, gdzie kończymy wyprawę „Nysa Odra Rugia Uznam – rowery 2021„ Podczas wyprawy przejechaliśmy w 14 dni 1152 km. Korzystaliśmy z: – przewodnika wyposażonego w mapki: „Oder-Neisse- Radweg” z serii „Bikeline. Radtourenbuch”,– mapy: „Rugen/Usedom Vorpommern” 1:150000,– materiałów internetowych – mapka wyprawy znajduje się tutaj– więcej zdjęć z wyprawy „Nysa Odra Rugia Uznam – rowery 2021” dostępnych jest tutaj
Wycieczka na Wyspę Uznam od niemieckiej strony to świetna okazja, aby pod okiem doświadczonego pilota odwiedzić miejscowości, które od 100 lat nazywane są Cesarskimi Kurortami, a to dlatego, że były one odwiedzane przez cesarzy. Uczestnicy poczują klimat wioski rybackiej sprzed wieków i wejdą na nowoczesne molo w Koserow.
Po przejechaniu i zwiedzeniu wyspy Wolin nadszedł czas na wyspę Uznam. Wyspa ta zlokalizowana jest na pograniczu Polski i Niemiec, zamykając Zalew Szczeciński od północy. Znajduję się tu Park Krajobrazowy Wyspy Uznam (niem. Naturpark Insel Usedom), który złożony jest z kilkunastu rezerwatów przyrody umiejscowionych w różnych częściach wyspy. Podczas mojego pobytu na wyspie zwiedziłem kilka bardziej znanych miasteczek tego regionu jak Ahlbeck, Heringsdorf, Bansin oraz Zinnowitz, o których więcej napiszę w dalszej części tego wpisu. Na teren niemieckiej części wyspy Uznam dostałem się poprzez pieszo-rowerową promenadę transgraniczną niedaleko Świnoujścia. A jak tu jest? Czy to dobre miejsce na wypad rowerowy? Na to oraz inne pytania postaram się udzielić odpowiedzi w dalszej części wpisu 🙂 Zapraszam! Centralna część wyspy Uznam Postanowiłem, że najpierw zwiedzę centralną część wyspy, a następnie jej nadmorski brzeg. Zaraz po przekroczeniu granicy zjechałem z głównej ścieżki rowerowej i wjechałem w gęsty las, który później okazał się częścią Parku Krajobrazowego Wyspy Uznam. Po wyjechaniu z lasu jechałem dalej drogą, która była praktycznie wolna od samochodów, więc przy akompaniamencie dźwięków natury mogłem podziwiać łagodną, ale klimatyczną przyrodę wyspy. Na tle złoto – zielonych łąk zobaczyłem wzgórze, na które postanowiłem się udać, bo jak wiadomo, ze szczytów są najlepsze widoki 😉 Przejechałem przez miejscowość Reetzow, a następnie powoli wprowadziłem rower na wzgórze, ponieważ ścieżka była zbyt stroma i piaszczysta, aby po niej jechać. Na szczęście na szczycie czekała na mnie miła niespodzianka, która wynagrodziła mi ten trud. Otóż okazało się, że mieści się tu punkt widokowy w postaci drewnianej platformy, z której widać wschodnią cześć wyspy, czyli terenów które chwilę wcześniej przemierzyłem na moim rowerze 🙂 Po małym odpoczynku, nacieszeniu oczu piękną panoramą i zrobieniu poniższych zdjęć ruszyłem dalej. Następnie pojeździłem trochę po małych niemieckich wsiach, podziwiając przy tym sielankową przyrodę tych terenów. Powoli zaczął zbliżać się wieczór, więc postanowiłem poszukać odpowiedniego miejsca na nocleg. Idealne do tego, okazały się być spore tereny wolne od zabudowań, za miejscowością Balm, na których mieściły się głównie pastwiska i pola zasiane zbożami. Co ciekawe znajduje się tu również zajazd z parkingiem, stołami i ławeczkami nad samą wodą – kolejna miła niespodzianka dla podróżników. Namiot rozbiłem km dalej za drzewami, aby nie było mnie widać od strony dróżki. Moje miejsce noclegowe okazało się niezwykle ciche, dzięki czemu w nocy mogłem cieszyć się spokojnym snem. Zinnowitz – miasteczko jak z bajki Następnego dnia rano spakowałem sakwy, zjadłem śniadanie nad jeziorem i ruszyłem dalej w moją podróż po wyspie Uznam. Wyjechałem z Balm i skierowałem się nad morze. Po dotarciu nad Bałtyk wjechałem na nadmorską ścieżkę rowerową i przejechałem przez kilka ładnych wsi, aż po około 14 km znalazłem się w Zinnowitz. Miasteczko to od razu skradło moje serce i zaczarowało mnie swoim klimatem, za sprawą nietypowej i przepięknej architektury, którą możecie podejrzeć na poniższych zdjęciach. Prawda, że piękna? po prostu bajkowo 🙂 Jeśli tu będziecie, to obowiązkowo musicie przejść się główną promenadą, wzdłuż której mieszczą się niezwykłe wille i pałacyki, wszystkie na swój sposób oryginalne i z zadbanymi, pięknymi ogrodami – naprawdę jest co podziwiać. Klimat tego miejsca potęguje wszechobecna zieleń w postaci drzewek, trawników, żywopłotów, wspomnianych wcześniej ogrodów, kwiatów i dekoracji oraz biel budynków. Jako ciekawostkę dodam, że bardzo zaskoczyło mnie to, że jest tu zupełnie inaczej niż w naszych polskich nadmorskich miejscowościach. A to dlatego, że nie zobaczymy tu milionów brzydkich, nachalnych i kolorowych banerów reklamowych. Oczywiście, tutaj też znajdziemy reklamy, ale nie rzucają się one aż tak mocno w oczy i jest ich nieporównywalnie mniej niż u nas. To sprawia, że przestrzeń publiczna jest bardzo „czysta” i estetyczna. Następną rzecz jaką zauważyłem, a która dotyczy również innych nadmorskich miejscowości na wyspie Uznam, to stosunkowo mała ilość barów i restauracji z fast foodem. Nie ma tu też takich atrakcji jak: ”małpie gaje”, ”tanie książki”, „rzeczy po 5 zł” itd., których nad polskim morzem jest po prostu pełno. Z tego co widziałem to popularne są tu restauracje oferujące dania rybne, lodziarnie oraz kawiarnie. Bardzo mi się to podoba 😉 Gnitz – Rezerwat przyrody koło miejscowości Lütow Następnym przystankiem na mojej mapie był rezerwat przyrody Gnitz. To właśnie tu udałem się zaraz po zwiedzeniu Zinnowitz, a trasa między tymi miejscami liczy sobie około 8 kilometrów i prowadzi przez świetną asfaltową ścieżkę rowerową. Ściezka rowerowa z Zinnowitz do Lütow Wejściem do samego rezerwatu przyrody Gnitz okazała się wąska gruntowa ścieżka prowadząca w zarośla 😉 Gdyby nie tablica informująca, że to właśnie tutaj jest wejście to nigdy bym się tego nie domyślił. Z czasem ścieżka się rozszerzała, zarośla ustępowały, a przede mną ukazał się rezerwat w całej swojej okazałości. Idąc wyznaczoną dróżką dotarłem do samotnego drzewa, pod którym mieściła się ławeczka dla zmęczonych turystów. Natomiast kilkanaście metrów dalej znajdowała się mała plaża z przepięknym widokiem na zatokę Achterwasser. To właśnie tutaj postanowiłem trochę odpocząć i nacieszyć oczy cudownym krajobrazem i towarzyszącą mu tego dnia pogodą. Po odpoczynku ruszyłem dalej szlakiem i wkrótce napotkałem mały problem. Otóż z początku „płaski” teren rezerwatu zaczął ostro piąć się w górę. Miałem wybór: zostawić rower lub iść z nim (a raczej go pchać). Niestety wybrałem drugą opcję, która kosztowała mnie sporo siły, oj sporo 😀 Dalsza część szlaku, już na górze, prowadziła mnie między drzewami, bardzo stromego i dość niezabezpieczonego klifu, więc jeśli tu będziecie to radzę Wam uważać 🙂 Z góry można podziwiać lepszy widok na zatokę niż na dole. Wkrótce dotarłem do końca trasy, więc zawróciłem. Atrakcja sama w sobie bardzo ciekawa i warta odwiedzenia jeśli będziecie niedaleko Zinnowitz. Po zwiedzeniu parku Gnitz wróciłem w okolice miasteczka Balm, gdzie ponownie rozbiłem namiot na dziko w otoczeniu pięknej przyrody 🙂 To był bardzo intensywny dzień, pełen wrażeń i atrakcji, a także niezwykłych krajobrazów. Przez cały dzień słońce świeciło mocno i dało mi trochę w kość, ale dałem radę i co najważniejsze – czułem niesamowitą satysfakcje z przeżytego w ten sposób dnia 🙂 Cesarskie uzdrowiska – Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin W drodze powrotnej do Polski odwiedziłem jeszcze trzy niezwykłe miejscowości, a mianowicie Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin. To trzy sąsiadujące ze sobą kurorty, które są znane z tego, że kiedyś były cesarskimi uzdrowiskami, w których wypoczywali władcy tegoż kraju. Miasteczka zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Jest tu czysto, zadbanie, a architektura cieszy oczy. Wszystko dopełnia wszechobecna biel budynków. Ogólnie jest tu podobnie jak we wspomnianym wcześniej Zinnowitz, czyli bajkowo 🙂 Bardzo spodobała mi się tutejsza plaża, która o poranku wyglądała magicznie, a drewniane zejścia na nią tylko dodawały jej uroku. Najbardziej znaną atrakcją w Alhbeck jest z pewnością prawie 300 metrowe molo biegnące w głąb Bałtyku. Przed molo można zobaczyć historyczny secesyjny zegar (widoczny na ostatnim zdjęciu). W Heringsdorf również znajduję się molo, którego łączna długość to ponad 500 metrów. Co ciekawe na jego końcu znajduje się duża restauracja „Ponte Rialto”, więc jeśli chcecie coś zjeść i wypić, a przy tym mieć pierwszorzędną panoramę na wyspę Uznam, to trudno o lepsze miejsce. Jeśli będziecie w Świnoujściu to gorąco polecam odwiedzić te kurorty, ponieważ to przysłowiowy rzut beretem (około 4-5 kilometrów ścieżką rowerową). Naprawdę warto! Nie będziecie żałować 🙂 Ścieżki rowerowe na wyspie Uznam Wyspa Uznam to raj dla podróżników i turystów, których ulubionym środkiem lokomocji jest rower. Ścieżki rowerowe zostały tu wybudowane praktycznie przy każdej bardziej ruchliwej drodze. Z kolei w miejscach gdzie trzeba jeździć ulicą, bo nie ma ścieżek, ruch samochodowy zazwyczaj jest bardzo mały, a często praktycznie wcale go nie ma. Podczas dwudniowej wycieczki po wyspie Uznam wyprzedziło mnie może z kilkanaście aut 😉 Niemcy bardzo chętnie korzystają ze swojej rozbudowanej infrastruktury rowerowej, zwłaszcza nad morzem, gdzie przy każdym zejściu na plażę można zobaczyć dziesiątki, a nieraz i setki pozostawionych rowerów. Ruch w głębi wyspy jest zauważalnie dużo mniejszy, ale i tam można spotkać rowerzystów. Oprócz świetnych ścieżek rowerowych Niemcy zatroszczyli się również o sporą ilość ławek, na których podróżni mogą odpocząć i podziwiać okoliczne krajobrazy. I to nie tylko na głównych i popularnych trasach, ale też na kompletnych „zadupiach”. Za to należy im się duży plus 🙂 Takie ławki można spotkać w bardzo wielu miejscach na całej wyspie
ቇуሻե хուμ цыкл
Апεዓ чучог
Klasztor w Grobi – nieistniejący klasztor norbertanów w pobliżu miasta Usedom na wyspie Uznam. Używana jest także nazwa klasztor w Uznamiu. Klasztor został ufundowany ok. 1155 r. Niedługo po założeniu, w 1155 lub 1156 r. w kościele klasztornym św. Godeharda spoczął książę Racibor I.
Swinoujscie, Poland grudzień październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec 1 czerwca 2020 Świnoujście pokryte jest gęstą siecią dróg rowerowych. Wybierając się na wycieczkę rowerową można zobaczyć aż 38 miejsc wartych odwiedzenia. Na rowerze można wygodnie podziwiać najdłuższą promenadę w Europie z pięknymi willami nadmorskiej architektury, aleję dębową na wyspie Karsibór, rezerwat ptaków, skrzydło Lancastera, basen okrętów podwodnych, czy fortyfikacje. Wypożyczalnie rowerów w Świnoujściu są praktycznie na każdym rogu. SZLAK ROWEROWY „ŚWIDNY LAS” – ok. 28 km Świdny Las leży na najbardziej wysuniętym na południowy zachód skrawku wyspy Uznam. Mimo że bezpośrednio sąsiaduje z osiedlami Świnoujścia, a przez sam jego środek co dzień przejeżdżają tysiące turystów (szosą wylotową do przeprawy promowej „Karsibór), można tu znaleźć miejsca równie dzikie jak najbardziej niedostępne knieje Wolińskiego Parku Narodowego. Szlak rowerowy przecina cały Świdny Las, by dotrzeć na niezwykle malowniczo położony falochron Kanału Piastowskiego. Niestety, ze względu na bardzo piaszczysty dojazd do falochronu, ostatnie kilometry trasy nadają się tylko dla najwytrwalszych rowerzystów. Do zobaczenia na szlaku: Karsiborskie Paprocie – rezerwat florystyczny o powierzchni niemal 38 ha. Jest to największe skupisko paproci w Polsce, których wysokość dochodzi do 2 metrów. Rośnie tu wiciokrzew pomorski oraz storczyki, a niekwestionowanym królem jest długosz królewski. Rezerwat jest objęty ochroną. Promy Karsibór – promy śródlądowe pasażersko-samochodowe, obsługiwane przez Żeglugę Świnoujską. Stanowią połączenie promowe przez Świnę w Świnoujściu między wyspami Wolin i Uznam w ciągu drogi krajowej nr 93. Falochrony bramy torowej Kanału Piastowskiego – Kanał Piastowski (7,2 km) wybudowany w latach 1876 – 1888, w związku z rozbudową i rozwojem portu morskiego oraz skrócenia czasu żeglugi do Szczecina. W wyniku przekopania kanału odcięty został południowo-wschodni fragment wyspy Uznam, tworząc wyspę Karsibór. Znaki nawigacyjne na główkach falochronu wschodniego o zachodniego naprowadzają statki wchodzące i wychodzące z Kanału Piastowskiego. SZLAK ROWEROWY „DOOKOŁA WYSPY KARSIBÓR” – ok. 21 km Wyspa Karsibór to idealne miejsce dla wszystkich spragnionych odpoczynku od zgiełku miasta, szukających kontaktu z naturą. Szlak prowadzi przez rozległe pustkowia Karsiboru – trzcinowiska, łąki i lasy nad Kanałem Piastowskim, aż nowego wschodniego falochronu, wychodzącego na 430 m w głąb Zalewu Szczecińskiego. Do zobaczenia na szlaku: Promy Karsibór – promy śródlądowe pasażersko-samochodowe, obsługiwane przez Żeglugę Świnoujską. Stanowią połączenie promowe przez Świnę w Świnoujściu między wyspami Wolin i Uznam w ciągu drogi krajowej nr 93. Basen U-Bootów – wybudowany w 1944 roku. Do końca II Wojny Światowej baza kretów podwodnych 4. Szkolnej Flotylli Kriegsmarine. Falochrony bramy torowej Kanału Piastowskiego – Kanał Piastowski (7,2 km) wybudowany w latach 1876 – 1888, w związku z rozbudową i rozwojem portu morskiego oraz skrócenia czasu żeglugi do Szczecina. W wyniku przekopania kanału odcięty został południowo-wschodni fragment wyspy Uznam, tworząc wyspę Karsibór. Znaki nawigacyjne na główkach falochronu wschodniego o zachodniego naprowadzają statki wchodzące i wychodzące z Kanału Piastowskiego. Aleja Dębowa – pomnik przyrody. Na wyspie Karsibór wzdłuż głównej ulicy, na długości 600 metrów rosną imponujących rozmiarów okazy debów. Dęść z nich ma obwód pnia do 380 cm. Dęby należą do drzew, które pamiętają czasy króla szwedzkiego Gustawa II Adolfa. Władca ten nocował w Karsiborze w 1630 roku na plebanii przy kościółku. Kościół Najświętszej Marii Panny [16 km] – wybudowany w miejscu historycznej przeprawy przez Świnę do Przytoru (wyspa Wolin) na prastarym szlaku handlowym wokół Bałtyku; pierwotne założenie budynku pochodzi z XV lub XVI wieku; wewnątrz pod sklepieniem karawela “Kolumbia”, późnogotycki ołtarz, barokowa ambona oraz XVIII-wieczne ławy; w 1826 r. kościółek przebudowano wg projektu jednego z najwybitniejszych pruskich architektów Karla F. Schinkla. Karsbiorska Kępa [17 km] – rezerwat ptaków o powierzchni 197,52 ha, położony na wyspie o tej samej nazwie. Miejsce unikalnej przyrody i 140 gatunków ptaków. Przez cały rok z wieży widokowej można oglądać bieliki, błotniaki łąkowe m kanie rdzawe i wodniczki – symbol rezerwatu. Pod ochrona Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Cmentarz ewangelicki [18 km] – zachowany w dobrym stanie poniemiecki cmentarz, wpisany do rejestru zabytków. Najstarszy z nagrobków datowany jest na 1856 rok. Pomnik lotników RAF [19,6] – miejsce pamięci siedmiu lotników Lancastera z legendarnego 617 szwadronu RAF „Dambusters”, zestrzelonych 16 kwietnia 1945 roku, w trakcie bombardowania pancernika „Lutzow”, który cumował w pobliżu dzisiejszej przeprawy promowej „Karsibór”. Pomnik zbudowany ze szczątków samolotu Lancaster. Plac Edukacji Przyrodniczej – plac jest ogólnodostępny i składa się z trzech stref: edukacyjnej, sprawnościowej i wypoczynkowej. Strefa edukacji przyrodniczej wyposażona została w gry i tablice informacyjne ukazujące bogactwo flory i fauny wyspy Karsibór oraz jej historię. MIĘDZYNARODOWY NADMORSKI SZLAK ROWEROWY R-10 – ok. 23 km Odcinek międzynarodowego szlaku rowerowego wokół Bałtyku łączący Świnoujście z nadmorskimi kurortami wyspy Wolin ( Międzyzdrojami i Dziwnowem). Przebiega możliwie najbliżej morskiego brzegu, jednocześnie sprytnie omijając niebezpieczne, ruchliwe szosy. Jego leśne odcinki za miastem, ze względu na dość trudną nawierzchnię, wymagają pewnej zaprawy fizycznej. Do zobaczenia na szlaku: Promenada wraz z zabytkowymi obiektami ze zdobionymi elewacjami, kolumienkami, wieżyczkami i lodżiami, w eklektycznym stylu, charakteryzującym architekturę uzdrowiskową. Promenada przy której funkcjonują całoroczne restauracje i kawiarnie jest miejscem spacerów i spotkań nie tylko latem. Czaruje południowym klimatem, architektura apartamentowców stojących przy niej, fontannami oraz zielenią, która oddziela ciąg pieszy od ulicy i ścieżki rowerowej. Nowoczesna Promenada Zdrowia jest odgrodzona od morza pasem wydm, rozgraniczona roślinnością na trasy dla rolkarzy, rowerzystów i pieszych. Stawa Młyny, „Wiatrak” [4,4 km] – niepodważalny symbol miasta, będący częścią logo Świnoujścia. To sporych rozmiarów znak nawigacyjny w kształcie wiatraka, postawiony w latach 1873-1874, na kamiennym falochronie zachodnim wychodzącym w morze. Fort Zachodni [5,7 km] – wybudowany w latach 1843 – 1863 na planie kwadratu. Pierwotnie funkcjonował pod nazwą „Werk IV”, później jako „Batterie A”, „Westbatterie” i „Batterie Henningsen”; rozbudowywany i modernizowany przez kilkadziesiąt lat – z małej, parterowej reduty do otoczonego fosą wodną i wałami ziemnymi fortu redutowego. Po wojnie do 1962r. stacjonowały na jego terenie wojska sowieckie. Obecnie w forcie funkcjonuje muzeum historii twierdzy i skansen militarny. Fort Anioła [6,3 km] – wybudowany w latach 1854 – 1858. Nazwa fortu wywodzi się od uderzającego podobieństwa do Zamku św. Anioła (Mauzoleum Hadriana) w Rzymie, na którym wzorowany był projekt architektoniczny warowni. trójkondygnacyjna rotunda, zwieńczona tarasem i basztą obserwacyjną. Obecnie w Forcie Anioła znajduje się wiele eksponatów związanych z jego historią, kawiarnia, galeria sztuki oraz wystawa biżuterii artystycznej. Park Zdrojowy [6,4 km] – projekt królewskiego architekta ogrodów z Berlina Petera J. Lenne. Jeden z najznakomitszych parków uzdrowiskowych Europy szczyci się bogactwem roślinności, w tym cennym i oryginalnym starodrzewem. Podczas rewaloryzacji parku , przebudowano ścieżki, place zabaw, a dla osób chcących spędzić aktywnie czas, ustawiono siłownię zewnętrzną. Obok znajdują się boiska wielofunkcyjne. Muzeum Rybołówstwa Morskiego [7,8 km] – dawny ratusz miejski, a później kasa oszczędnościowa, to najstarszy budynek w mieście (projekt 179 2r., budowa 1804 – 1806), obecnie siedziba Muzeum Rybołówstwa Morskiego. Wieżyczkę z zegarem dobudowano w 1836 roku. Znajdują się tu zbiory prezentujące historię rybołówstwa, dzieje miasta i regionu, stare przyrządy nawigacyjne, okazy fauny morskiej. Terminal LNG im. Lecha Kaczyńskiego – polski terminal przeładunkowy i regazyfikacyjny skroplonego gazu ziemnego. Otwarty w 2015 roku. Fort Gerharda (Wschodni) [13,4 m] – najciekawszy i najstarszy zarazem obiekt fortyfikacyjny na wyspie Wolin, wybudowany w latach 1856-1863. Jedyny zachowany fort pruski z dawnego wschodniego kompleksu warownego. Jego zadaniem była obrona wejścia do portu oraz prowadzenie walki z okrętami na morzu. Na terenie Fortu Gerharda funkcjonuje pełne unikalnych eksponatów Muzeum Obrony Wybrzeża. Przewodnikami są żołnierze ubrani w pruskie mundury. Latarnia morska [13,6 km] – jedna z najwyższych w Europie i najwyższa nad Bałtykiem – 68 m wzniesienie światła. 64,8 m wysokość od podstawy. Jedna z najwyższych na świecie. Na jej szczyt prowadzi 308 schodów. Wewnątrz jest wystawa latarnictwa i ratownictwa morskiego. Pierwszy raz jej światło zabłysnęło 1 grudnia 1857 roku. Falochron Centralny [14,2 km] – zbudowany w latach 1818 – 1823, o długości przeszło 1400 metrów (najdłuższy falochron kamienny w Europie). W trakcie budowy wmurowano tu dwie kamienne tablice pamiątkowe. Pierwszą upamiętniającą wizytę króla Prus Wilhelma III w roku 1820, druga dla upamiętnienia prac i podania nazwisk twórców falochronu. „Dzwon” [22,6 km] – betonowy bunkier wysokości ok 20 metrów wybudowany w latach 30 ubiegłego wieku. Wyglądem przypomina latarnię morską. Jest to dawny bunkier centrali artyleryjskiej, a obecnie dostrzegalnia przeciwpożarowa Nadleśnictwa Międzyzdroje. Podziemne Miasto na wyspie Wolin – najdłuższa podziemna trasa turystyczna w Polsce północnej. Kompleks podziemnych schronów połączonych kilometrem podziemnych korytarzy, wybudowany w latach 30. XX wieku. W latach 50. XX wieku postanowiono baterię przekształcić w zapasowe stanowisko dowodzenia dla najwyższych władz wojskowych polskiej armii. Zwiedzanie kompleksu trwa około 90 minut. Wejście na teren odbywa się tylko z przewodnikiem. SZLAK ROWEROWY DOOKOŁA ZALEWU SZCZECIŃSKIEGO – ok. 20 km Szlak, zgodnie z nazwą, prowadzi brzegami Zalewu Szczecińskiego – od Świnoujścia aż po miasto Wolin. Szczególnie na ostatnim etapie, na wzgórzach południowo-wschodniego brzegu wyspy Wolin obfituje w przepiękne widoki. W przyszłości ma spiąć pętlą cały Zalew – zarówno jego polskie, jak i niemieckie brzegi. Ze względu na trudne odcinki – ruchliwymi szosami i pagórkami, polecamy go raczej wytrawniejszym rowerzystom. Do zobaczenia na szlaku: • Odcinek szlaku na trasie Świnoujście – Wolin i dalej wokół Zalewu; wiedzie wzdłuż ul. Wojska Polskiego, następnie ul. 11 Listopada i ul. Nowokarsiborską do przeprawy promowej na wyspę Wolin; po przeprawie promem „Karsibór” drogą krajową nr 93, a później szosą do Przytoru, stamtąd leśnym traktem przez lasy międzyzdrojskie w kierunku Lubina, Jeziorka Turkusowego do miasta Wolin. • Przytór – razem z Karsiborem pełnił do XVII wieku rolę pra-Świnoujścia; tu znajdowała się najważniejsza przeprawa nadbałtyckiego szlaku handlowego. W czasie II wojny światowej znajdowała się tu duża hitlerowska bateria przeciwlotnicza. Obecnie dzielnica mieszkaniowa. SZLAK ROWEROWY FEININGERA (Świnoujście) – ok. 50 km Polsko-niemiecki szlak rowerowy na wyspie Uznam śladami Lyonela Feiningera – amerykańskiego artysty niemieckiego pochodzenia, zafascynowanego przyrodą i unikatowymi pejzażami wyspy. Na szlaku znajdują się obiekty, które uwieczniał w swoich pracach; poszczególne miejsca na szlaku wyróżnione są z pamiątkową tablicą w płycie chodnikowej. • Szlak prowadzi przez następujące miejscowości (po niemieckiej stronie wyspy Uznam): Benz – Neppermin – Balm – Mellenthin – Neppermin – Benz – Sallenthin – Bansin – Heringsdorf – Ahlbeck – Świnoujście (tablice przy dawnym ratuszu oraz na falochronie zachodnim) – Kamminke – Garz – Zirchow – Korswandt – Goethen – Sallenthin – Benz. Stosujemy pliki cookies w celach reklamowych, statystycznych i dostosowania oferty do Twoich oczekiwań. Pliki cookies są wysyłane przez serwis internetowy i zapisywane w przeglądarce internetowej. W każdej chwili możesz dokonać zmian ustawień, akceptując lub odrzucając część plików cookies . Przeglądając naszą stronę bez dokonania zmiany w ustawieniach przeglądarki, zgadzasz się na zapisywanie informacji o Twojej aktywności na naszej stronie. Dowiedz się więcej na ten temat w polityce prywatności.
2. Infrastruktura rowerowa na wyspie Uznam. Drogi drogami, ale na wyspie Uznam jest bardzo dużo wysokiej jakości ścieżek rowerowych, co sprawia, że to raj dla osób lubiących turystykę rowerową. Przeważająca część dróżek jest asfaltowa, ale zdarzały się też zbudowane z kostki brukowej (część szlaku nadmorskiego).
Niemieckie trasy rowerowe - spis treści Droga Rowerowa Menu (Main-Radweg) - Frankonia (Bawaria) Trasa Rowerowa Wybrzeża Morza Bałtyckiego (Ostseeküsten-Radweg) - Niemcy północne Kolejowy Szlak Rowerowy Hesji (BahnRadweg Hessen) - Hesja Szlak rowerowy Rudaw (Sächsische Mittelgebirge) - Saksonia Droga Rowerowa Wezery (Weser-Radweg) - Dolna Saksonia Szlak Odra-Sprewa (Oder-Spree-Tour) - Brandenburgia Szlak Rowerowy Odra-Nysa (Oder-Neiße-Radfernweg) - Niemcy wschodnie Szlak Muru Berlińskiego (Berliner Mauerweg) - Berlin Droga Rowerowa Łaby (Elbe-Radweg) - Saksonia Szlak Rowerowy Jezior Meklemburskich (Mecklenburgischer Seen-Radweg) - Meklemburgia-Pomorze Przednie Tour Brandenburg - Brandenburgia Droga rowerowa Łaby (Elbe-Radweg) - Brandenburgia Szlak Rowerowy Haweli (Havel Radweg) - Brandenburgia Śladami Hohenzollernów (Erlebnisradweg Hohenzollern) - Frankonia (Bawaria) Szlak Rowerowy Nowego Pojezierza Lipskiego (Neuseenland-Radroute) - Saksonia Historyczne Centra Miast (Historische Stadtkerne) - Brandenburgia Inne szlaki rowerowe w Niemczech Szlak rowerowy nad Menem we Frankonii Droga Rowerowa Menu (Main-Radweg) - Frankonia (Bawaria) Pierwsze miejsce na naszej liście najlepszych szlaków rowerowych w Niemczech zajmuje bezapelacyjnie Men i towarzysząca mu 600-kilometrowa trasa rowerowa, która jako pierwsza w Niemczech została wyróżniona 5 gwiazdkami jakości ADFC. Za doznania krajobrazowe i przyrodnicze odpowiada ukształtowanie doliny rzecznej, zwykle otoczonej lasami lub malowniczymi winnicami, z których słynie Frankonia. Nad Menem nie brakuje atrakcji kulturalnych i historycznych - w miastach jak Bayreuth, Bamberg, Würzburg czy Aschaffenburg warto zatrzymać się na dłużej, nie tylko na krótki przystanek. Ze względu na dużą liczbę dróg rowerowych i pewne zaawansowanie krajoznawcze, dobra dla rodzin z raczej większymi dziećmi. Więcej: Frankonia. Romantyczna podróż przez Niemcy Szlak rowerowy wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego w północnych Niemczech Trasa Rowerowa Wybrzeża Morza Bałtyckiego (Ostseeküsten-Radweg) - Niemcy północne Trasa rowerowa wzdłuż niemieckiej części wybrzeża Morza Bałtyckiego rozpoczyna się we Flensburgu na granicy z Danią i po 800 kilometrach kończy się w Ahlbeck przy granicy z Polską. W długi weekend majowy przejechaliśmy jej środkowy odcinek - z Lubeki przez Wismar, Rostock do Stralsundu - ciesząc się lubianymi przez nas nadmorskimi krajobrazami, portowymi klimatami, historią średniowiecznej Hanzy, również nawiązaniami do historii naszego Gdańska, ale też przyjemnymi doznaniami kulinarnymi, w których dominowały bałtyckie owoce morza i... marcepan, którego europejską stolicą jest Lubeka. Szlak rowerowy Morza Bałtyckiego to wyśmienita propozycja na rodzinne, bezpieczne rowerowe lato. Więcej: Szlak wybrzeża Morza Bałtyckiego. Rowerem po Niemczech Kolejowy Szlak Rowerowy w Hesji Kolejowy Szlak Rowerowy Hesji (BahnRadweg Hessen) - Hesja BahnRadweg Hessen to najdłuższy w Niemczech i prawdopodobnie najdłuższy w Europie szlak rowerowy, jaki został poprowadzony w śladzie zlikwidowanych linii kolejowych. Na cały przebieg Kolejowego Szlaku Rowerowego Hesji składa się kilka krótszych pokolejowych szlaków rowerowych, z których najdłuższy ma ponad 90 kilomtrów. Atrakcją trasy rowerowej leżącej niedaleko Frankfurtu nad Menem są otaczające ją naturalne krajobrazy. Dwa niewielkie powulkaniczne pasma górskie Vogelsberg i Rhön nie tylko nadają otoczeniu malowniczości, ale i doskonale urozmaicają rowerową aktywność. Najdłuższy z podjazdów ma ponad 20 kilometrów długości, jednak dzięki bardzo niewielkiemu, pokolejowemu nachyleniu drogi, jest łatwy do pokonania. Więcej: Kolejowy Szlak Rowerowy Hesji. Niemiecka kraina wygasłych wulkanów Szlak rowerowy w Rudawach w Saksonii Szlak rowerowy Rudaw (Sächsische Mittelgebirge) - Saksonia Szlak rowerowy Sächsische Mittelgebirge w Rudawach to kilka dni urozmaiconej rowerowej wyprawy przez góry bardzo podobne do polskich Bieszczadów. Trasa rowerowa przez Rudawy ma początek nad Łabą niedaleko stacji kolejowej Schmilka-Hirschmühle, a koniec w Eibenstock, około 250 kilometrów dalej. Rudawska magistrala rowerowa wymaga większego przygotowania fizycznego ze względu na sposób jej poprowadzenia - na trasie jest wiele podjazdów, odcinków leśnych i polnych, pasujących swoją charakterystyką do rowerów typu gravel. Atrakcją trasy jest prowadzenie przez miejsca związane z przemysłowymi tradycjami Rudaw - produkcją zabawek i pamiątek świątecznych, a także górnictwem. Więcej: Saksonia aktywnie: Rudawy, góry z tradycjami Szlak rowerowy nad Wezerą w Dolnej Saksonii Droga Rowerowa Wezery (Weser-Radweg) - Dolna Saksonia Trasa rowerowa nad Wezerą w Dolnej Saksonii była pierwszym niemieckim nadrzecznym szlakiem rowerowym, którym mieliśmy przyjemność podróżować. Duże grupy rowerzystów na szlaku, rowerowy nastrój w knajpkach po drodze, świetnie przygotowana, choć nie wyłącznie asfaltowa trasa, sprawiły, że w kolejnych latach chętnie wracaliśmy na rowerach nad inne niemieckie rzeki. W latach 2018-2019 Weser-Radweg wybierana była nawet ulubioną trasą rowerową Niemców. Podróż wzdłuż Wezery była dla nas częścią pętli po Dolnej Saksonii - nad rzekę dotarliśmy z położonych niedaleko gór Harz, jeszcze jednej bardzo atrakcyjnej okolicy na spędzenie kilku rowerowych dni. Więcej: Dolna Saksonia. Niemcy na rowerze Szlak Odra-Sprewa w Brandenburgii Szlak Odra-Sprewa (Oder-Spree-Tour) - Brandenburgia Szlak Odra-Sprewa zrobił na mnie większe wrażenie niż słynny szlak rowerowy Odra-Nysa. Prawie 300-kilometrowa pętla kręci po lasach, między jeziorami i wzdłuż kanałów Pojezierza Odrzańsko-Sprewskiego w Brandenburgii, co powinno zachwycić rowerzystów poszukujących bliskiego kontaktu z naturą. Najbliższe duże miasta to Frankfurt nad Odrą i Berlin, dokładnie pomiędzy którymi biegną drogi rowerowe szlaku Oder-Spree-Tour. Te mniejsze, znajdujące się na trasie, to między innymi Beeskow, Storkow i Fürstenwalde nad Sprewą z dobrze zachowanymi średniowiecznymi układami urbanistycznymi. Bardzo dobra propozycja na krótki wakacyjny wyjazd lub długi weekend majowy. Więcej: Szlak Odra-Sprewa, czyli bardzo rowerowa Brandenburgia Szlak rowerowy Odra-Nysa we wschodnich Niemczech Szlak Rowerowy Odra-Nysa (Oder-Neiße-Radfernweg) - Niemcy wschodnie Z mojej samotnej wyprawy po niemieckim szlaku wzdłuż Nysy Łużyckiej i Odry wróciłem zaskoczony długością i jakością dróg rowerowych, ale także interesującymi miejscami po drodze. Trasa pozbawiona jest dużych miast (za wyjątkiem Frankfurtu nad Odrą) i biegnie głównie wydzielonymi drogami rowerowymi, w tym po rzecznych wałach przeciwpowodziowych. Szlak rowerowy Odra-Nysa będzie odpowiednim miejscem dla rowerowych rodzin, także z małymi dziećmi, ale też dla osób zaczynających przygodę z turystyką rowerową. Najciekawszy - z racji większej kameralności i wielu odcinków leśnych - wydał mi się odcinek szlaku w Saksonii. Uwaga na kierunek wiatru, który na otwartych przestrzeniach nad Odrą może być problemem. Więcej: Szlak rowerowy Odra-Nysa. Rowerem wzdłuż granicy Szlak rowerowy Muru Berlińskiego w Berlinie Szlak Muru Berlińskiego (Berliner Mauerweg) - Berlin Berliner Mauerweg to jeden z najbardziej niezwykłych szlaków rowerowych w Europie. Szlak Muru Berlińskiego poprowadzony został wzdłuż granic dawnego Berlina Zachodniego, które przez kilkadziesiąt lat oddzielały jego terytorium od obszaru dawnych Niemiec wschodnich. Z rowerowego siodełka mamy okazję spojrzeć na jedno z największych miast Europy, przejeżdżając zarówno przez ścisłe centrum Berlina, jak i dzielnice położone na jego obrzeżach. Przy szlaku Muru Berlińskiego znajdują się nie tylko obiekty historyczne, ale również wiele nowoczesnych, bardziej współczesnych atrakcji stolicy Niemiec. Szlak Muru Berlińskiego ma dlugość około 160 kilometrów i można go pokonać również piechotą. Więcej: Berlin na weekend: Mur Berliński w 30. rocznicę upadku Szlak rowerowy nad Łabą w Saksonii Droga Rowerowa Łaby (Elbe-Radweg) - Saksonia Podczas pobytu w Krainie Łaby w Saksonii przejechaliśmy kilkadziesiąt kilometrów słynnej niemieckiej drogi rowerowej w jej prawdopodobnie najbardziej atrakcyjnej części. Nad Łabą i w najbliższej okolicy Drezna leży kilkanaście ciekawych miast i miasteczek, które mogą skutecznie zatrzymać turystę nawet przez kilka dni. Oprócz stolicy Saksonii wśród miejscowości wartych odwiedzin są również Miśnia ze słynną fabryką porcelany, pięknie położony pałac w Moritzburgu i Radebeul z efektownymi winnicami, które wypełniają zbocza doliny Łaby. Drezdeńska Krainy Łaby na południu graniczy ze słynną Szwajcarią Saksońską, a wygodnym łącznikiem między nimi jest właśnie słynna Elbe-Radweg. Więcej: Saksonia bliska Polsce: Drezno i Kraina Łaby Szlak rowerowy Jezior Meklemburskich na Pojezierzu Meklemburskim Szlak Rowerowy Jezior Meklemburskich (Mecklenburgischer Seen-Radweg) - Meklemburgia-Pomorze Przednie Szlak rowerowy Jezior Meklemburskich liczy około 600 kilometrów i prowadzi przez obszar Pojezierza Meklemburskiego. Swój początek ma na wyspie Uznam, następnie kieruje się na krótko w stronę Szczecina, a potem skręca na zachód i przez środkową Meklemburgię biegnie aż do Lüneburga w Dolnej Saksonii. Na trasie leży między innymi największy niemiecki park narodowy i wiele meklemburskich dworów i pałaców, które mogą wyznaczyć dodatkowe warianty trasy po Pojezierzu Meklemburskiem. Bardzo przyjemna trasa która pokazuje, jak mogłaby wyglądać trasa rowerowa po naszych Mazurach. Świetna na wiosnę i lato, warto pamiętać o wygodnym dojeździe pociągiem ze Szczecina. Więcej: Pojezierze Meklemburskie na rowerze. Niemcy na majówkę Szlak Tour Brandenburg na północy Brandenburgii Tour Brandenburg - Brandenburgia Na drogowskazy szlaku rowerowego Tour Brandenburg natrafialiśmy kilkukrotnie podczas naszych niemieckich wojaży, a dwa razy szlak ten był naszym głównym prowadzącym wokół Brandenburgii. Długość Tour Brandenburg liczy aż 1111 kilometrów i jest najdłuższą niemiecką znakowaną turystyczną trasą rowerową. Całość można podzielić na kilka wyjazdów, z których każdy będzie miał inny charakter. W tej relacji polecamy odcinek na północy Brandenburgii, który pokazuje mało znany w Polsce wizerunek Niemiec - obszarów o bardzo małym zaludnieniu z bardzo dużym udziałem lasów podobnych do naszych Borów Tucholskich. Na zachodnim odcinku szlak Tour Brandenburg biegnie wspólnie z drogą rowerową Łaby. Więcej: Brandenburgia i Tour Brandenburg - najdłuższy szlak rowerowy Niemiec Szlak rowerowy nad Łabą w Brandenburgii Droga rowerowa Łaby (Elbe-Radweg) - Brandenburgia Po jeszcze jednym fragmencie prawdopodobnie najsłynniejszego niemieckiego szlaku rowerowego, biegnącego nad rzeką Łabą od granicy Niemiec z Czechami aż do ujścia rzeki do Morza Północnego, jechaliśmy podróżując dookoła Brandenburgii. W pamięci zapadły nam rozległe panoramy szerokiej doliny Łaby i duże grupy turystów rowerowych jadących głównie na północ - w kierunku odwrotnym do naszego. Jeśli wielodniowa wędrówka tym popularnym szlakiem z południa na północ Niemiec wydaje Wam się zbyt monotonna, w tej relacji proponujemy połączyć krótszy przejazd wzdłuż Łaby z bardziej kameralną trasą wzdłuż Haweli. Dobrym towarzystwem Łaby w Brandenburgii będzie również trasa Tour Brandenburg. Więcej: Brandenburgia: trasy rowerowe wzdłuż Łaby i Haweli Szlak rowerowy Haweli w Brandenburgii Szlak Rowerowy Haweli (Havel Radweg) - Brandenburgia Szlak rowerowy Haweli na południe od Berlina wydał nam się jedną z bardziej atrakcyjnych nadrzecznych tras rowerowych w Niemczech. Zaczyna się na Pojezierzu Meklemburskim na północ od Berlina, by wkrótce przeciąć zachodnią część stolicy Niemiec, odwiedzić Poczdam i przez rezerwat Zachodni Havelland dotrzeć do ujścia do Łaby. Havel Radweg to trasa ciekawa, zróżnicowana krajobrazowo, z Berlinem i Poczdamem po drodze, z wieloma malowniczymi odcinkami na trasie. Jak wszystkie niemieckie szlaki rowerowe została wytyczona z dużym udziałem wydzielonych dróg rowerowych, w tym po wałach rzecznych Haweli. To też wygodne połączenie Berlina z Elbe-Radweg. Więcej: Brandenburgia: trasy rowerowe wzdłuż Łaby i Haweli Szlak Śladami Hohenzollernów we Frankonii Śladami Hohenzollernów (Erlebnisradweg Hohenzollern) - Frankonia (Bawaria) Zaledwie około 100-kilometrowy szlak rowerowy Śladami Hohenzollernów jest doskonałym przykładem trasy rowerowej opartej na lokalnym akcencie historycznym. Szlak rowerowy prowadzi po miejscach związanych z osiadłą w okolicach Norymbergi we Frankonii dynastią Hohenzollernów, a dokładnie jej frankońską linią. Początek ma w Ansbach, a koniec właśnie w najbardziej znanym mieście Frankonii. To cicha, spokojna trasa rowerowa po niemieckiej prowincji, z dala od głośnych atrakcji z pierwszych stron folderów turystycznych. Prowadzi w większości po wygodnych asfaltowych drogach rowerowych, ale jej znaczną część stanowią także twarde, wygodne drogi szutrowe. Więcej: Śladami Hohenzollernów po Frankonii. Historyczny szlak rowerowy Szlak rowerowy na Nowym Pojezierzu Lipskim w Saksonii Szlak Rowerowy Nowego Pojezierza Lipskiego (Neuseenland-Radroute) - Saksonia Neuseenland-Radroute to prawie stukilometrowa trasa rowerowa poprowadzona wokół Nowego Pojezierza Lipskiego - rewitalizowanego górniczego obszaru przemysłowego leżącego na południe od Lipska w Saksonii. Zaczyna się i kończy w Markkleebergu pod Lipskiem. Na całym swoim przebiegu pozwala na obserwowanie procesów, jakie mają miejsce podczas przemiany obszaru zdegradowanego przez przemysł górnizy w atrakcyjny obszar rekreacyjny. Sprawdzi się podczas jednodniowych wypadów z Lipska, jak i poczas rowerowych weekendów. Można ją też łatwo modyfikować korzystając z poprzemysłowego szlaku rowerowego Węgiel-Para-Światło-Jeziora. Więcej: Lipsk i Nowe Pojezierze Lipskie. Niemcy na rowerze Szlak Historyczne Centra Miast w Brandenburgii Historyczne Centra Miast (Historische Stadtkerne) - Brandenburgia Na tablicach z oznaczeniami szlaków Brandenburgii widujemy często biało-czerwone oznaczenia szlaku Historische Stadtkerne, który prowadzi po miastach z dobrze zachowanymi układami średniowiecznej zabudowy miejskiej. Szlak składa się z sześciu pętli rozrzuconych po całej Brandenburgii, a na dwie z nich trafiliśmy na północy regionu. Zobaczyliśmy Templin, Rheinsberg, Wittstock i Perleberg, w każdym z miast zastając zachowane i efektownie utrzymane place, ratusze, czasem całe ulice świetnie zachowanej zabudowy, a nawet kompletne mury miejskie. Wielka gratka dla miłośników średniowiecznej architektury. Szlak często korzysta z dróg rowerowych wzdłuż szos. Więcej: Północna Brandenburgia. Rowerowe Niemcy Jeden ze szlaków rowerowych Meklemburgii-Pomorza Zachodniego Inne szlaki rowerowe w Niemczech Wśród innych szlaków rowerowych, na które natknęliśmy się w Niemczech, są jeszcze długodystansowa trasa Berlin-Uznam, dwukrotnie kiedyś przecinaliśmy szlak Berlin-Kopenhaga, są rzeczne szlaki rowerowe Sprewy i Dahme, są odcinki niemieckiej sieci długodystansowych, ponadregionalnych tras sieci D-Routen, a w końcu także fragmenty tras rowerowych europejskiej sieci EuroVelo, które pokrywają się między innymi z drogą rowerową Morza Bałtyckiego i trasą nad Menem. Większość z niemieckich regionów posiada internetowe planery rowerowe z dokładnymi mapami wszystkich tras. A Wy? Którymi trasami jeździliście po Niemczech? Będę wdzięczny za każdy komentarz! :-)
Jazdy po wyspie Kanały Wodne Lokalne trasy rowerowe Mileposts Niezbędnik - Informacje Ogrody Osprzęt Rowerowe Imprezy Rowerownia czyli o wszystkim innym Transport w UK Trasy roweowe Trasy w lesie Uncategorized Wyprawy
Można by powiedzieć: "cudze chwalicie, a swego nie znacie". Cóż, ilekroć nie przejechalibyśmy Wyspy Sobieszewskiej, ilekroć nie pokazalibyśmy jej piękna, to i tak długo jeszcze nie będzie to eldorado dla rowerzystów. Miejscem takim jest natomiast nadbałtycka Wyspa Uznam, gdzie na rowerzystę czeka nie tylko rozbudowana sieć oznakowanych dróg rowerowych, ale i cała komunikacja przystosowana do przewozu jednośladów. Tam temat ekologii jest na pierwszym miejscu, dlatego też znaczna część turystów porusza się właśnie na dwóch kółkach. Znudziły nam się nieco weekendy wokół Trójmiasta, dlatego też na sobotę i niedzielę wybraliśmy się za zachodnią granicę. Chcąc ograniczyć koszty, nocleg załatwiliśmy sobie w samym centrum Świnoujścia. Do naszej dyspozycji mieliśmy przede wszystkim wygodne, kilkuosobowe mieszkanie i bezpieczne pomieszczenie do przechowania rowerów, co w zupełności wystarczy nawet bardziej wymagającemu rowerzyście "na wakacjach".Wyspę Uznam objechać można na kilka sposobów, choć rowerzyści udający się na pętlę wokół wyspy zazwyczaj rozpoczynają swą wycieczkę od strony północnej i trasy wiodącej przez nadmorskie kurorty. Nasza trasa po części skupiła się na nieco mniej znanych miejscowościach leżących w głębi wyspy, a także polsko-niemieckim szlaku rowerowym "śladami Lyonela Feiningera". Zafascynowany kubizmem amerykański malarz i grafik pochodzenia niemieckiego spędził na wyspie część swojego życia, malując i rysując pejzaże, sławiąc sztuką piękno architektury tych ziem. Na całej 50-kilometrowej trasie jego imienia, w podłożu umieszczono tablice chodnikowe z wmurowaną okrągłą płytą oznakowaną numerem danej stacji. Strzałka na płycie wskazuje obiekt, jaki szkicował artysta. Szlak nosi nazwę "Papileo". Więcej ciekawostek na niemieckiej stronie poświęconej 1: Pętla wokół Wyspy Uznam; dystans: 75 km Mapa i ślad gps naszej wycieczkiWyruszając śladem Lyonela Feiningera, wycieczkę rozpoczęliśmy od południowej strony wyspy, zagłębiając się w przeuroczym jej zielonym krajobrazie. Trasa rowerowa w większości wiedzie tu z dala od szosy, a jeśli nawet ją przecina i niekiedy prowadzi tuż obok, to w weekend nie spotkamy tu żadnego auta. Mieszkańcy Wyspy Uznam postawili na ekologię i zdrowy tryb życia, dlatego też poruszają się tu głównie na dwóch kółkach, podobnie jak my wybierając się na jakąś krajoznawczą wycieczkę, bądź z nieco większym ekwipunkiem na wypoczynek nad wodą. Wśród rowerzystów jest wiele osób starszych , co jednak nikomu nie przeszkadza, by miło się pozdrowić na trasie. I choć krajobraz bardzo zbliżony jest do naszego, to przez kilka miłych gestów od razu można poczuć zmianę klimatu !Pierwszą niemiecką miejscowością na naszej trasie jest mała osada o nazwie Kamminke. Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie skansenu. Jednak to tylko złudzenie a domy są jak najbardziej zamieszkałe. Takich urokliwych wioseczek jest na wyspie więcej - domy kryte strzechą, z uroczym ogródkiem i wiejskimi kwiatami, dookoła porządek, ład i skład. Żadnych dziur w jezdni, popękanej nawierzchni dróg rowerowych, czy krzywizn. Żadnej trawy wchodzącej z miejskiego trawnika na trasę rowerową, nie mówiąc już o chwastach. Takie drobiazgi, a jednak to istotne elementy różniące dwa sąsiadujące ze sobą się ścieżką rowerową przez Garz i Bossin dojeżdżamy do Dargen, gdzie miłośnicy myśli technicznej NRD w 1997 r. utworzyli muzeum techniki i motoryzacji. Kolejna miejscowość - Stolpe - również oferuje turystom moc atrakcji: kościół oraz zamek, który przez wiele pokoleń należał do rodziny Schwerin (przed zamkiem można zapoznać się z rysem historycznym budowli i to w języku polskim!).Następnie asfaltową ścieżką przez las docieramy do miasteczka o tej samej nazwie co wyspa, czyli do Usedom - średniowiecznego centrum gospodarczego i politycznego wyspy. W małym porcie nad jeziorem Uzedomskim, z którego wąskim przesmykiem Kehle można przepłynąć na Zalew Szczeciński udajemy się do knajpki na małą przekąskę... Przed nami jeszcze długa droga, a miejscowość to nawet jeszcze nie połowa naszej trasy. Atrakcji turystycznych nie sposób tu przeoczyć, przy szlakach znajdują się kierunkowskazy, które wskazują rowerzystom ciekawe miejsca. Malowniczą osadą na naszej trasie jest także maleńki port rybacki pod miejscowością Rankwitz, gdzie zatrzymujemy się na dłuższy odpoczynek i obiad. Jak się okazuje, kuchnia niemiecka wcale nie jest taka ciężka i tłusta. W knajpce przeważają potrawy rybne, co pozwala nam nabrać energii przed kolejnymi kilometrami naszej podążamy do miejscowości Morgenitz, w której znajduje się stary, XV-wieczny romański kościółek z drewnianą dzwonnicą. Wokół kościoła rosną stare lipy i morwy, które wg tutejszej legendy sadzono za czasów Fryderyka II Wielkiego, który próbował założyć na tych terenach hodowle jedwabników. Kolejnym pretekstem do krótkiej przerwy jest miejscowość Mellenthin, gdzie warto zobaczyć "zamek na wodzie". Został on wzniesiony na polecenie Rüdigera von Neuenkirchen, a swoją nazwę wziął od fosy, która otacza obiekt. Przez fosę do zamku prowadzi kamienny most, którego przekroczenie kosztuje 2 euro. Zamek został odrestaurowany, a obecnie znajduje się tam hotel i wykwintna restauracja, my jednak jesteśmy już po obiedzie, a następną przerwę planujemy dopiero nad morzem...Kilka kilometrów dalej zajeżdżamy do miejscowości Benz, gdzie odbijemy nieco ze szlaku, aby zobaczyć wiatrak typu holender. Stoi on na niemałym wzniesieniu, z którego rozpościera się przepiękny widok na nieopodal leżące jeziora: większe Schmollen i Gothen oraz pięć mniejszych. Po przepięknej krajoznawczej trasie wiodącej południowo-zachodnią częścią wyspy docieramy nad jedno z morskich kąpielisk - Bansin. Dzisiejszy charakter miejscowości tak samo jak w innych słynnych nadmorskich miejscowościach Wyspy Uznam - Ahlbeck i Heringsdorf wyznaczają ekskluzywne hotele i pensjonaty, jak też piękna szeroka plaża, molo spacerowe, urokliwe otoczenie nadmorskiego lasu, malowniczo położone jeziora i przyjazne gościom lokale. My również po drodze skusiliśmy się na kawę i lody dla ochłody... a także piwo. Okazałe wille wzdłuż promenady cesarskiej pobudowane są w stylu architektury kąpieliskowej z XIX w i kryją w swych murach bogatą historię. Zadbane klomby oraz cierniste aleje sosen i klonów, w zestawieniu z jasnymi fasadami kamienic i hoteli, tworzą pełen harmonii obraz. Natomiast szerokie plaże nadmorskiej promenady pozwalają na niekończące się spacery brzegiem morza. Molo w Ahlbecku to najbardziej rozpoznawalna budowla niemieckiej części wyspy Uznam. Nie każdy wie, że jest to najstarsze drewniane molo na wybrzeżu. Powstało ono ponad 100 lat temu - w 1898 r., ale prace zaczęły się już w roku 1982. Później udostępniono je dla statków i łodzi. Otworzono tam także restaurację i scenę pod gołym niebem. W latach dwudziestych ubiegłego stulecia przykryto fragment części spacerowej najpierw płóciennym zadaszeniem, a potem drewnianym dachem. Na początku lat czterdziestych kra lodowa zniszczyła część przystani, ale odbudowano ją w 1952 r. W latach 70. podpory nośne zamieniono z drewnianych na stalowe, a w latach 80. zdjęto dach. Molo w Ahlbecku jest wpisane do rejestru zabytków. W 1993 roku przeszło modernizację, dzięki której mogą podpływać do niego i cumować na jego skraju statki "Białej Floty". Z wychodzącego na 280 m w morze mola roztacza się wspaniały widok na Świnoujście, port i położoną tam najwyższą latarnię morską na brzegach 2: Wycieczka na piwo do Wolgast; dystans: 48 km Mapa i ślad gps naszej wycieczkiJako, że tego dnia czekała na nas dość długa droga powrotna do Trójmiasta, postanowiliśmy ten dzień spędzić bardzo spokojnie. Chcąc nacieszyć się jak najdłużej tutejszymi klimatami, postanowiliśmy jeszcze raz przejechać się przez nadmorskie kurorty, a także skosztować wykwintnego niemieckiego piwa. Jako że była piękna i słoneczna niedziela, ciężko było nam znaleźć choć skrawek plaży z dala od tłumów, dlatego też udaliśmy się nieco dalej. Jadąc jednak przed siebie dotarliśmy w końcu na przeciwległy brzeg wyspy, nad Cieśninę Piana, gdzie po przeciwległej stronie mieści się miejscowość Wolgast. Z uwagi na jej imponujący most zwodzony, miasto nazywane jest "bramą na Wyspę Uznam". Tak jak na wybrzeżu ciężko gdziekolwiek na plaży czy w knajpce znaleźć miejsce, tak tu, na małym ryneczku nad wodą, było cicho i głucho. Na pierwszy rzut oka myśleliśmy, że może trafiliśmy na jakąś przerwę bądź popołudniową sjestę. Szybko jednak to my staliśmy się centrum zainteresowania lokalnych restauratorów i dzięki temu mogliśmy wybrać sobie najbardziej przytulne miejsce, o jakim wcześniej nawet nie śniliśmy. Po zaspokojeniu potrzeb gastronomicznych, udajemy się na krótką wizytę w 750-letni Wolgast był niegdyś siedzibą książęcą. Dziś zachwyca swoimi pełnymi wdzięku uliczkami, zakątkami i podwórkami, historycznymi fasadami i budynkami, takimi jak stary ratusz, kościół Św. Piotra z odrestaurowanymi grobowcami książąt pomorskich, kaplicą Św. Gertrudy, a także domem urodzin Philippa Otto Runge - jednego z najznakomitszych malarzy niemieckiego romantyzmu. Wygląd miasta zdominowany jest poprzez kamieniczki mieszczańskie z XVIII i XIX wieku. Miasto otaczają wody Cieśniny Piana, a także piękne lasy. To jednak miejscowość przelotowa miedzy Wyspą Uznam a Rugią, o której też intensywnie myślimy... W naszych głowach roi się od różnorodnych pomysłów, które staramy się realizować czy to w weekendy, czy w tygodniu po pracy. Choć Wyspa Uznam nie jest za wielka, w dwa dni zobaczyć można całkiem sporo. Wiadomo, gdybyśmy mieli trochę więcej czasu, z pewnością poświęcilibyśmy nieco więcej czasu na różnorodne atrakcje na wyspie, a także plażing i kąpiel w morzu. Niektóre odwiedzone przez nas miejsca zobaczyliśmy tylko z zewnątrz. Od wewnątrz natomiast udało nam się poznać jedynie niemiecką kuchnię, która wcale nie jest tak ciężka, jak opowiadają. GALERIA ZDJĘĆ; fot. Krzysztof Kochanowicz Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto Mamy co chwilę nowe pomysły, które realizujemy w wolnym czasie, czy to po pracy, czy w wolny weekend, dlatego nie sposób się z nami nudzić. Jeśli więc masz ochotę bawić się razem z nami, nie zastanawiaj się dłużej. Dołącz do nas, to nic nie kosztuje! Zabierz więc rodzinę, znajomych, albo po prostu przyjedź by poznać nowe do ludzi pozytywnie zakręconych!O naszych inicjatywach, dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową. Organizujemy nie tylko wycieczki rowerowe. Przez cały rok kalendarzowy wybieramy się także na wędrówki piesze, marsze Nordic Walking, kajak. W zależności od sezonu uprawiamy różnego rodzaju sporty wodne, rolki, łyżwy, narty, snowboard. Jeśli zaś chcesz regularnie otrzymywać od nas wszelkie newsy, możesz napisać maila z prośbą o przyłączenie się do "listy sympatyków GR3". Wtedy zawsze będziesz na bieżąco ze wszelkimi wydarzeniami. Kontakt e-mail: gr3miasto@
SZLAKIEM JEZIOR GÓRSKICH. Region: Górna Austria / Salzburg. Czas trwania: 5 dni + dojazd do Austrii. Do przejechania rowerem: 135 km. Wszystkie trasy rowerowe w Austrii są bardzo malownicze, ale gdybyśmy mieli wybrać te najpiękniejsze, to bez zawahania polecilibyśmy szlaki rowerowe wijące się dookoła jezior górskich w rejonie Salzburg.
Pragniemy przybliżyć wspaniałe miejsce jakim jest Wyspa Karsibór i jej przepiękne położenie, przyroda oraz coraz więcej atrakcji. Przygotowaliśmy filmik wykonany naszym dronem ukazujący namiastkę tego co zobaczymy na miejscu. Przez lata Karsibór mimo że położony w bezpośredniej bliskości Świnoujścia był nieco zaniedbany pod wieloma względami, zwłaszcza turystycznymi. Od kilku lat jednak zaczyna przypominać małą perełkę turystyki, zwłaszcza dla osób stroniących od zgiełku zapchanego turystami Świnoujścia. Przepiękna przyroda, cisza, śpiew ptaków w tym tych pod ścisłą… Czytaj wiecej Jest to miejsce znane w zasadzie mieszkańcom Karsiborza oraz okolicznym wędkarzom. Miejsce jakby oderwane od dnia dzisiejszego, dzikie i przepiękne, takie które zapada w pamięci na całe życie. Na wyspie organizowane są wycieczki katamaranem „Wodniczka”, rejsy pomiędzy wyspami w malowniczych kanałach rozlewiska rzeki „Świny” umożliwiają podziwianie piękna okolicznej przyrody z Orłem Bielikiem na czele. Więcej informacji o rejsach na stronie Lokalizacja to południowo-wschodnia części wyspy Karsibór, idealna na rowerową wyprawę jak i na… Czytaj wiecej Porzuć cztery kółka, daj naturze szansę. Propozycja wyprawy rowerowej na wyspę Karsibór z REJSEM KATAMARANEM PO KRAINIE 44 WYSP. g. 10:00 Wypożyczalnia rowerów Ośrodek Wczasowy „Grodek” ul. Bol. Chrobrego 35/róg ul. Uzdrowiskowej lub ul. Prusa przy „Fregacie” oraz w punktach wynajmu rowerów w dzielnicy nadmorskiej. Rower można też zamówić pod numerem tel. 500 412 500 Opis trasy Przejazd w kierunku promów Bielik (ok. 1,3 km), przeprawa promowa przez kanał na wyspę Wolin. Przejazd ul. Barlickiego… Czytaj wiecej Trasa rowerowa na Latarnię Morską, Fort Gerharda Falochron Centralny oraz nowo powstały Gazoport. Długość trasy to ok. 16 km. Trasa i niezwykła wycieczka rozpoczyna się i kończy przy przeprawie promowej Bielik na prawobrzeży Świnoujścia czyli wyspie Wolin. Obejmuje dzielnicę Świnoujścia Warszów, przejazd obok Terminala LNG (Gazoport), Fort Gerharda, dotarcie na Latarnię Morską oraz dalej wjazd na Falochron Centralny. Trasa w całości prowadzi utwardzonymi ścieżkami oraz lokalnymi drogami asfaltowymi. POCZĄTEK TRASY [0 km] Start przy przeprawie… Czytaj wiecej Długość: 31,70 km Stopień trudności trasy: średnia Trasa rozpoczyna się i kończy przy stacji UBB w Świnoujściu. Obejmuje niemiecką część wyspy Uznam wzdłuż jeziora Wolgastsee i Gothensee, przez miejscowości Ulrichshorst, Reetzow, Benz oraz dawne uzdrowiska cesarskie Bansin, Heringsdorf i Ahlbeck. Bez wątpienia to będzie najlepsza wycieczka po wyspie. Zerujemy licznik Start. Stacja kolejki UBB. Jedziemy 150 m ścieżką rowerową ul. 11 Listopada w kierunku ul. Legionów Skręcamy w prawo w ul. Legionów…. Czytaj wiecej Długość: 15,10 km Stopień trudności trasy: łatwa Trasa wiedzie do punktu widokowego w przygranicznym Kamminke. Rozpoczyna się i kończy przy stacji UBB. Obejmuje przejazd przez mosty graniczne Świnoujście – Kamminke i Świnoujście – Garz, punkt widokowy w Kamminke oraz cmentarz Golm. Zerujemy licznik Start. Stacja kolejki UBB. Po przejechaniu na światłach jedziemy ścieżką rowerową ul. Wojska Polskiego, a następnie ul. Konstytucji 3 Maja aż do kościoła. Na skrzyżowaniu przy kościele z ul. Grunwaldzką… Czytaj wiecej Długość: 36 km Stopień trudności trasy: średnia Trasa obejmuje odcinki na trzech wyspach Świnoujścia: Uznam, Wolin, Karsibór. Trasa rozpoczyna się przy przeprawie promowej Warszów (promy Bielik), a kończy przy stacji UBB. Obejmuje Ognicę na wyspie Wolin, wyspę Karsibór, przystań promową Centrum (promy Karsibór) oraz centrum miasta do stacji UBB. Z całą pewnością jest to najlepsza wycieczka na wakacje. Zerujemy licznik Start. Przeprawa promowa „Warszów” (promy typu „Bielik”) – skręcamy w prawo w kierunku terminalu… Czytaj wiecej OGNICA–PRZYTÓR– LATARNIA MORSKA– FALOCHRON I FORTYFIKACJE Długość: 25,50 km Stopień trudności trasy: średnia Trasa obejmuje tereny Świnoujścia położone na wyspie Wolin, rozpoczynając i kończąc się przy przystani promowej Warszów (promy „Bielik”). Trasa obejmuje dzielnice: Ognica i Przytór, fragmenty szlaku fortyfikacyjnego z „Dzwonem” i Fortem Gerharda, najdłuższy kamienny falochron w Europie (obecnie niedostępny z uwagi na przebudowę falochronu) i najwyższą latarnię morską na polskim wybrzeżu. [km] Zerujemy licznik Start. Przeprawa promowa „Warszów” (promy typu „Bielik”). Po przeprawieniu… Czytaj wiecej Świnoujście to doskonałe miejsce na rowerowe eskapady, a wiele zabytków i atrakcji można zwiedzić w ciągu jednego dnia. Postaramy się pokazać kilka tras i możliwości w samym mieście. Wycieczkę proponujemy zacząć przy „Muzeum rybołówstwa”, które znajduje się nieopodal przeprawy promowej „Bielik”, ale można ją zacząć z dowolnego etapu trasy. Od muzeum gdzie możemy zobaczyć wiele ciekawych eksponatów i zapoznać się z historią Miasta kierujemy się ku zabytkowych fortyfikacji w północno-wschodniej części wyspy, po drodze mijając port jachtowy, największy… Czytaj wiecej Trasa treningowa po wyspie Uznam Trasa idealna do codziennego treningu rowerowego, zwłaszcza jeśli nie mamy do dyspozycji kilku godzin. Profil trasy zmienny, sporo podjazdów i zjazdów. Trasa z całą pewnością nie należy do nudnych zapewnia mnóstwo zabawy i frajdy, oczywiście nie zabraknie pięknych widoków. Turystycznie do przejechania w ok. 2 godziny Zapraszamy do treningów 🙂 Czytaj wiecej Ta strona używa ciasteczek. Korzystając z naszej strony internetowej wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania zawartości naszych się | zamknij Chcę dowiedzieć się więcej
Mogą mieć różne stopnie trudności czy długości, dzięki temu każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Wspólnie z Traseo proponujemy Wam 5 tras na wyjazd rowerem w odległości do 66 km od Zduńskiej Woli. Co tydzień wybieramy inny zestaw. Zobacz, jakie trasy rowerowe w pobliżu Zduńskiej Woli warto sprawdzić w weekend.
Wysiłkiem samorządu i z finansową pomocą Unii Europejskiej w Świnoujściu udało się w ostatnich latach stworzyć doskonałe warunki do powszechnego uprawiania turystyki rowerowej. W samej tylko lewobrzeżnej części miasta, ograniczonej terytorialnie przez Świnę i granicę państwową, znajduje się obecnie ponad dwadzieścia kilometrów ścieżek rowerowych, które łączą najważniejsze punkty kurortu – śródmieście, port, dzielnicę nadmorską i przejścia graniczne z niemieckimi miejscowościami Ahlbeck i Garz. Natomiast w administracyjnych granicach Świnoujścia mieści się przeszło sto kilometrów szlaków rowerowych, czytelnie oznakowanych zgodnie z międzynarodowymi standardami. Na wyciągnięcie ręki jest ponadto doskonała infrastruktura rowerowa niemieckiej części wyspy Uznam. Wszystko to sprawia, że wyprawy na dwóch kółkach można precyzyjnie dostosować zarówno do swoich zainteresowań, możliwości czasowych, przygotowania kondycyjnego, jak i stopnia opanowania techniki jazdy na rowerze.
Stolpe na Uznamie. Mölschow. Garz. Zirchow. Zempin. Korswandt. Jezioro Kachelińskie. Lütow. Trasy rowerowe w północno-zachodniej Meklemburgii: zobacz listę 20 najpiękniejszych szlaków rowerowych i skorzystaj ze wskazówek oraz zdjęć dodanych przez inne osoby.
Przyznać się, kto choć raz myślał o wycieczce rowerowej wzdłuż Morza Bałtyckiego? Nawet jeśli nigdy nigdzie nie byliście nigdy z sakwami rowerowymi to założę się, że jeśli choć na sekundę w Waszej głowie zawitał pomysł dotyczący wycieczki rowerowej, to jednym z głównych kierunków, które mogliście rozpatrywać byłby właśnie Bałtyk. Bo kierunek ten, jak żaden inny kojarzy się z czymś, co jest idealne na pierwszy raz. Jest łatwo pod kątem fizycznym i jest ciekawie. Są ładne widoki, klify, parki narodowe, plaże, duża baza noclegowa, baza gastronomiczna – ogólnie jest co robić. Inna sprawa, to czy jest w ogóle po czym jechać? I tutaj docieramy do pytania – gdzie warto na taką pierwszą wyprawę rowerową jechać? Ja co prawda nigdy nie jechałem wzdłuż Morza Bałtyckiego rowerem po polskiej stronie, jednak z opowiadań wiem, że jest średnio. Niby jest ta słynna ścieżka R10, jednak z jej jakością w niektórych miejscach jest ciągle słabo i jazda nią bywa czasem bardziej problemem niż przyjemnością. Jeśli się mylę i coś się zmieniło – napiszcie w komentarzach. Chętnie się nawrócę. Jakkolwiek jest u nas (i tak kiedyś się wybiorę!), to tym razem chciałem Wam zaproponować nieco inny kierunek. To znaczy w sumie kierunek ten sam, ale inny zwrot (to jeszcze pamiętam z polibudy! :D). A może nawet zwrot ten sam, tylko po prostu pojechać nieco dalej? Nie kończyć na Świnoujściu, ale pocisnąć rowerem jeszcze bardziej na zachód, po niemieckiej części trasy rowerowej wzdłuż Morza Bałtyckiego. Chociażby dojechać do niesamowitej Wyspy Rugia? Co Wy na to? Zachęcam do subskrybcji kanału – niedługo film „Dzień Dobry PÓŁNOCNE NIEMCY!” Spis treści:1 Który odcinek na rower wzdłuż Bałtyku?2 Kiedy jechać rowerem wzdłuż Bałtyku?3 Trasa Rowerowa Morza Bałtyckiego [ślad gps]4 Ciekawe miejsca na trasie wzdłuż Półwysep Stralsund i jego Wyspa Rugia, Arkona, Jasmund, Architektura Wyspa Uznam5 Mapa z lokalizacjami6 Praktyczne informacje o trasie rowerowej wzdłuż Bałtyku Który odcinek na rower wzdłuż Bałtyku? Właśnie do tego odcinka chciałem Was dziś zachęcić i pokazać czemu wybierając się na rower w stronę Bałtyku warto akurat zainteresować się częścią niemiecką tej trasy. Będzie o ciekawych miejscach po drodze, atrakcjach, widokowych odcinkach trasy i wszystkim tym, co szczerze przypadło mi do gustu. Musicie wiedzieć, że jest to kolejny już materiał powstały z tej wycieczki rowerowej wzdłuż wybrzeża, więc nie będę się powtarzał z opisem tychże miejsc. Wiem, że sporo z Was wbija na bloga po konkrety pomagające zaplanować własny wyjazd, więc takie konkrety Wam tutaj zaserwuję. Jednaj…. zacznijmy może najpierw od…. niekonkretów! :D Czyli vloga powstałego z wyjazdu, żebyście wiedzieli o czym dalej piszę. Kiedy jechać rowerem wzdłuż Bałtyku? Jak tak sobie teraz myślę o tej wycieczce rowerowej wzdłuż Bałtyku, to pomysł na przejechanie jej w kwietniu nie był zbyt mądry. Wszak Bałtyk dość często bywa kapryśny nawet latem, a ja tutaj wymyśliłem sobie, że pojadę 6 dni rowerem wzdłuż wybrzeża z początkiem kwietnia. Byłem jednak pełen optymizmu, że pogoda będzie dobra i faktycznie tak było! Z drugiej strony pojechałem w tym terminie, gdyż zależało mi na tym, aby przedstawić Wam tamtejszą trasę jeszcze przed sezonem. Zanim zaczniecie planować swoje rowerowe wycieczki wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku, abyście mieli świadomość, że – jak to powiedziałem we vlogu – zaledwie rzut muszlą od polskiej granicy znajdują się równie piękne, a może nawet i piękniejsze miejsca. Zarówno na rower, ale też łatwo dostępne dla osób zmotoryzowanych i przyjemne dla spacerowiczów. Można powiedzieć, że dla każdego coś miłego! Zatem kiedy jechać? Najlepiej być elastycznym i pojechać dopiero wtedy, kiedy prognoza będzie dobra. Jeśli jednak tej elastyczności nie macie, to wiadomo, że latem. Szanse na dobrą pogodę są wtedy najlepsze, ale też jest wtedy znacznie więcej osób. Więc jeśli cenicie sobie spokój i mniejszą ilość osób wokoło to idealny wydaje mi się maj-czerwiec, a także już po wakacjach we wrześniu. A jadąc w sezonie, to po spokój raczej wyjechać będziecie musieli poza główne miejscowości wypoczynkowe. Na szczęście jest takich miejsc tutaj masa. Trasa Rowerowa Morza Bałtyckiego [ślad gps] Kilka słów o samej trasie rowerowej wzdłuż Bałtyku po niemieckiej stronie. Często pytacie mnie o ślady GPS. Co prawda sam tego nie zapisuję, jednak naniosłem Wam na mapę googla oficjalny przebieg trasy bazując na śladach GPS znalezionych w sieci. Moja trasa wyglądała prawie tak samo, z kilkoma wyjątkami. W kilku miejscach pojechałem inaczej, jak chociażby zboczyłem z trasy w stronę Parku Vorpommersche Boddenlandschaft, ale też ze względu na brak czasu przyspieszyłem pociągiem na Wyspie Rugia, a także ze Stralsundu do Greifzwald. Ślad GPX do pobrania znajdziecie tutaj. Albo na poniższej mapce. Czas na to, co najważniejsze – ciekawe miejsca po drodze. Co warto zobaczyć jadąc wzdłuż Bałtyku po niemieckiej stronie? Masę rzeczy! Wszystkie je widzieliście już we vlogu i zobaczycie niedługo w filmie z serii „Dzień dobry…”, jednak chciałbym Wam podrzucić jeszcze kilka zdjęć, a także – co najważniejsze – lokalizacje. Abyście sobie je łatwo mogli namierzyć. Tym razem nie będę podrzucał jednak linków, a zrobiłem osobną mapę z naniesionymi na nią punktami. Znajdziecie ją na dole tego rozdziału. Rostock Jadąc od początku, koniecznie trzeba zobaczyć Rostock. Całkiem ładne miasto, choć wiele zdjęć nie zrobiłem. Dużo się w Rostocku działo podczas mojego pobytu (masa straganów, jakiś park rozrywki na rynku, koło młyńskie) przez co ogólnie ciężko było zrobić zdjęcie… samemu miastu. Serio! :) Niemniej polecam odwiedzić. Półwysep Fischland-Darß-Zingst Pierwsze świetne widoki i ciekawe miejsca znajdują się zaraz za Rostockiem. Kilka kilometrów od miasta jadąc ścieżką rowerową wzdłuż piaszczystej plaży wpadamy na półwysep Fischland-Darß-Zingst. Jeśli oglądaliście vloga, to doskonale wiecie dlaczego jego nazwa jest trójczłonowa. Wiecie też, że warto tutaj wpaść, aby zobaczyć miejscowość Ahrenshoop nazywaną kolonią artystów, a także przejechać się pięknym odcinkiem wzdłuż stromych klifów. To właśnie na tej wyspie, w schronisku dla młodych DJH Jugendherberge miałem pierwszą kimę. Bardzo polecam – śniadanie w cenie i super zlokalizowany ośrodek na granicy Parku Narodowego. No właśnie, wspomniany Park Narodowy Vorpommersche Boddenlandschaft to kolejne genialne miejsce, które odwiedziłem z samego rana dnia następnego. Od razu przy ośrodku zaczyna się prosty jak strzała dukt leśny, którym śmiga się praktycznie przez cały Park. Jak coś od pewnego momentu nie można jeździć po Parku samochodami, więc rower to jedyny możliwy środek transportu. Ba, w niektórych miejscach nawet rowerem nie można, jednak uważam, że w kwietniu, kiedy nie ma tu zbyt wiele osób, zakaz ten jest ciut niepotrzebny. Mniejsza jednak z tym, zobaczcie jak tu pięknie! Dalej trasa biegnie przez kameralną miejscowość Zingst, gdzie znajduje się jedna z dwóch nurkujących gondoli na świecie (druga jest w Sellin). Gondola pierwszy raz zanurkowała w 2006 roku, mieści 25 osób, waży 45 tony i nurkuje na głębokość 10 metrów. Niestety, jak wiadomo – Morze Bałtyckie nie należy do najbardziej przejrzystych, więc obok możliwości podglądania życia podwodnego wyświetlane są też filmy edukacyjne pokazujące rafy koralowe. Tutaj też zatrzymałem się na szybki obiad! Półwysep ciągnie się dalej na wschód, jednak później musiałbym się wracać. Odbijam więc na południe i w dalszym ciągu jadąc wzdłuż wybrzeża genialnym wręcz odcinkiem trasy rowerowej mknę w stronę Stralsundu. Stralsund i jego oceanarium Stralsund bez dwóch zdań jest miastem, które najbardziej przypadło mi do gustu podczas całej tej wycieczki wzdłuż wybrzeża Bałtyku. A dlaczego? Rozpisałem się o tym już we wpisie o Rugii, więc jak coś, to właśnie tam zapraszam. Tutaj kilka fotek! Wyspa Rugia, Arkona, Jasmund, Vitt Bezapelacyjnie Perła Bałtyku. Miejsce kapitalne, które urzekło mnie zarówno swoją spektakularną naturą, stromymi klifami, ale też kameralnymi, ładnie zlokalizowanymi wioskami rybackimi. Równie mocno zachwyciły mnie tutejsze odcinki trasy rowerowej. Choć momentami zdarzało się, że trzeba było wjechać w małe wertepy powybrzuszane korzeniami drzew, to jednak w 90% mojej trasy jechałem po kapitalnie pociągnięty, równym asfalcie. No uwielbiam takie ścieżki! Architektura Kurortowa Zarówno Rugia, ale też tak naprawdę spora część północnego wybrzeża Niemiec znana jest ze swojej architektury. Jest ona na tyle wyjątkowa, że doczekała się nawet swojej nazwy – Bäderarchitektur – architektury kurortowej. To wszystkie te kilkupiętrowe, wymalowane na biało, pięknie wykończone z dbałością o najmniejsze detale wille praktycznie zawsze frontem ustawione w stronę morza. Historia kurortów Meklemburgii zaczęła się od 1793 kiedy to powstał w Heiligendamm pierwszy kurort zlecony do budowy przez księcia Fryderyka Franciszka I. Miejscowościami z typową architekturą kurortową są przykładowo wspomniane Heiligendamm, Ahlbeck, Bansin, Heringsdorf, a także zlokalizowane na Rugii – Binz, Göhren, Sassnitz lub Sellin. W Heiligendamm również, z tym że w 1882 pewien wikliniarz wykonał pierwszy kosz plażowy tego typu. Wyspa Uznam No i ostatnia część trasy wiodła przez Wyspę Uznam. Hitem wyspy i zarazem hitem vloga okazały się być (ku mojemu szczeremu zaskoczeniu) motyle z zlokalizowanej tutaj hodowli motyli. Bardzo mnie cieszy, że tak Wam się te ujęcia podobały. Dzięki za wszystkie miłe słowa! Miejsce, w którym znajduje się hodowla znajdziecie na poniższej mapie. Jednak Uznam, to nie tylko motyle. To wspomniane miasta kurortowe jak Ahlbeck, Heringsdorf czy Bansin. To wiele innych świetnych i pięknych miejsc wypoczynkowych, zlokalizowanych z dala od kurortów. Takich, gdzie czas płynie wolniej, gdzie można wypocząć. Wyspę Uznam chciałbym zwiedzić ciut więcej w przyszłości. Niestety nie miałem już zbyt wiele czasu, aby zboczyć z ścieżki rowerowej prowadzącej wzdłuż Bałtyku, no i z drugiej strony zrobiło się zbyt wietrznie i zimno, aby pokonywać większe dystanse tego ostatniego dnia. Trudno, nadrobię kiedyś indziej… Mapa z lokalizacjami Jak wspominałem wcześniej – załączam lokalizacje wszystkich wspomnianych miejsc na mapie. Na zdrowie! :) Praktyczne informacje o trasie rowerowej wzdłuż Bałtyku Na koniec kilka informacji ogólnych o trasie. Pomyślałem, że zrobię ten punkt nietypowo i po prostu zadam sobie kolejno pytania, które mogą Wam się moim zdaniem nasuwać (albo które zadaliście w filmie czy poprzednim tekście), a następnie na nie odpowiem. A jeśli macie jeszcze jakieś pytania, to śmiało piszcie w komentarzach – dodam je do tego podpunktu. Jak dojechałem do Rostocku? Z Katowic flixbusem do Berlina, tam przesiadka na pociąg do Rostocku. Inną, lepszą trasą wydaje się być transfer pociągiem ze Szczecina. Nie ma bezpośredniego połączenia z tego co sprawdziłem, ale można z przesiadką w Stralsund albo w Güstrow. Gdzie można wypożyczyć rower? Ja miałem rower z wypożyczalni ze Stralsund – Mecklenburger Radtour, która to dowozi i odbiera rowery ze wskazanego miejsca. Jeśli już chcecie wypożyczać, a nie zabierać swoje, to łatwiej i taniej będzie wypożyczyć je bezpośrednio w Stralsund. Następnie z tego miasta wyskoczyć albo na zachód, albo do Rugii i zrobić pętlę wracając znowu do Stralsund. Co jeśli nie mam czasu na cały odcinek trasy rowerowej wzdłuż Bałtyku? Uściślijmy, że ja też nie przejechałem całej. Trasa ta ciągnie się jeszcze bardziej z Zachodu, a „mój” fragment jest tylko jej częścią. Domyślam się, że pytającemu chodzi jednak o ten „mój” fragment od Rostocku. Co zrobić? Są dwie opcje – albo skrócić trasę i ograniczyć ją np. do samej Rugii i powrotu do Polski, ale po prostu momentami przyspieszyć trochę pociągami tak jak ja to robiłem. I tutaj kolejne Wasze pytanie… Czy można jeździć z rowerem w pociągach? Pewnie, w każdym. Niemcy to bardzo pro-rowerowy kraj. Opłata dodatkowa to 5-7 kilka euro. Czy można tam spać pod namiotem? Są kempingi? Bez problemu. Po drodze jest masa pięknych i kameralnych miejsc na dziko. Nie trzeba nawet planować, bo zawsze coś się znajdzie. No i jest też bardzo dużo kempingów. Jeśli chcecie je znaleźć, wpiszcie po prostu w mapy googla „camping”, albo wypatrujcie tego typu znaków przy ścieżce rowerowej. Jak macie jeszcze jakieś pytania – pytajcie! Standardowo jeśli chcecie mi jakoś zrobić „dobrze” i podziękować za robione materiały, możecie rezerwować noclegi z mojego linku do bookingu. Czy to podczas wycieczki nad Bałtyk, czy każdej innej. Znajdziecie go na dole klikając w baner, albo wchodząc klikając tutaj. Rezerwując przez ten link booking odpala mi drobną prowizję na piwo, a dla Was cena bez zmian. Dzięki! Do Meklemburgii zaprosiła mnie Niemiecka Centrala TurystykiPodróże rowerowe. 28 szlaków turystycznych w Europie [2023] W krajach Europy są dziesiątki lub setki bardzo dobrych szlaków rowerowych, które mogą być pięknym tłem dla podróży rowerowych. Na naszej liście prezentujemy te, którymi - poza listą dziesięciu najlepszych szlaków rowerowych w Europie - warto się zainteresować.Kraina 44 Wysp Porzuć cztery kółka, daj naturze szansę. Propozycja wyprawy rowerowej na wyspę Karsibór z REJSEM KATAMARANEM PO KRAINIE 44 WYSP. g. 10:00 Wypożyczalnia rowerów Ośrodek Wczasowy „Grodek” ul. Bol. Chrobrego 35/róg ul. Uzdrowiskowej lub ul. Prusa przy „Fregacie” oraz w punktach wynajmu rowerów w dzielnicy nadmorskiej. Rower można też zamówić pod numerem Długość: 15,10 km Stopień trudności trasy: łatwa Trasa wiedzie do punktu widokowego w przygranicznym Kamminke. Rozpoczyna się i kończy przy stacji UBB. Obejmuje przejazd przez mosty graniczne Świnoujście – Kamminke i Świnoujście – Garz, punkt widokowy w Kamminke oraz cmentarz Golm. Zerujemy licznik Start. Stacja kolejki UBB. Po przejechaniu na światłach Świnoujście to doskonałe miejsce na rowerowe eskapady, a wiele zabytków i atrakcji można zwiedzić w ciągu jednego dnia. Postaramy się pokazać kilka tras i możliwości w samym mieście. Wycieczkę proponujemy zacząć przy "Muzeum rybołówstwa", które znajduje się nieopodal przeprawy promowej "Bielik", ale można ją zacząć z dowolnego etapu trasy. Od muzeum gdzie możemy Trasa treningowa po wyspie Uznam Trasa idealna do codziennego treningu rowerowego, zwłaszcza jeśli nie mamy do dyspozycji kilku godzin. Profil trasy zmienny, sporo podjazdów i zjazdów. Trasa z całą pewnością nie należy do nudnych zapewnia mnóstwo zabawy i frajdy, oczywiście nie zabraknie pięknych widoków. Turystycznie do przejechania w ok. 2 godziny Zapraszamy doWycieczka na niemieckie Pojezierze Meklemburskie rozpoczęła nasz tegoroczny sezon rowerowy. Na trasy rowerowe regionu, który sąsiaduje z polskim Pomorzem Zachodnim, dojechaliśmy bezpośrednim regionalnym połączeniem kolejowym ze Szczecina, korzystając z atrakcyjnej oferty grupowego biletu Meklemburgii-Pomorza Przedniego od Deutsche Bahn. Rowerową podróż urozmaiciły nam dziesiątki
To była moja druga podróż rowerowa. Tym razem postanowiłem wybrać się na wyspę Wolin oraz sąsiednią do niej wyspę Uznam. Nad celem wyprawy długo się nie zastanawiałem, ponieważ od dłuższego czasu wyspa Wolin chodziła mi po głowie. Ustaliłem więc trasę w oparciu o miejsca które chcę zobaczyć, doprecyzowałem szczegóły, wziąłem wolne i ruszyłem w drogę. A oto relacja z tej przygody. Mam nadzieję, że się Wam spodoba 😉 Tu zjadłem obiad przed wjazdem na wyspie Wolin, gdzieś na plaży koło Dziwnówka. Ścieżka rowerowa wzdłuż zachodniej części wyspy Wolin Po dojechaniu na wyspę Wolin (od strony Międzywodzia) od razu skierowałem się na ścieżkę rowerową, która prowadzi przez zachodnią część wyspy, aż do wsi Unin. To był strzał w dziesiątkę. Zieleń, błękit i złoto – takie barwy przybrała natura o tej porze roku, co w połączeniu z klimatycznymi chmurami i samą przyrodą wyspy Wolin skutkowało przepięknymi krajobrazami. W takich miejscach tempo jazdy spada, a rośnie zadowolenie z samej jazdy i możliwości podziwiania tak ładnych widoków. Nocleg i przeprawa przez Woliński Park Narodowy na wschodnią część wyspy Ścieżka rowerowa się skończyła, więc jechałem dalej już zwykła drogą, prawie aż pod sam Wolin. Powoli zbliżał się wieczór, więc postanowiłem skręcić w kierunku wsi położonych w centrum wyspy, aby poszukać dogodnego miejsca na nocleg. Minąłem wieś Mokrzyca Mała, a następnie wieś Mokrzyca Wielka, zjechałem z drogi asfaltowej i wjechałem na ściekę gruntową, która prowadziła przez łąki oraz pola zasiane zbożami. Wkrótce znalazłem idealne miejsce na rozbicie namiotu. A mianowicie znalazłem trochę wolnej przestrzeni między lasem, a mocno zarośniętą łąką, która w naturalny sposób zasłaniała to miejsce. Jako, że miałem jeszcze nieco wolnego czasu do wieczora (nocleg znalazłem szybciej niż myślałem) to postanowiłem pojeździć po bliskiej okolicy i porobić trochę zdjęć. Tu również przyroda i krajobrazy były fenomenalne. Spałem między lasem, a łąką po prawej stronie. Było cicho i spokojnie. Następnego dnia, zgodnie z moim planem, postanowiłem udać się na zachodnią część wyspy. Zdecydowałem się pojechać ścieżkę gruntową, której początek znajduje się w miejscowości Dargobądz. Jak się później okazało, był to szlak świętego Jakuba. Połowa trasy prowadziła mnie przez teren otwarty między lasami (jak na zdjęciu niżej). Potem skręciłem w gęsty las Wolińskiego Parku Narodowego, tak aby dojechać prosto do miejscowości Lubin, w której znajduje się punkt widokowy Grodzisko w Lubinie. Trasa, która prowadziła przez las była piękna, choć przez wielkie i potężne drzewa poczułem się troszkę mały, jakbym się skurczył 🙂 Przeprawa przez las. Szlak świętego Jakuba. Niezwykły punkt widokowy Grodzisko w Lubinie Magiczne miejsce. Największe pozytywne zaskoczenie podczas mojego krótkiego wypadu na wyspę Wolin. Spodziewałem się zwykłego punktu widokowego dla turystów, czyli miejsca w którym można usiąść, odpocząć, zrobić zdjęcie i ruszyć dalej. A co tymczasem zastałem? Bardzo zadbane miejsce, w którym widoki naprawdę są „wow”. Miejsce w którym chce się być jak najdłużej. Miejsce, które wygląda jakby było zupełnie oderwane od naszych polskich krajobrazów. Czułem się jakbym nagle przeniósł się do jakiegoś egzotycznego miejsca. Sami spójrzcie na zdjęcie poniżej i oceńcie 🙂 Z ważnych informacji dodam, że wejście na punkt widokowy kosztuje 4 zł, znajduje się tam bar, lodziarnia i leżaki, na których można trochę odpocząć przed dalszą podróżną. Jak dla mnie „must see” jeśli jesteście w okolicy 😉 Piaskowa góra i jezioro Turkusowe Za następny punkt na mojej mapie obrałem piaskową górę oddaloną zaledwie o km od punktu widokowego Delta Świny. Jest to naturalny punkt widokowy na wschodnią część wyspy Wolin i Jezioro Turkusowe. Tam znów poczułem się, jakbym był w jakimś egzotycznym miejscu, a to wszystko za sprawą pięknego zielonkawo-niebieskiego koloru wody w Jeziorze Turkusowym. Fenomenalny krajobraz. Po dłuższym odpoczynku ruszyłem w dół góry, pod samo jezioro, a następnie ruszyłem dalej. Trasa rowerowa Velo 10 między Międzyzdrojami, a Świnoujściem Z Wapnicy, w której leży jezioro Turkusowe, udałem się do Międzyzdrojów. Niestety czas mnie ponaglał, więc szybko zwiedziłem centrum, porobiłem trochę zdjęć i skierowałem się na ścieżkę rowerową velo 10, która prowadzi do Świnoujścia. Muszę przyznać, że przejechanie tej ścieżki zajęło mi więcej czasu niż się spodziewałem, a to dlatego, że miejscami była aż tak piaszczysta, że zmuszony byłem prowadzić rower. W przyszłości przydałoby się to poprawić. Zwłaszcza, że ścieżka ta jest dość mocno oblegana przez rowerzystów, ponieważ mieści się między dwoma dużymi nadmorskimi miastami. Mimo wszystko nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Trasa, mimo że sprawiała trochę problemów, okazała się bardzo piękna i nie żałuję trudu włożonego w jej pokonanie. Co ciekawe jest to też część szlaku świętego Jakuba. Przejazd przez Świnoujście Po dotarciu do Świnoujścia pojechałem na plaże po zachodniej stronie portu. Mimo, że był środek sezonu to na plaży było pusto, co potwierdzą poniższe zdjęcia. Podejrzewam, że miało to związek z remontem drogi dojazdowej lub tego, że w tym miejscu był zakaz kąpieli. Oczywiście są to tylko moje domysły, może powód był zupełnie inny. W każdym bądź razie urządziłem sobie tutaj około 30 minutowy postój na regenerację i posiłek. Następnie ruszyłem na prom, aby przeprawić się na zachodnią część miasta. Z promu mogą skorzystać bezpłatnie wszyscy, jedynym wyjątkiem są turyści z samochodami, ponieważ Ci muszą skorzystać z drugiego promu położonego za miastem (również bezpłatnie). Po przeprawieniu się na drugą część miasta pojechałem na deptak, mijając po drodze port jachtowy, fort anioła, park i wiele innych atrakcji. Osobiście uważam Świnoujście za jedno z ładniejszych i ciekawszych miast w Polsce. Jest ono bardzo zadbane, a stylem przypomina trochę nadmorskie niemieckie miejscowości, co widać zwłaszcza w zachodniej części miasta. I nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ Świnoujście leży zaraz przy niemieckiej granicy. Po przejechaniu północnej części miasta skierowałem się na granicę polsko-niemiecką. Transgraniczna promenada Polsko – Niemiecka Tu znów zostałem miło zaskoczony. Transgraniczna promenada okazała się bardzo dobrze zagospodarowanym i symbolicznym miejscem. Są tu stojaki, przy których można zostawić rower i pójść na plażę oraz ławki, na których można odpocząć. Zostawiłem rower i udałem się na koniec drewnianej ścieżki, gdzie czekał na mnie niesamowity widok na morze. Po mojej lewej stronie rozciągała się przecudowna panorama na wyspę Uznam, a z prawej można było zobaczyć w oddali zabudowania Świnoujścia. W dodatku przepiękne chmury na niebie zadbały o niesamowity klimat tego miejsca. Nadszedł już czas, aby przekroczyć granice i zacząć drugą część mojej wyprawy, czyli podróż po wyspie Uznam. Podsumowanie Nie sądziłem, że wyspa Wolin aż tak mnie zachwyci i zaskoczy. A to głównie za sprawą przepięknej przyrody, ciekawego ukształtowania terenu, atrakcyjnych i nietypowych miejsc (punkt widokowy Grodzisko w Lubinie i jezioro Turkusowe). A pamiętać trzeba, że nie odwiedziłem wszystkich interesujących miejsc jak np: fortów (jest tu ich kilka), Kawczej Góry, wszystkich szlaków Wolińskiego Parku Narodowego, Międzyzdrojów (bardziej dokładnie), podziemnego miasta, terenów wokół Kasiborów i wielu innych. Z tej też przyczyny wrócę tu kiedyś, aby dokładniej zwiedzić każdy zakątek wyspy Wolin, bo czuję, że wiele jest jeszcze przede mną do odkrycia. Znacie jeszcze jakieś ciekawe lub nietypowe miejsca, które warto tu zobaczyć? Jeśli tak to dajcie znać w komentarzu!
Szlaków turystycznych sporo: piesze, rowerowe, Szlak św. Jakuba ale nie napotkałem mapy, która by wiernie je wszystkie pokazywała (szlaku św. Jakuba nie ma w ogóle). Korzystałem z dwóch: Wyspa Wolin. Mapa atrakcji (Galileos, 1: 45 000) oraz Wolin. Uznam (Cartomedia, 1: 50 000)
Sierpień był dla nas zdecydowanie miesiącem wyjazdów, a w jego pierwszej połowie skupiliśmy się przede wszystkim na eksploracji bałtyckich wysp po naszej zachodniej stronie granicy. W Uznam oraz Rugii zakochaliśmy się od pierwszego postawienia nogi na ich malowniczym lądzie. Mimo, iż na pierwszy rzut oka podobne – różnią się od siebie znacznie. Zapraszamy w podróż po nadbałtyckich terenach pozbawionych wszechobecnych parawanów i wątpliwej jakości ryb. UZNAM Uznam to wyspa położona na pograniczu Polski i Niemiec. Znacznie większa jej część znajduje się jednak po stronie naszych zachodnich sąsiadów. Jak się okazuje, Uznam to najbardziej słoneczna wyspa obu krajów. Słońce świeci tu przez ponad 1900 godzin w roku! Ten fakt sprawia, że sympatia do jej terenów rośnie jeszcze bardziej 😉 Jak dostać się na Uznam? Na Uznam możecie wybrać się aż trzema drogami: wodną, powietrzną i lądową. Po pierwsze płynąc ze Świnoujścia promem dostępnym bezpłatnie zarówno dla pojazdów, jak i pieszych. Po drugie samolotem lądując na lotnisku w miasteczku Heringsdorf. Po trzecie samochodem dojeżdżając przez mosty obok miast Anklam oraz Wolgast. Osobiście rekomendujemy ostatnią z opcji. Gdzie spać? Najlepiej w uroczych pensjonatach tuż przy miejskich promenadach. Większość z ofert znajdziecie na Ceny w sezonie są dość wysokie (średni koszt nocy w pokoju dwuosobowym oscyluje w granicach: 600-700 zł), zatem warto odwiedzić Uznam wiosną lub wczesną jesienią. W lecie jedną z bardziej ekonomicznych opcji będzie zatem nocowanie po polskiej stronie wyspy – w Świnoujściu oddalonym o zaledwie kilkanaście kilometrów od centralnej części wyspy. Co jeść? Ryby, ryby i jeszcze raz ryby! Uznam to raj dla fanów świetnej jakości ryb, a w szczególności śledzi serwowanych w prostej, pszennej bułce. Znajdziecie je dosłownie na każdym kroku pod nazwą Fischbrötchen. Wypełnione są najczęściej śledziem w najróżniejszej postaci (bismarck, matijas) z dodatkiem sałaty i prostego sosu. Tylko tyle i aż tyle! Jedne z najlepszych Fischbrötchen znajdziecie w miejscowości Trassenheide w niewielkim punkcie o nazwie Fischerhütte Fischbrötchen, gdzie wędzenie ryb odbywa się na miejscu. Dochodząc z centrum do promenady, skręcacie w lewo i jesteście! Warto też odwiedzić jedną z najlepszych restauracji na wyspie – Alte Fischhalle – która funkcjonuje już od 1830 roku. Przychodzą tu głównie lokalsi, którzy zajadają rybne przysmaki w towarzystwie niemieckiego lagera spoglądając na pieniące się nieopodal morskie fale. Co zobaczyć? Najbardziej polubiliśmy miasta Zinnowitz oraz Bansin. Całe Uznam jest niesamowicie bajkowe, jednak to te miasteczka są zdecydowanie najbardziej malownicze, a jednocześnie najmniej turystyczne. Bansin kojarzy nam się z nadmorskimi miastami na Florydzie lub w Kalifornii. Śnieżnobiałe domki, szerokie promenady i wszechobecna roślinność. W Zinnowitz z kolei spotkacie drewniane molo na końcu którego znajduje się podwodna kapsuła, która pozwala podziwiać bałtycką faunę i florę. Gdzie plażować? Jedną z naszych ulubionych plaż jest ta na północ od Bansin, z mnóstwem klifów, w których możesz się zaszyć. Dostaniesz się na nią zjeżdżając z głównej drogi, a następnie przemierzając krętymi uliczkami w kierunku tarasu widokowego Steilküste. Choć tak naprawdę gdziekolwiek nie traficie będziecie zadowoleni. Plaże są piaszczyste, szerokie i w większości puste 🙂 RUGIA Rugia to największa wyspa Niemiec. Gęsto porośnięta lasami i posiadająca bardzo urozmaiconą linię brzegową, z piaszczystymi plażami ciągnącymi się kilometrami, wysokimi klifami oraz licznymi zatokami i półwyspami o przedziwnych kształtach. Jak dostać się na Rugię? Choć patrząc na mapę możecie nabrać przekonania, że Rugia położona jest dużo dalej na północ niż Uznam, to w rzeczywistości czas podróży autem z Polski jest w tym wypadku niewiele dłuższy. Cały sekret tkwi w drogach szybkiego ruchu – by dostać się na Uznam musicie pokonać dużo więcej dróg lokalnych lub dodatkową przeprawę promową, z kolei większość dróg prowadzących na Rugię stanowią autostrady i drogi ekspresowe. Nie analizując specjalnie innych opcji, wsiadamy do auta i po około 4 godzinach przekraczamy nowiutki most w miejscowości Stralsund, by suchymi czterema kołami przybić na tę największą niemiecką wyspę na Morzu Bałtyckim. Gdzie spać? W przypadku Rugii wybór miejsc noclegowych jest trochę większy, ale nadal najbardziej gorącymi miejscówkami są zlokalizowane w bliskiej odległości od morza hotele i pensjonaty. Jeżeli dobrze poszukacie, to znajdziecie tutaj także wiele klimatycznych obiektów wewnątrz wyspy, często ładniejszych i atrakcyjniejszych cenowo niż te nadmorskie. Ceny podobne jak na Uznam. W sezonie za przeciętnej jakości hotel zapłacicie tyle co za luksusowy hotel w dużym polskim mieście. Wszystko jest czyste i zadbane, ale nowoczesnego designu i technologii – nawet w 4-gwiazdkowych hotelach za ok. 600-700 zł – raczej nie uświadczycie. Większość hoteli w Niemczech powstało co najmniej kilka-kilkanaście lat temu, co jest zauważalne w porównaniu ze świeżutkimi inwestycjami na polskim moglibyśmy swobodnie wybierać, to zdecydowanie noclegowo polecamy przepiękną miejscowość Binz. Z cudownym klimatem, piękną plażą, tętniącą życiem do późnych godzin nocnych promenadą i posiadającą wiele atrakcyjnych restauracji i barów. Co jeść? Ryby, ryby i jeszcze raz ryby! Rugia to raj dla fanów świetnej jakości ryb, a w szczególności śledzi serwowanych w prostej, pszennej bułce. Znajdziecie je dosłownie na każdym kroku pod nazwą Fischbrötchen… Tak, to nie jest błąd że powtórzyliśmy nasz tekst ponownie. Na Rugii sytuacja wygląda identycznie jak na Uznam i jest to wielka zaleta obu tych wysp. Jeżeli jednak Wasz pobyt na wyspie jest dłuższy, albo szukacie czegoś bardziej wyrafinowanego, to znajdziecie tu również kilka restauracji polecanych przez przewodnik Michelin. My odwiedziliśmy jedną z nich. Restauracja należąca do Hotelu Panorama w Lohme, to patrząc na zatłoczoną salę ceniona marka. Nas jednak bardziej od samego jedzenia zachwycił sam hotel, a zwłaszcza należący do restauracji i położony na klifie taras z cudownym widokiem na Bałtyk. Moglibyśmy tam spędzić całe popołudnie, totalnie nie myśląc nawet o jedzeniu… Co zobaczyć? Chillowanie w Hotelu Panorama w Lohme nie powinno trwać jednak wiecznie. Wybraliśmy ten hotel jeszcze z innego powodu. Leży on bowiem na skraju największej atrakcji turystycznej na wyspie, jakim jest Jasmundzki Park Narodowy. Na jego terenie znajdziecie największą atrakcję Rugii, czyli słynne kredowe wybrzeże klifowe. Park, to oczywiście atrakcja dla osób lubiących przyrodę, chcących oderwać się od cywilizacji i chyba jedno z niewielu pagórkowatych miejsc, po których wolimy maszerować niż pojeździć na rowerze (choć i taką możliwość oczywiście macie). Odległości są umiarkowane, a piesze szlaki bardzo urozmaicone. Idąc z Lohme praktycznie cały czas towarzyszy Wam widok na morze, a trasa nieustannie wznosi się ku górze. W końcu klify osiągają maksymalną wysokość, a ich punktem kulminacyjnym jest skała o nazwie Królewski Tron. Wędrując wzdłuż klifów Rugia urzeka dodatkowo kolorem morza. Szczególnie gdy świeci słońce, przybiera ono wówczas niesamowity turkusowy kolor! Do innych wartych wizyty miejsc dopisujemy jeszcze północny Przylądek Arkona (zlokalizowany obok Putgarten) oraz miejscowości Prora, gdzie przy długiej, piaszczystej plaży znajduje się nieukończony, gigantyczny nazistowski ośrodek wypoczynkowy. Kompleks robi wyjątkowe wrażenie, bo jego długość szacuje się na prawie 5 kilometrów. Stopniowo jest on jednak przekształcany w nowoczesne hotele, więc jedynie jego fragmenty oraz muzealne placówki przypominają jeszcze o jego przeszłości. Obie wyspy to raj dla rowerzystów! Wspaniale przygotowane trasy rowerowe stwarzają warunki do zwiedzania ich niemal całkowicie na dwóch kółkach. Na Uznam pojeździcie pięknymi trasami ciągnącymi się wzdłuż wybrzeża mijając po drodze urocze miasteczka, Rugia to z kolei bardziej górzysty teren idealny dla fanów jazdy w terenie. Niezależnie jednak czy rowerowo, czy nieco mniej aktywnie będziecie zadowoleni. Na tych wyspach odpoczniecie jak nigdzie indziej! Spodobał Ci się tekst? Podziel się lub zostaw komentarz! To wiele dla nas znaczy!
Lasy Rudzkie to tereny niezwykle przyjazne rowerzystom. Mnóstwo doskonałych duktów leśnych oraz ciekawych miejsc, rozproszonych po całym obszarze, którym niegdyś gospodarowali Cystersi. Trasa, którą przygotowałem dla Was w ramach projektu „Śląskie na rowerze” ma 55km długości, ale ułożona jest w taki sposób, że można ją
Rowerem po wyspie Uznam W podsumowaniu wycieczki po wyspie Uznam z 2010 r pisaliśmy, że mamy ochotę wrócić w te strony. Długo nie czekaliśmy i udało się zrealizować plan. Za bazę wypadową wybraliśmy Łunowo. Wyspa Uznam jest silnie rozczłonkowana, z licznymi półwyspami. Od lądu stałego oddziela wyspę cieśnina Piana, od wyspy Wolin – Świna i sztucznie wykonany Kanał Piastowski, który oddzielił od Uznamu wyspę Karsibór. Komunikację po stronie polskiej, pomiędzy Wolinem a Uznamem zapewniają dwie przeprawy promowe Warszów i Centrum. W drogę Dzień zapowiadał się pogodny. Rano bez ociągania się wyruszyliśmy w stronę przeprawy Centrum. W mieście ruch był jeszcze niewielki. Przy drodze wylotowej w kierunku granicy z Niemcami wymieniliśmy trochę zł na euro: na kawę i ciacho :). Korzystając z mapy rowerowej i przewodnika (materiały dostępne w informacji turystycznej w Świnoujściu) bez trudu trafiliśmy do mostku na kanale torfowym, który jest turystycznym przejściem granicznym do Kamminke. Kamminke to mała wieś, która na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie skansenu. Jednak to tylko złudzenie a domy są jak najbardziej zamieszkałe. Takich urokliwych wioseczek jest na wyspie więcej – domy kryte strzechą, z ogródkiem i wiejskimi kwiatkami. W Kamminke znajduje się port rybacki i przystań żeglarska a nieopodal na wzgórzu Golm cmentarz wojenny. Kierując się ścieżką rowerową przez Garz i Zirchow dojechaliśmy do Dargen, gdzie miłośnicy myśli technicznej NRD w 1997 r. utworzyli muzeum techniki i motoryzacji. Można tam zobaczyć między innymi traktory oraz pojazdy i urządzenia wykorzystywane dawniej przez Straż Pożarną. Ponadto wystawione są ogromne silniki, pompy oraz motocykle. Kolejna miejscowość Stolpe również oferuje turystom moc atrakcji: kościół oraz zamek, który przez wiele pokoleń należał do rodziny Schwerin (przed zamkiem można zapoznać się z rysem historycznym budowli i to w języku polskim!). Asfaltową ścieżką przez las dotarliśmy do miasteczka o tej samej nazwie co wyspa, czyli do Usedom – średniowieczne centrum gospodarcze i polityczne wyspy. W małym porcie nad jeziorem Uzedomskim, z którego wąskim przesmykiem Kehle można przepłynąć na Zalew Szczeciński zjedliśmy kanapki. Przed nami jeszcze długa droga – Uzedom to nasz punkt zwrotny a zarazem półmetek wycieczki. Atrakcji turystycznych nie sposób tu przeoczyć, przy szlakach znajdują się kierunkowskazy, które wskazują rowerzystom ciekawe miejsca. Osada Morgenitz posiada stary romański kościółek pochodzący z XV wieku. Drewniana dzwonnica postawiona jest na zewnątrz kościoła, na terenie otaczającego go cmentarza. Wokół kościoła rosną stare lipy i morwy. Morwy sadzono tu za czasów Fryderyka II Wielkiego, który próbował założyć na tych terenach hodowle jedwabników. Równymi ścieżkami wśród pól dojechaliśmy do Mellenthin, gdzie warto zobaczyć „Zamek na wodzie”. Został on wzniesiony na polecenie Rüdigera von Neuenkirchen, swoją nazwę wziął od fosy, która otacza obiekt. Przez fosę do zamku prowadzi kamienny most, którego przekroczenie kosztuje 2 euro. Zamek został odrestaurowany, obecnie znajduje się tam hotel. Część sal dostępna jest dla turystów. Można skorzystać z kawiarni i restauracji znajdującej się we wnętrzu. W Benz zjechaliśmy nieco ze szlaku aby zobaczyć wiatrak typu holender. W 2010 roku wiatrak został odrestaurowany i udostępniony do zwiedzania. Przed Bansin na niewielkim wzgórzu została pobudowana wieża widokowa, z której można zobaczyć siedem jezior wyspy. Kąpielisko morskie Bansin, tak samo jak Ahlbeck i Heringsdorf jest częścią gminy Kąpielisko Morskie Heringsdorf. Oficjalnie działalność kąpieliskowa została tu zapoczątkowana nieco później niż w Świnoujściu, Międzyzdrojach czy Heringsdorfie, a mianowicie w 1897 roku. Dzisiejszy charakter miejscowości tak samo jak Ahlbeck i Heringsdorf wyznaczają ekskluzywne hotele i pensjonaty, jak też piękna szeroka plaża, molo spacerowe, urokliwe otoczenie nadmorskiego lasu, malowniczo położone jeziora i przyjazne gościom lokale. My również skusiliśmy się na kawę i lody. Okazałe wille wzdłuż promenady cesarskiej pobudowane są w stylu architektury kąpieliskowej z XIX w i kryją w swych murach bogatą historię. Zadbane klomby, oraz cierniste aleje sosen i klonów, w zestawieniu z jasnymi fasadami kamienic i hoteli, tworzą pełen harmonii obraz. Natomiast szerokie plaże nadmorskiej promenady pozwalają na niekończące się spacery brzegiem morza. Bez wątpienia warto tu przyjechać po raz kolejny. Jadąc ścieżką rowerową przez Świnoujście, dalej promem Karsibór przedostaliśmy się na Wolin do Łunowa. Udało nam się jeszcze szybko zjeść obiad, wykąpać się i podjechać rowerami na wieczorną mszę w Przytórze a na zakończenia dnia podziwialiśmy zachód słońca nad brzegiem Bałtyku. Podsumowanie Przejechaliśmy 99 km. Mapa w nowym oknie lub ślad trasy dostępny pod GoogleEarth
W koronach buków przedziera się bałtycki wiatr. Liście szeleszczą pod stopami. Cudownie pachnie drewnem i wilgotnym mchem. Las uzdrowiskowy i leczniczy w Heringsdorfie jest prawdopodobnie najbardziej zielonym studiem fitness i zdrowia na wyspie. Zaprasza do doświadczania natury Uznam wszystkimi zmysłami.
Trasa rozpoczyna się i kończy przy stacji UBB. Obejmuje niemiecką część wyspy Uznam wzdłuż jeziora Wolgastsee i Gothensee, przez miejscowości Ulrichshorst, Reetzow, Benz oraz dawne uzdrowiska cesarskie Bansin, Heringsdorf i Ahlbeck. Dobrze, aby rowery na tej trasie były przystosowane do jazdy poza utwardzonymi trasami rowerowymi, ponieważ część trasy prowadzi polnymi drogami. UWAGA: Obowiązkowo należy posiadać przy sobie dowód osobisty lub paszport (dotyczy również Read more [...] Trasa jest lekką modyfikacją trasy rowerowej „Świdny las”, i pozwala zobaczyć bardziej "wiejską" część Świnoujścia. Jeśli jesteśmy w Świnoujściu pierwszy raz, to na pewno spodoba nam się możliwość zobaczenia i skorzystania z obu przepraw promowych. Trasę można dodatkowo rozszerzyć o szlak dookoła wyspy Karsibór. Dodatkowo, w końcowej części mamy możliwość zobaczenia bardziej przemysłowej części Świnoujścia, stocznie oraz terminal promowy. START [0 Read more [...] Trasa przebiega wokół Świnoujścia, rozpoczynając i kończąc się w jego północno-zachodniej części (stacja UBB). Obejmuje zachodnią dzielnicę Wydrzany z mostami granicznymi na kanale torfowym (Garz i Kamminke), śródmieście, wybrzeże Władysława IV z przystanią promową, port jachtowy, fortyfikacje i dzielnicę nadmorską z promenadą transgraniczną. UWAGA: Obowiązkowo należy posiadać przy sobie dowód osobisty lub paszport (dotyczy również dzieci) START Stacja Read more [...] Odcinek transgranicznego szlaku rowerowego wokół Bałtyku scalający Świnoujście z nadmorskimi kurortami wyspy Wolin ( Międzyzdrojami i Dziwnowem). Przebiega możliwie najbliżej morskiego brzegu, zarazem sprytnie unikając niebezpieczne, ruchliwe drogi. Jego leśne odcinki za miastem, mając na uwadze na dość trudną nawierzchnię, wymagają pewnej zaprawy fizycznej. START Miejsce na styku transgranicznej, polsko-niemieckiej promenady (granica państwa). NA SZLAKU Dzielnica Nadmorska Read more [...]
Bieganie to idealny sposób na spędzanie czasu na Uznamie. Żeby pomóc Ci dotrzeć do najpiękniejszych miejsc, sprawdziliśmy wszystkie trasy biegowe na Uznamie i wybraliśmy 20 najlepszych. Kliknij wybraną Wyprawę, żeby zobaczyć więcej szczegółów oraz zdjęcia i wskazówki dodane przez innych biegaczy.
Północno-zachodnie krańce województwa zachodnio-pomorskiego, czyli innymi słowy okolice Zalewu Szczecińskiego to miejsce szczególne na mapie Polski. Niespotykane walory przyrodnicze Wolińskiego Parku Narodowego, wszechobecność wody, z jednej strony wspomnianego Zalewu Szczecińskiego, a drugiej Morza Bałtyckiego, niezliczona ilość jezior oraz wysp, a także rozsiane po całym regionie zabytki i muzea przypominające nam o czasach II wojny światowej, sprawiają, że o niemal każdej porze roku można spotkać tu turystów. Jedni wylegują się na plażach, a inni wybierają bardziej aktywne formy spędzania wolnego czasu. Jest jeszcze jedna rzecz, która jest niezmiernie kusząca i zachęca do odwiedzin, a mianowicie niemiecka wersja wyspy Uznam, czyli Usedom, o której słów kilka w niniejszym wpisie. Z uwagi na fakt, iż w rejonie wyspy Uznam mam okazję być kilka razy do roku, wielokrotnie przeprawiam się również na Usedom. Zniesione granice, brak kontroli, zdecydowanie ułatwiają całą procedurę. Wystarczy wsiąść na dwa kółka i pedałować w stronę granicy niemiecko-polskiej, by w przeciągu kilkunastu minut znaleźć się u naszych zachodnich sąsiadów. Niniejszy wpis będzie zbiorem doświadczeń i spostrzeżeń z kilku wyjazdów na wyspę Usedom. Jeśli ktoś spodziewa się, że będzie miał do czynienia z płaskim terenem, niestety jest w dużym błędzie. Z czasów epoki lodowcowej pozostały tu masy ziemi spiętrzone nawet do wysokości 70 metrów. Tereny o największej wartości przyrodniczej zostały objęte ochroną. Stworzono tu Park Krajobrazowy Wyspy Uznam (Naturpark Insel Usedom). W skład parku wchodzi 7 większych jezior, z czego największe zajmuje powierzchnie 550 hektarów. Wyspę porastają w dużej mierze lasy bukowe, ale wokół jezior znajdziemy też i lasy olchowe. Na terenie parku wydzielono 14 obszarów chronionych. Wjeżdżając na niemiecką część Uznam od strony Świnoujścia, mijamy puste budki straży granicznej, relikt czasów sprzed otwarcia granic. Co prawda stoją tu jakieś samochody, więc można mniemać, że ktoś w środku być może siedzi, ale szansa na jakąkolwiek kontrolę jest raczej znikoma. Szczególnie gdy przemieszczamy się rowerami. Główną droga przejeżdżamy może kilkaset metrów, by natychmiast skręcić w lewo w ciągnącą się wzdłuż wzgórza drogę szutrową. Nie da się jej pomylić z niczym innym, gdyż jest jedyną drogą prowadzącą wzdłuż wspomnianego wzgórza, na którym położona jest pierwsza atrakcja turystyczna, jeśli tak można nazywać znajdujący się tu największy cmentarz wojenny kraju związkowego Meklemburgii i Pomorza Przedniego. Wzgórze Golm i Cmentarz Wojenny Golm o wysokości 71 metrów nad poziomem morza, jest najwyższym wzniesieniem wyspy Uznam. Ów cmentarz dla żołnierzy niemieckich poległych na Morzu Bałtyckim bądź, tych którzy odeszli w świnoujskich szpitalach wojskowych, wzniesiono we wrześniu 1944 roku. Pochowano tu również tysiące ofiar cywilnych amerykańskiego nalotu powietrznego na Świnoujście 12 marca 1945 roku. Większość stanowili mieszkańcy miasta i uchodźcy z terenów Pomorza i Prus Wschodnich. Wielu ofiar nie dało się zidentyfikować. Z tego powodu postanowiono o złożeniu ich szczątków w anonimowych mogiłach zbiorowych. Cmentarz na wzgórzu Golm Zgodnie z wytycznymi urzędników nieistniejącego już DDR, w 1965 roku usunięto wszelkie oznakowania pojedynczych grobów. W 1995 roku cmentarz ponownie przekształcono, a przed jego wejściem wzniesiono krzyż, który stojąc niedaleko granicy z Polską, wzywa do pojednania. Pozostajemy chwilę w zadumie i schodzimy na dół. W oczy rzuca nam się jeszcze biała tabliczka informacyjna umieszczona na drewnianym słupie, osłonięta drewnianym, spadzistym daszkiem. Otóż tablice nagrobkowe z brązy nie są tak naprawdę prawdziwe. Zastąpiono je tablicami z brązopodobnych materiałów. Było to spowodowane licznymi kradzieżami brązu. Cóż, trudno to w jakikolwiek sposób skomentować. Kamminke Z wzgórza Golm mamy już niecałe 2 kilometry do położonej nad Zalewem Szczecińskim wypoczynkowej miejscowości Kamminke. Naszą uwagę przykuwają szczególnie urokliwe kolorowe domy, których dachy pokryto strzechą. Ponadto nad samym zalewem znajduje się mały port rybacki jachtowy. Jest jeszcze dość wcześnie, ale w kawiarence widać już pierwszych ludzi zasiadających przy stolikach i oddających się błogiemu relaksowi. Gdyby ktoś chciał uciec od tłumów oblegających nadbałtyckie kurorty, Kamminke wydaje się doskonałą alternatywą. Nie brak tu miejsc noclegowych, a przede wszystkim tak trudnego w dzisiejszych czasach do odnalezienia spokoju. Kamminke Domy w Kamminke Wsiadamy na rowery i ruszamy w dalszą drogę. No właśnie, będąc w Niemczech na rowerze można użyć stwierdzenia ruszać w dalszą drogę. Otóż tu każda z tych małych miejscowości jest połączona ze sobą siecią doskonałych ścieżek rowerowych, często pociągniętych w polach, czy lasach, gdzie możemy się rozkoszować absolutną ciszą. Komfort rowerowej jazdy jest nieporównywalny z niczym innym. Ponadto wzdłuż ścieżek znajdują się znaki informujące nas o odległościach do kolejnych miejscowości, jak i kierunkach w jakich powinniśmy się udać. Kompletny system dróg dla miłośników dwóch kółek! Mijamy kolejne miejscowości na naszej trasie, Garz i Zirchow. W Zirchow możemy odbić w prawo na krótszą trasę, albo w lewo na dłuższą. Skupmy się na razie na części przyrodniczej i jeziorach położonych na krótszym odcinku. Ścieżki rowerowe w niemieckich lasach Korswandt Dojeżdżamy do kolejnej miejscowości, liczącej sobie nieco ponad 500 mieszkańców. Tu z pewnością w pełnym sezonie ruch turystyczny jest dość duży, gdyż właśnie w Korswandt położone jest jezioro Wolgastsee, a nieco kawałek dalej, po drugiej stronie drogi rozległe, ciągnące się w zasadzie aż do miejscowości Bansin jezioro Gothensee. Warto zwrócić uwagę, że turysta niemiecki, będąc przy terenach morskich, nie zawsze skupia się stricte na przebywaniu na plaży, ale chętnie zwiedzi również okoliczne miejsca, a nawet w ogóle nie pojedzie nad morze, tylko cały swój wyjazd spędzi nad brzegiem jeziora, w leśnym zaciszu. Wspomniane miejscowości nie mogą z pewnością narzekać na brak turystów w sezonie letnim, a baza turystyczno-gastronomiczna stoi na całkiem przyzwoitym poziomie. Jeziora po niemieckiej stronie wyspy Usedom Rowerem możemy przejechać wzdłuż brzegu jeziora Gothensee poza fragmentem, gdzie jezioro tworzy swego rodzaju łuk. W tym miejscu teren jest zbyt podmokły, żeby można było przejechać tamtędy naszym dwukołowcem. Tym samym leśną ścieżką mkniemy do miejscowości Gothen, by potem znowu zbliżyć się do brzegu jeziora. Stamtąd już żabi skok do kurortu nadmorskiego Bansin. Cofnijmy się jednak do miejscowości Kutzow położonej tuż przy lotnisku Heringsdorf. Tutaj możemy obrać inną drogę i udać się w lewo w kierunku miejscowości Bossin. Jeśli ktoś miałby ochotę może odwiedzić Muzeum DDR w miejscowości Dargen. My udajemy się kawałek dalej, do Stolpe auf Usedom. Muzeum w Dragen Stolpe auf Usedom Główną atrakcją miejscowości jest znajdujący się tutaj zamek wzniesiony pod koniec XVI wieku. Najprawdopodobniej uległ częściowemu zniszczeniu w trakcie wojny trzydziestoletniej. Odbudowa i zmiana stylu z renesansowego na barokowy miała miejsce w latach 1690 do 1700. Z tego też okresu pochodzi zachowana w całości więźba dachowa. Po 140 latach przerwy zamek ponownie wpadł w ręce rodziny von Schwerin. Do roku 1905 dokonano kolejnych prac mających na celu przebudowę zamku. Tuż po zdobyciu wyspy przez Armię Czerwoną w 1945 roku, doszło do rabunków. W 1974 zniszczono trzy górujące nad zamkiem wieże, aby odebrać budowli charakter zamkowy. Jeszcze w 1990 roku budynek stał pusty i groziło mu zawalenie. W 1996 roku stał się własnością gminy Stolpe. W tym samym roku rozpoczęto prace restauracyjne. Zamek Stole auf Usedom Dziś zamek sprawia wrażenie, jakby był wybudowany w XXI wieku. To doskonały przykład tego, że o zabytki można i trzeba dbać. W wiosce znajduje się jeszcze XIX wieczny neogotycki kościół. Co ciekawe w Stolpe auf Usedom mieszka niecałe 400 osób, ale nawet i tu postawiono stację wypożyczalni rowerów. Świadczy to tylko o tym, że Niemcy na rowerach po prostu jeżdżą. Kontynuujemy naszą wycieczkę w kierunku miejscowości Mellenthin. Mellenthin Miejscowość słynie głównie ze znajdującego się tutaj zamku na wodzie. Wasserschloss Mellenthin, bo tak brzmi pełna nazwa położonego na sztucznej wyspie o długości 100 i szerokości 80 metrów otoczonej fosą o szerokości 20 metrów. Zamek wzniesiono w latach 1575 do 1580 z inicjatywy Rüdigera von Nienkerkena. Wraz z wmarciem rodu w 1641 roku i zakończeniem wojny trzydziestoletniej zamkiem obdarowany został Johan Axelsson Oxenstierna. Kilka lat później posiadłość wpadła w ręce generała Burcharda Müllera von der Lühne. Potomkowie Müllera pozostawali w posiadaniu zamku do 1747 roku. Następnie został zlicytowany i stał się własnością Bleicherta Petera von Meyenn. W 1818 roku zamek trafił w ręce świnoujskiego radnego Wittchow, którego rodzina pozostawała we władaniu zamku do roku 1910. W 1931 roku zamek i posiadłość 120 hektarów ziemi nabył makler Wenner. Po II Wojnie Światowej doszło do wywłaszczenia, a kompleks budynków wykorzystywała gmina. W 2001 roku zamek sprywatyzowano i rozbudowano o hotel i restaurację. Wasserschloss w Mellenthin Fasada zamku nie jest szczególnie piękna. Łatwo dostrzec brakujące elementy tynku. Przyjechaliśmy tu dość wcześnie rano i zamek pozostaje nadal zamknięty dla zwiedzających. Gdyby ktoś miał ochotę, może usiąść w ciągu kawiarenek ciągnących się wzdłuż drogi prowadzącej do głównego wejścia zamku i skosztować lokalnych przysmaków. Cały region wokół Mellenthin słynie z produkcji miodów. Przechadzając się po wiosce nie trudno dostrzec domostwa sprzedające słoiczki z miodem. Zazwyczaj są one ulokowane na samoobsługowych stanowiskach, gdzie możemy kupić słoik miodu po wrzuceniu odpowiedniej sumy pieniędzy do stojącej obok puszki. To również świadczy o dużej dozie zaufania jaką darzą się Niemcy. Podobne rozwiązania widziałem w Norwegii. Tam niestety na wielu takich stoiskach zamontowano już kamery, co może świadczyć tylko i wyłącznie o rozprzestrzeniającym się złodziejstwie, najpewniej nie samych Norwegów. Swoją uwagę warto zwrócić również na stojący nieopodal zamku kościół i okalający go cmentarz. Oferta lokalnych miodów Ruszamy w dalszą drogą, robiąc krótki przystanek w miejscowości Neppermin, by rzucić okiem na zatokę Achterwasser, będącą odnogą cieśniny Piana, wcinającą się w wyspę Uznam. Siadamy na chwilę na drewnianym pomoście i w ciszy przyglądamy się ciągnącej się w nieskończoność niebieskiej tafli wody. Na pomost przychodzi starsze małżeństwo. Rozkładają krzesełka, wędki i zaczynają łowić ryby. Czas jakby się zatrzymał. Wszystko przepełnione jest spokojem i ciszą. My mamy przed sobą jeszcze kilka miejsc. Wsiadamy zatem na rowery i mkniemy w kierunku Benz. Kościół w Mellenthin Benz Niepozorna miejscowość, jak się koniec końców okaże, przypadła nam najbardziej do gustu. Wszystko za sprawą położonego na wzgórzu drewnianego, zabytkowego wiatraka holenderskiego, w którym znajduje się dziś muzeum. Wiatrak wykorzystywano czynnie do drugiej połowy XX wieku. Od 1973 do 1984 roku pełnił funkcję azylu dla Otto Niemeyera-Holsteinsa, a od 1992 roku jest w posiadaniu związku Kulturmühle Benz. Tuż obok wiatraku znajduje się mała kawiarenka, gdzie poza kawą, można zamówić piwa, wina, a także ciasto, które właścicielka własnoręcznie wypieka w znajdującym się na tyłach budynku piecu. Zasiadamy w ciszy przy drewnianych ławkach i podziwiamy piękno okolicznego krajobrazu. Z jednej strony ciągnące się pola skąpane w promieniach słońca, z drugiej szemrzące gdzieś w oddali wody Achterwasser. Chwilę później nie jest już tak spokojnie, gdyż przyjeżdża tu wielu innych rowerzystów chcących zwiedzić stojący na wzgórzu wiatrak. Po dłuższej przerwie opuszczamy to piękne miejsce i udajemy się w dalszą drogę, zatrzymując się jeszcze przy Kościele świętego Piotra pochodzącym z XV wieku. Wiatrak w Benz Kościół w Benz Pudagla Kolejny przystanek robimy w okolicach miejscowości Pudagla położonej nad rozciągającym się tu jeziorem Schmollensee. Miejsce, zresztą jak Benz, słynie ze stojącego na wzgórzu wiatraka, ale także zamku. Przyjrzyjmy się jednak najpierw nieco bliżej historii wspomnianego Koźlaka. Pierwsze wzmianki o jego istnieniu pochodzą już ze szwedzkich rejestrów topograficznych z roku 1693. Prawami spadkowymi i własnościowymi zarządzał wtedy Joachim Schroeder. W 1779 roku mistrz młynarstwa Jacob Schmidt odkupił od swojego ojczyma wiatrak ze wszystkimi zabudowaniami gospodarczymi za równowartość 1000 talarów. Do roku 1810 wszystkim rolnikom z obszaru Pudagli nakazywano mleć ziarno w tym młynie. Z kronik można wywnioskować, że mielono tu także żyto oraz kaszę, a ostatnie mielenie odbyło się w roku 1937. Do 1986 roku wiatrak pozostawał w rękach rodziny, gdyż dopiero wtedy pan Schmidt postanowił o wydzierżawieniu go. Niestety koszty remontu i odnowy wiatraka z roku na rok wzrastały. Tym samym ostatni właściciel zdecydował się na przekazania Koźlaka gminie Pudagla. W 1997 roku zlecono odrestaurowanie obiektu. Koszty odrestaurowania wyniosły 450 tysięcy marek niemieckich. Uroczyste obchody otwarcia miały miejsce 25-go października 1997 roku w obecności Ministra do Spraw Socjalnych, Starosty oraz licznych zaproszonych gości. Koźlak w Pudagli jest jedyny w swoim rodzaju, gdyż tylko on na terenie całek Meklemburgii i Pomorza Przedniego stoi na swoim oryginalnym miejscu. Wiatrak obraca się za pomocą dyszla przymocowanego do siodła. Fundament składa się tylko i wyłącznie z kamienia polnego, Sztember, czyli oś wiatraka, zbudowana została z 200-letniego dębu. Progi krżyżowe są również dębowe. Skrzydła natomiast wykonano z modrzewia, hamulce koła Palecznego z topoli, a pozostałe elementy z drewna sosnowego. Konstrukcja ryglowa korpusu głównego zespolona jest za pomocą bolców drewnianych. Powierzchnia skrzydeł jest regulowana i można ją zwiększać za pomocą wsuwanych klepek oraz naciąganych żagli. Dla prawidłowego funkcjonowania wiatraka konieczne jest regularne natłuszczanie sztembra, oraz siodła. W Pudagli co roku obchodzone jest święto wiatraka. Wiatrak w miejscowości Pudagla Oglądamy wiatrak z każdej z możliwych stron i udajemy się w kierunku Zamku Książąt Pomorskich w Pudagli. Budowla została ukończona w 1574 roku na polecenie księcia wołogoskiego Ernesta Ludwika. Zamek pełnił funkcję rezydencji matki księcia, Marii Saskiej. Następnie służył administracji, a obecnie znajduje się tu lokal gastronomiczny. Do 1840 roku na zamku mogliśmy podziwiać jeszcze wieżę, jednakże w późniejszym czasie została ona zlikwidowana. Z zamkiem związana jest jeszcze jedna ciekawostka. Otóż w latach 1936 do 1945 na północnym cyplu wyspy Uznam, obok zakładów doświadczalnych w Peenemünde, znajdowało się jedno z najnowocześniejszych na świecie centrów zbrojeniowych. Prawie 12 tysięcy ludzi pracowało na powierzchni 25 km2 nad rozwojem broni dalekiego zasięgu i precyzyjnego rażenia. To tu Helmut Hoelzer zaprojektował elektroniczny komputer analogowy do symulacji toru lotu, a na podstawie tego projektu w roku 1941 pierwszy autonomiczny komputer pokładowy do sterowania obiektem latającym. Po zbombardowaniu Peenemünde przez Royal Airforce w sierpniu 1943 roku, oddział Hoelzera został przeniesiony pod kryptonimem “Karlshagen III” do zamku Pudagla. W piwnicy zamkowej do roku 1945 znajdował się komputer analogowy. Sam Hoelzer mieszkał w leśniczówce w miejscowości Neu Pudagla. Rok później komputer przewieziono do Stanów Zjednoczonych. Również i Hoelzer po zakończeniu wojny emigrował za ocean i wspierał badania nad rakietami Wernera von Braunsa w Fort Bliss i Whote Sands. Zamek w Pudagla Nam nie pozostało już nic innego jak kierować się w stronę Bałtyku do położonego nieopodal Bansin. Kąpieliska cesarskie Bansin, Heringsdorf, Ahlbeck Bansin, Heringsdorf i Ahlbeck to zdecydowanie największa perła w koronie całej wyspy Uznam, jak i jedna z największych atrakcji Meklemburgii Pomorza Przedniego. Na ciągnącej się wzdłuż brzegu morza 8-kilometrowej promenadzie można poczuć się jak w raju. Klasycystyczne pałacyki, wille z rokokowymi dekoracjami, secesyjnymi witrażami to żywa historia przeniesiona z drugiej połowy XIX wieku. Nic dziwnego skoro w tamtych czasach, to jest od drugiej połowy XIX do drugiej połowy XX wieku, każdy kto miał pieniądze, budował sobie letnią rezydencję na wyspie Usedom. Dziś kompleks trzech kurortów liczy sobie 10 tysięcy mieszkańców, ale jest w stanie pomieścić aż 14 tysięcy turystów, gdyż dysponuje tak rozległą bazą noclegową. Przydomek Keiserbäder jest związany nie tylko z faktem przebywania tu cesarza Wilhelma II z całą swoją rodziną, lecz także z tym, że ów ośrodki powstawały w czasach cesarskich, a cesarska atmosfera nadal przenika ich każdy zakamarek. Kąpieliska cesarskie odwiedzali nie tylko bogaci mieszkańcy Berlina. Bywał tu także znamienity pisarz Teodor Fontane, który w 1863 roku napisał do swojej żony następujące słowa: „Jest tu spokój i świeże powietrze, a obydwie te rzeczy napełniają nerwy, krew i płuca cichą rozkoszą”. Kolejny ze sławnych pisarzy, Rosjanin Maksym Gorki, spędził tu ze swoją rodzina aż 5 miesięcy. Kamienice wzdłuż niemieckiego wybrzeża Wróćmy jednak na moment do Bansin i jego historii. To najmłodsze z wszystkich położonych tu kąpielisk zostało założone w 1897 roku. Co ciekawe okazałe wille budowano tak zwaną metodą na suwak, w ten sposób, aby umożliwić widok na morze mieszkańcom budynków położonych w drugim rzędzie. Bansin jako pierwsze niemieckie kąpielisko uzyskało w 1923 roku zezwolenie na swobodne kąpiele. Bansin odwiedzały niemieckie gwiazdy wytwórni filmowej UFA. Bywali tu chociażby Heinz Rühmann, czy Wilhelm Fritsch. Najsłynniejszym synem miasta jest niewątpliwie pisarz Hans Werner Richter. Dziś na ścianach jego rodzinnego domu widnieją napisy „Villa” i „Paula”, a pod nimi powiedzenie: “Czy wschód czy zachód – w domu najlepiej”. Jadąc dalej zatrzymujemy się przy molo w Heringsdorfie. Tu bywali między innymi Lyonel Feininger, Johan Strauß, Lew Tołstoj, Thomas Mann, czy wspomniani już Maksym Gorki i Theodor Fontane. Heringsdorf został nazwany przez Heinricha Manna wanną Berlińczyków, a on sam w latach 30 chętnie tu gościł. W willi Irmgard otwartej dla zwiedzających można zobaczyć salon i gabinet Maksyma Gorkiego. Koncerty, kabarety i różnego rodzaju spektakle odbywają się w namiocie teatralnym Chapeau Rouge. Tuż obok znajduje się muszla koncertowa. Występują tu artyści kabaretowi z całego świata. Centrum kultury jest także sala Kaiserbädersaal, w której rok rocznie odbywają się Uznamskie Dni Literatury, noce Poetyckie, bale, jak również Uznamski Festiwal Muzyki. Warto zwrócić uwagę na znajdujący się bezpośrednio przy promenadzie szklany okrąglak będący pawilonem sztuki. Molo wychodzi tu w morze na aż 508 metrów, tym samym będąc najdłuższym molem w Europie. Pełne sklepików pozwala skosztować lokalnych przysmaków. Chyba najbardziej znanym są bułki śledziowe, bez których nie mogłaby się odbyć żadna z naszych wizyt w przepięknym Heringsdorfie. Ahlbeck jest ostatnim, najbliżej polskiej granicy położonym cesarskim kąpieliskiem. Molo wybudowane w 1898 roku jest najstarszą tego typu zachowaną budowlą w całym kraju. Można ją było widzieć w wielu filmach, a nawet w legendarnej niemieckiej produkcji Pappa ante Portas z udziałem Loriot. Przy wejściu na molo można dostrzec secesyjny zegar, podarowany niegdyś przez zachwyconego tutejszymi terenami kuracjusza. Jednym z kluczowych obiektów z czasów cesarskich jest hotel Das Ahlbeck, który gościł wiele znamienitych osobowości, jak chociażby cesarza Austrii Franciszka Józefa I, Luise Ebert, niemieckiego polityka Gustava Bauera, aktora Theo Lingena, czy królową Szwecji Sylwię Sommerlath. Co ciekawe zarówno Ahlbeck, jak i Bansin nie są osobnymi miastami, a dzielnicami gminy Heringsdorf. Takowa decyzja weszła w życie 1 stycznia 2005 roku. Wcześniej każde w miejscowości było samodzielną gminą. Nasza przygoda po niemieckiej stronie wyspy dobiega końca. Spędzamy jeszcze trochę czasu w jednej z położonych na deptaku restauracji, rozkoszując się czystym powietrzem i wszechogarniającą nas ciszą. Podziwiamy piękno cesarskiej architektury, zajadając się rybnymi potrawami. Cesarska perełka udowadnia nam, jak duża przepaść jest jeszcze między Polską, a Niemcami w wielu dziedzinach życia. Wystarczy przejechać na drugą stronę granicy, by dostrzec sypiące się tynki zaniedbanych, często nawet grążących zawaleniu budynków, fatalnej jakości jedzenie serwowane w nadmorskich budach pamiętających czasy PRLu. Nasuwa się tylko jedno pytanie, dlaczego? Brak świadomości? Niechęć poprawienia czegokolwiek? A może po prostu próba zarobku jak największej ilości pieniędzy jak najmniejszym kosztem? Cóż, nasz piękna, ale też i często załamująca, wywołująca zrezygnowanie polskość jest po prostu w wielu aspektach niezrozumiała. Ścieżka rowerowa na pograniczu polsko-niemieckim
Uznam i Wolin. Uznam i Wolin ( 313.21) – mezoregion fizycznogeograficzny Pobrzeża Szczecińskiego, obejmujący Uznam, większą część Wolina, a także wiele mniejszych wysepek we wstecznej delcie Świny. Region ten oddziela Zalew Szczeciński od Zatoki Pomorskiej, a jego powierzchnia wynosi około 424 km². Jądro wysp stanowią wzgórza
Wyspa niemiecko-polska, a raczej niemiecka z malutkim przyczółkiem polskim w postaci Świnoujścia. Rowerowe eldorado i historyczne bogactwo. Atrakcje wyspy Uznam z przymrużeniem oka. Mroczna historia Pierwszym moim celem było muzeum historyczne Peenemünde. Asfaltową alejką doszedłem do sklepiku muzealnego połączonego z barkiem. I tu po raz pierwszy przekonałem się o niezwykłych zdolnościach lingwistycznych mieszkańców Uznamu. Najpierw zagadnąłem dwie babcie o gabarytach dorównujących niemieckim czołgom, które oglądały magnesy z rakietami, zastanawiając się, która śmiercionośna broń lepiej będzie wyglądać na lodówce. -Excuse me, where is the museum? (Przepraszam, gdzie jest muzeum?) Oddaliłem się czym prędzej, spostrzegając jak ich oczy powiększają się, a twarz wykrzywia grymas zdziwienia. Zagadnąłem w bistro przy sklepiku, zadając tą samą formułkę. Dwie Panie przy kasie zmrużyły oczy wysilając swoje szare komórki. -Moment – odpowiedziała po chwili brunetka o sarnich oczach, zaś blondynka spojrzała z podziwem, jakby jej koleżanka była co najmniej profesorem anglistyki. Chociaż do dziś nie wiem, czy odpowiedziała mi nieudolnym angielskim, czy poprawną polszczyzną. Po chwili pojawia się facet, pracujący w barku jako kucharz i najwyraźniej tłumacz. Zaczął coś dukać, ale mówił bardzo oryginalnym angielskim, który niewiele miał wspólnego z brytyjskim, był to chyba dialekt Uznamski. Po chwili gościu się speszył i zapytał jako ostatnia deska ratunku: – No German? – English – odpowiedziałem przepraszającym tonem. Naprawdę było mi ich szkoda. Widziałem to zażenowanie. Blondi spuściła wzrok, a kucharz podjął ostatnią, rozpaczliwą próbę sklecenia zdania. W połowie bełkotu podziękowałem i ulotniłem się. W wiosce Peenemünde podczas II wojny światowej znajdował się ośrodek badawczy III Rzeszy pracujący nad nowymi typami broni, w tym słynnej rakiety V2. Od 1943 roku w Peenemünde zaczęto masową produkcje rakiet, stając się istotnym elementem w wojennych planach Hitlera. Elektrownia w Peenemünde Peenemünde to dziś ruiny, które pozostały po nalocie aliantów. Kiedy tylko Brytyjczycy zorientowali się, gdzie produkowane są mordercze rakiety, Royal Air Force zbombardowało ośrodek. Pozostała tylko elektrownia. Olbrzymia, patrząc na nią dostrzega się jaką potęgą była III Rzesza. Stałem w jej cieniu i wyobrażałem sobie ile ludzkich pochłonęły rakiety tu wyprodukowane, ile ideologia jednego faceta. Myślałem o wyborcach NSDAP. Kiedy zaczęli żałować oddanego głosu? Czy dopiero kiedy zesłano kilka tysięcy rakiet wyprodukowanych w Peenemünde na Londyn? W budynkach mieści się dziś muzeum, opowiadające o historii Peenemünde i technologii tam opracowanych. Ciekawe jest to, że rakiety V2 były wykorzystywane po upadku III Rzeszy. Śmiercionośna technologia została wykorzystana przez aliantów po wojnie, stając się prototypem nowoczesnych rakiet. Aliancka propaganda podczas wojny wmawiała szaremu ludowi, że Niemcy używający rakiet (których celem ze względu na słabą celność byli cywile, a nie obiekty wojskowe) są okrutni. A po wojnie zarówno USA jak i ZSRR wykorzystali te technologie do stworzenia dużo bardziej morderczych rakiet, bo z głowicami atomowymi. Elektrownia z zewnątrz. Wnętrze elektrowni Rakieta V1 Rakieta V2 Rowerem przez Uznam Niezwykle malownicza trasa biegnie samym wybrzeżem. Jadąc rowerkiem wpadamy z jednego kurortu w drugi. Ze Świnoujścia, będącym polskim przyczółkiem na wyspie przejeżdżamy granicę i praktycznie od razu wjeżdżamy do niemieckich Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin będących cesarskimi kurortami. Cesarskimi, gdyż cesarz Wilhelm II Hohenzollern wygrzewał tu sto lat temu swoje nękane podagrą ciało. I słowo wygrzewał nie jest przypadkowe, bo w miejscowości znajdują się termy, gdzie możemy spędzić czas po królewsku (a raczej cesarsku). Rower to świetny czas, żeby obserwować ptaki. Zatrzymując się przy molo w Heringsdorf podziwiałem grupę kormoranów, które wygrzewały się na słońcu i rozkładały skrzydła, siedząc na drewnianych słupkach wystających z morza. Innym razem musiałem przycisnąć hamulec, gdyż wyjątkowo niepłochliwy samiec pleszki usiadł mi przed samym kołem. Pleszka jest bardzo barwnym ptakiem, który przykuwa naszą uwagę już na pierwszy rzut oka. Po przejechaniu przez cesarskie włości natrafiłem na kolejny turystyczną miejscowość – Zinnowitz. Centrum miasteczka wygląda groteskowo. Drzewa wyglądające jak palmy sprawiły, że czułem się bardziej jak w Las Palmas niż nad Bałtykiem. Na molo znajduje się główna atrakcja reklamowana w przewodnikach – gondola, która zanurza się 4 metry pod wodę, a pasażerowie mają okazję oglądać podwodne życie Bałtyku. Jednak kiedy przeczytałem na tabliczce cenę 8 euro za osobę zrezygnowałem z podwodnych wojaży. W Zinnowitz skierowałem do centrum turystycznego. Wcześniej odwiedziłem info turystyczne w innej wiosce, ale tam konwersacja była równie błyskotliwa jak z blondi w Peenemünde. Tutaj grubasek za ladą na dźwięk angielskiego nie okazał przerażenia Zniknął na zapleczu, żeby wrócić z barczystym, dużo groźniej wyglądającym kolegą. – How can I help you? – spytał atleta. W końcu rozmawialiśmy! Jednak po pierwszej, wyuczonej formułce było tylko gorzej. Gościu już przy opisie atrakcji Zinnowitz się wyłożył. Pokazując mi ulotkę z ogrodem botanicznym zapomniał słówka „flower” i zastąpił to fikuśnym „plant born”. Niemniej rozmawialiśmy i dowiedziałem się o kilku propozycjach na wycieczki rowerowe po Uznamie. Na wyspie znajduje się wiele szlaków rowerowych, nie tylko biegnących wzdłuż wybrzeża. Wyruszają również rowerowe wycieczki z przewodnikiem o różnych poziomach trudności (od 20 do ponad 50 kilometrów). Więcej informacji o przewodnikowych wycieczkach dowiecie się w centrach informacji, tam też dowiecie się o miejscach zbiórek. Każdego dnia wyrusza inna wycieczka z innego niemieckiego miasteczka. Propozycje tras po wyspie Uznam (należy kilknąć w zakładkę „Radwandern”). Polecana przeze mnie trasa dla wczasowiczów z Świnoujścia. Trasy rowerowe w Świnoujściu. Nadbrzeżna droga rowerowy ciągnie się przez całą wyspę, aż do Pennemunde, jednak trasa liczy sobie aż 45 kilometrów (w jedną stronę). Jeśli nasza kondycja nie jest olimpijska, to część trasy możemy przejechać pociągiem, który biegnie wzdłuż trasy rowerowej. Epilog Plaża w Świnoujściu. To już Polska, ale czuję się jakby to nadal były Niemcy. Bo tu na 5 niemieckich turystów przypada jeden Polak. Chcę się powylegiwać i lornetkę schowałem do plecaka. Zamierzam rozłożyć się na leżaczku, których cała fura jest wolnych, bo to przecież nie sezon. Kiedy położyłem plecak na jednym z nich, dziadek z dużo młodszą panną leżących obok podnieśli larum. Oczywiście po niemiecku. Nie wiedząc o co chodzi spytałem: -English? Odpowiedziało mi milczenie, no tak angielski jest tu równie popularny co język chiński. Dopiero po czasie dowiedziałem się, że leżaki są płatne, a ta miła para językiem cesarza Ottona próbowała mi to wytłumaczyć. Zastanawiałem się tylko czemu tu, do cholery, nikt nie posługuje się tu językiem Elżbiety, Wiktorii i innych wielkich skądinąd władców?Czas trwania 10 godz. Sprawdź dostępność, aby zobaczyć godziny rozpoczęcia. Omiń kolejkę do kasy biletowej. Przewodnik. niemiecki, angielski, polski. Odbiór wliczony w cenę. Odbiór odbywa się w Twoim miejscu zakwaterowania na wyspie Uznam. Atrakcja dostępna dla osób na wózkach inwalidzkich. Prywatna grupa.Świnoujście, prawdziwa perełka zachodniego wybrzeża w Polsce Położenie Świnoujście – miasto położone na samym krańcu północno-zachodniej jedyna nadmorska i jedyna w kraju miejscowość położona całkowicie na kilkudziesięciu wyspach, dokładnie na 44 wyspach i wysepkach. Trzy najważniejsze z nich wraz z przyległymi miejscowościami to Uznam, Wolin i Karsibór. Powierzchnię Świnoujścia ograniczają Zalew Szczeciński, Morze Bałtyckie oraz granica z Niemcami. Do Miasta od strony Polski można dostać się jedynie promami, funkcjonują dwie przeprawy promowe, Warszów „Bieliki” (tylko dla mieszkańców) oraz Przeprawa centrum „Karsibory” (dla wszystkich). Wyspa Uznam jest centrum miasta Świnoujścia. Na tej stronie znajdują się budynki administracyjne, firmy, hotele, pensjonaty, uzdrowiska oraz liczne obiekty turystyczne a także dzielnica nadmorska z licznymi hotelami i apartamentami dla gości. Wolin, to największa wyspa w Polsce ma powierzchnię 265 km2, oddzielona jest od lądu cieśniną Dziwną, która tworzy rozlewiska Zatok Cichej i Madejskiej, Zalewu Kamieńskiego i Jeziora Wrzosowskiego. To druga wyspa, na której funkcjonuje miasto Świnoujście i gdzie znajduje się Port oraz od niedawna Gazoport największy w Polsce port do odbioru gazu płynnego LNG. Trzecią wyspę i zarazem najbardziej cichą, pozbawioną zgiełku setek tysięcy turystów jest Karsibór. Nazwa Karsibór w języku pomorskim oznacza „lewy”. Można ją tłumaczyć jako „bór po lewej stronie”. Na wyspie jest wieś także o nazwie Karsibór, ciągnąca się na długość 2 km. Częściowo zabudowana po jednej stronie, a dalej w kierunku wschodnim ma zabudowę dwustronną. Od głównej ulicy odchodzi kilka ulic bocznych, zabódowa to głownie budynki z drugiej połowy XIX i początków XX wieku, jest już jednak sporo nowych domów ale zdarzają się również starsze zabytkowe chaty ze strzechą. Karsibór jest określany „zieloną wyspą”. Pod względem przyrodniczym wyspa jest niepowtarzalna. Na Karsiborze zachowały się wspaniałe okazy dębów. Są także drzewa, które miejscowa ludność nazywa „drzewami Gustawa Adolfa”. Podobno pod nimi król szwedzki jadał śniadania. Ze względu na swoje walory przyrodnicze, na wyspie rozwinęła się agroturystyka. Wyspa Karsibór to również doskonałe miejsce do uprawiania sportów wodnych oraz wędkarstwa. Karsibór jest atrakcyjnym miejscem dla osób poszukujących ciszy i spokoju. Dotrzeć na wyspę można środkami komunikacji miejskiej, linią nr 5 od dworca kolejowego w Świnoujściu lub samochodem przez jedyny most nad Starą Świną. Most to nowa budowla oddana w grudnio 2012 roku, długość mostu to 407 m. Klimat. W porównaniu z innymi rejonami naszego Kraju są tu najmniejsze wahania temperatury, lato jest mniej upalne, a zima nie taka mroźna. Wiosna przychodzi później, lato jest kapryśne. Wiatry wieją od morza i mają – jak to mówią lekarze – pozytywny wpływ na organizm ludzki. Spacery w miejscach gdzie rozbijają się fale morskie mają duże znaczenie zdrowotne. Latem noce są bardzo jasne, często nazywane „białymi nocami”, długie, bardzo jasne wieczory, które się wydają nie mieć końca. W lecie dzień jest tutaj o około 1 godz. dłuższy niż w Polsce południowej, a zimą o 1 godz. krótszy. Zachód słońca Świnoujście to niezapomniany widok zwłaszcza w okresie czerwca i lipca Z wybrzeża Władysława IV odpływają w sezonie statki i promy wycieczkowe. Wzdłuż Świny cumują holowniki i statki ratownicze. Zachód słońca Świnoujście Świna, będąca środkowym ujściem Odry do Bałtyku, to rzeka bardzo kręta. Ma ona 17 km długości. Właśnie ze względu na jej krętość przekopano od miasta w latach 1874 – 80 kanał przez wyspę Uznam, przez co skrócono drogę do Szczecina i ułatwiono żeglugę. Długość trasy ze Świnoujścia do Zalewu Szczecińskiego wynosi ok. 9,3 km. Na chwilę obecną stale trwa odbudowa i rozbudowa portu. Brzeg wyspy Wolin, to główne nabrzeże portu handlowego. Bezpośrednio od Dworca kolejowego znajduje się Nabrzeże Portowców. Tutaj odbywa się wyładunek towarów ze statków. Ogromne dźwigi obsługują rozładunek statków i barek. Bezpośrednio do Nabrzeża Portowców przylega Nabrzeże Paliw Płynnych wyposażone w zbiorniki dla przyjmowania i wysyłania ropy naftowej oraz jej produktów. Nabrzeże Górników to kolejna partia portu handlowego. Jest to port węglowy. Posiada taśmowiec o zdolności przeładunkowej 2,000t/h, rozmrażalnie wagonów i wywrotnice wagonową. Kolejne Nabrzeże Hutników znajduje się w rejonie, gdzie dawniej był jeden z fortów obronnych, zlikwidowany podczas budowy portu. Nabrzeże Chemików znajduje się tam, gdzie widzimy latarnię morską. Gazoport to najnowsza i największa inwestycja ostatnich lat w Świnoujściu. Gazoport to nowoczesny terminal do przeładunku gazu ciekłego LNG do ogromnych zbiorników, a następnie jego przetworzenie i przesłanie w głąb Polski W bezpośredniej bliskości Portu i Gazoportu znajduje się fort, który dawniej bronił statkom wejścia na Świnę. Dalej wznosi się wieża dyspozycyjna Kapitanatu Portu, o nowoczesnym kształcie, zbudowana w 1970 r. Statki mijają wschodni falochron i wypływają na wody Świdnej Zatoki. Wypływając na redę, czekają na zezwolenie wejścia do portów w Świnoujściu i w Szczecinie. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż przez ten rejon morza płynął w 1829 r. Adam Mickiewicz w drodze z Petersburga do Lubeki. Stąd możemy oglądać panoramę Świnoujścia oraz wysp Uznam i Wolin. Spacerkiem po mieście Spacerek pozwalający przejść wolnym krokiem trasę 6 km w ciągu ok 2 godziny. Wybrzeże Władysława IV, przy którym znajduje się przystań promów miejskich. Stąd bierze początek ul. Armii Krajowej – główna ulica prowadząca do centrum miasta. Patrząc w kierunku południowym widzimy wrzynający się półwyspem Kosa z pomnikiem poświęconym pamięci polskich marynarzy poległych podczas II wojny światowej. Na leżącym naprzeciw przystani Placu Rybaka wznosi się dawny ratusz, jeden z najstarszych budynków Świnoujścia. Zbudowano go w latach 1805-1809. Miały w nim siedzibę władze miasta łącznie z zarządem portu, a nawet aresztem i sądem. Obecnie jest w nim muzeum rybołówstwa. Na budynku widnieje herb miasta (Gryf z kotwicą). Plac Słowiański, dawny Wielki Rynek. Tu przez setki lat sprzedawano głównie ryby przewożone łodziami z morza i zalewu oraz wód i rozlewisk Świny. Nieco dalej na zach. leży Plac Wolności, dawny Mały Rynek. Niegdyś i on pełnił funkcję targowiska, obecnie po przebudowie jest niemal całkowicie wyłączony z ruchu i pełni rolę deptaka spacerowego. Stąd biorą początek ulice: Piłsudskiego wiodąca nad morze, Konstytucji 3 Maja prowadząca do granicy z Niemcami i dalej do pierwszej miejscowości w Niemczech „Ahlbeck” Dalej do granicy. Ulicami Konstytucji 3 Maja i Wojska Polskiego ruszamy trasą o długości ok 3 km, czas przejścia to ok godziny. Punktem wyjścia jest Plac Wolności. Idziemy w kierunku zachodnim. Przed II wojną światową kursowały tędy pociągi łączące Świnoujście z Wolgastem oraz kąpieliskami wyspy Uznam. Biegnąca równolegle do ul. Wojska Polskiego linia kolejowa została ponownie odtworzona i na wysokości 11 Listopada znajduje się przystanek kolejki UBB dzięki której dostaniemy się w głąb Niemiec. Niedaleko jest przejście graniczne do Niemiec ok 1 km a raczej jego pozostałości, od wejścia Polski do Strefy Schengen swobodnie można przekraczać granicę pieszo lub samochodem, o fakcie przekraczania granicy informują nas jedynie znaki drogowe informujące o tym że przekraczamy granicę państwa.1XAq1Q.